You are not connected. Please login or register

Łąka Pilnaguonos

Idź do strony : Previous  1, 2, 3 ... 7, 8, 9, 10, 11  Next

Go down  Wiadomość [Strona 8 z 11]

176Łąka Pilnaguonos - Page 8 Empty Re: Łąka Pilnaguonos on Sob Lut 28 2015, 15:08

Hades

Hades
Dorosły
Mnie tam nikt nie martwi, zwyczajność i brak oryginalności bywają nudne. Dlatego powstał Hades, dlatego kiedys był Kasinukke, dlatego mam też Zerosa. Każdy ma coś, co go wyróżnia. Bart na przykład wielki tyłek, o. Ale nieważne - to w końcu post tylko i wyłącznie o Desie.
- Ooooch - wydał z siebie cos na kstzałt pełnego zachwytu i pewnego rozmarzenia tonem, przechylając głowę nieco w lewą stronę. Jego lewą, Diany prawą. Tak by to chyba wyglądało, jednak sama się już zaczynam gubić. Przekrzywił, po prostu. Zamrugał niczym znane nam zalotne kotki, trzepoczące rzęsami.
- Schlebiaj mi dalej, lubimy to. Podobnie, jak mrówki lubią wstrzykiwanie jadu i rozszarpywanie tkanek swoich ofiar. Powiedz mi, czy jest coś o smaku wspanialszym od tego, jakim obdarzono krew naszych przeciwników? - mamrotał, na koniec wypowiedzi zmieniając polożenie łba, trzymając go już prosto, a spojrzenie jego utkwione było w facjacie wilczycy. Krańce pyska uniosły się całkiem wysoko, w nieco zatrważającym w sumie uśmiechu.
- Lubisz to? - spytał jeszcze.


___________________________________

[color=#5990bb]

177Łąka Pilnaguonos - Page 8 Empty Re: Łąka Pilnaguonos on Sob Lut 28 2015, 20:47

Diana

Diana
Dorosły
Diana porządnie się zdziwiła. To zaczynało się tak jakby... układać w pewną całość. Może nie do końca tak jak userka Hadesa myśli, ale coś się zaczynało rodzić w łbie tej wadery.
Jednakże jak wszystkie pomysły to i ten przestał istnieć po zaledwie kilku minutach.
Z lekkim strachem i zainteresowaniem musiałaby się wypowiadać.
Uśmiechnęła się jedynie chytrze. Rozegrać to jakoś trzeba czyż nie?
Co prawda akurat druga wypowiedź, a raczej jej końcówka  dziwnie pasowała do Diany. To akurat było i do niej podobne.
- Ależ oczywiście, że są. Oglądanie ich cierpienia długimi nocami, ich krzyków oraz błagania o litość. To jest na moje piękniejszy widok. I oczywiście, że to lubię. Jakbym ja mogła tego nie lubić Hadesie?
W sumie mogłaby się na niego po prostu rzucić i pokazać kto tu rządzi, ale to nie ma sensu. Był w pewnym sensie jej znajomym więc tego nie zrobi, a i bronić się jej nie chciało tym bardziej.

178Łąka Pilnaguonos - Page 8 Empty Re: Łąka Pilnaguonos on Pią Mar 06 2015, 17:02

Hades

Hades
Dorosły
Userka Hadesa ma to do siebie, że myśli rzadko. Niewiele w niej myślenia, oszczędza zatem na wszelkie sprawdziany. Lepiej więc skupić się w tym poście na Hadesowi, jemu poświęcając znaczną jego część. Wilk podszedł w stronę Diany, obchodząc ją chwilę, wykonując trzy pełne okrążenia wokół niej. Oczywiście szedł powoli, w międzyczasie mówiąc:
- Podobasz mi się, skarbie. Taka wyszczekana, nie znająca strachu. Kłamiesz? Nie kłamiesz? Jak tam z Tobą jest, co? Jak wiele w Tobie szczerości? Czy w mózgu Twoim zasiano chęć mordu, a może to dusza plugawa ma nad Tobą władze? Czymże jest rozum? Czyż nie jest zabawniejszym skupić się na emocjach? Na co masz ochotę, co? - mruknął przeciągle, zatrzymując się w końcu naprzeciwko wilczycy i oblizując lubieżnie kufę. Krańce jego pyska uniosły się następnie nieco cynicznie, glowę zaś przekrzywił lekko w lewo, przyglądając się licu wadery z zainteresowaniem.


___________________________________

[color=#5990bb]

179Łąka Pilnaguonos - Page 8 Empty Re: Łąka Pilnaguonos on Nie Mar 08 2015, 20:55

Diana

Diana
Dorosły
User w ogóle nie myśli i żyje spontanicznie. W każdym razie ostatnio. Może i to jest w niektórych kwestiach problem, ale cóż.. wali mnie to.
Ona nie ruszała się i tylko wytknęła mu język przymykając jedno oko.
Nie ma szans.. musi się lekko zmienić.
- Nie znam strachu. Wychowałam się w Rosji gdzie takim jak ty ucinali łapy, potem skórę żywcem zdejmowali oraz na samym końcu wydłubywali oczy. Jeśli ktoś przetrwał wszystkie zabiegi, to zostawał wyrzucany z pojazdu gdzieś na środku lasu. Dawaliśmy mu szansę jakiegoś tam powrotu do domu. Jednemu osobnikowi się udało tylko do momentu wyrzutu. Zero sumienia, zero jakiegokolwiek myślenia. Rozkaz to rozkaz. Na co mam ochotę pytasz? Na nic. Nie mam zamiaru nic robić, a tym bardziej się gdziekolwiek wybierać, więc nie myśl sobie, że zniknę od tak. - rzuciła cynicznie.
Robiła się już lekko nerwowa Diana. Nie wszystko się udaje, więc i czas zmienić ją.
Koniec pitu pitu. Zaraz zmiana w jeziorze zmian, bądź zniknięcie z Krainy i.. wszystko się uda.
Teraz tylko jedna rzecz. Jak przegadać Hadesa. Nie da się chyba.. po prostu będzie próbowała, bo może, bo jej się chce.

180Łąka Pilnaguonos - Page 8 Empty Re: Łąka Pilnaguonos on Sob Kwi 04 2015, 17:48

Hades

Hades
Dorosły
Okej, skoro Diana ma reset - temat chyba nie obowiązuje? Przepraszam, jeszcze raz.
Hades obrócił łeb z trzaskiem kości, co zasugerowało, że zwyczajnie sie zasiedział. Dodatkowo dziwna , zbłąkana myśl nakazała mu ruszyć w końcu zad, póki ONA jeszcze się nie zdenerwowała. Może jeśli będzie biegł przed siebie, dostatecznie długo, ONA najzwyczajniej go nie dogoni? Mlasnął glucho, postanawiając plan wprowadzić w życie. Wybiegł.

zt.


___________________________________

[color=#5990bb]

181Łąka Pilnaguonos - Page 8 Empty Re: Łąka Pilnaguonos on Sro Kwi 08 2015, 20:28

Kreiza

Kreiza
Dorosły
Była u kresu sił. Bardzo dużo przeszła. Mimo zmęczenia jej kroki stawały się coraz pewniejsze i silniejsze, to dało jej sił, dzięki temu brnęła przed siebie wytrwale aż mogła dojść tutaj. Zastanawiało ją czy to przez jej dawno nieużywany wzrok w Krainie jest tak ciemno. Wydawało jej się, że w cale nie jest tak późno. I czy właśnie nie powinna nadchodzić wiosna? Czemu jest tak zimno i pusto. Widać ten moment, który by jej wszystko wyjaśniał, przespała we wnętrzu potwora, który nosił ją w swoim łonie tyle lat. Westchnęła cicho.
Wkroczyła na tereny łąki, mimo mroku spostrzegła piękne maki tutaj żyjące. Żyjące? Tak, zdawały się być żywe, takie kolorowe. Co prawda czerwień kojarzyła jej się bardzo źle, tutaj jakoś koiła jej zmysły. Chyba powinna być nieco zaniepokojona. Odrzuciła więc te uspokajające myśli i po prostu z wycieńczenia przewaliła się na prawy bok. Leżała tak nieżywo odzyskując siły i sapiąc głośno.
Minęło parę chwil aż wreszcie skuliła nogi, a potem zwinęła się w kłębek. Nie była śpiąca, tak jej było wygodnie, tak się czuła bardziej bezpieczna. Uniosła łeb i przyglądała się bezmyślnie kwiatom. Ładne.


___________________________________
Łąka Pilnaguonos - Page 8 Gorapng_wnqnarp

I can't see,
I can't breathe.
See you quiver like the dogs on the street,
Looking down on as I beat you.
Oh, its a
bad religion,
From a
broken nation.

Now you start praising God wherever you
are. I don't care where you are, I don't care what is
happening, just begin to praise God, just begin to
praise him and praise him and praise him and praise
him and worship him, and bless him...

Łąka Pilnaguonos - Page 8 Dolpng_wnqnarr

#993333 HAR'THIN MÓWI
#848486 KREIZ MÓWI/MYŚLI

182Łąka Pilnaguonos - Page 8 Empty Re: Łąka Pilnaguonos on Sro Kwi 08 2015, 21:55

Kejn

Kejn
Latający Doświadczony Łowca
Admin
Nie minęło za dużo czasu zanim basior tutaj dobiegł. Wiedział bardzo dobrze, że nie wiedział co chodzi na głowie, ale nie było to nic pozytywnego dla nikogo. Ciekawiło go to wszystko, ale jednocześnie odrzucało. Można powiedzieć, że zwyczajnie był w tym momencie zaprzeczeniem samego siebie, ale i jego myśli takie były. Bił się cały ten okres z sobą ponieważ... ponieważ nie wiedział.
Czego nie wiedział? Wszystkiego.
Czego chciałby się dowiedzieć? Niczego. Głupie czyż nie? Zwyczajnie chciał tutaj przyjść, porozmawiać i tyle. Pomoc? Takiej waderze pewnie nie była potrzebna, ale w razie czego zrobi co swojej mocy.
Więc podszedł powoli. Nie chciał jej przestraszyć ani nic w tym stylu.
- Więc... może wpierw poznałbym twoje imię? I nieładnie tak uciekać kiedy ktoś stara cię jakoś wesprzeć. - powiedział i lekko się uśmiechnął.
Przecież nic złego jej nie zrobi, bo nie miałby tego w zamiarze nigdy. Nie liczy się jednak fakt taki, że Mort... jego to by chętnie sprał gdyby nie Amiru.
Usiadł na spokojnie za nią w bezpiecznej odległości.
Nie będzie naruszał żadnej strefy, bo nawet nie ma po co.
Ciekawiło go to jak ona zareaguje. W razie ataku uniknie go. Nie ma po co aż tak się spieszyć z zaufaniem do kogoś kogo po pierwsze nie zna się, a po drugie był... jakiś demonem albo czymś takim. Już się na tym nie przejedzie nigdy. Tylko co teraz? Takie pytanie zostało.

183Łąka Pilnaguonos - Page 8 Empty Re: Łąka Pilnaguonos on Pią Kwi 10 2015, 22:25

Kreiza

Kreiza
Dorosły
Często tak bywa, że takie swędzenia na karku alarmuje cię przed niechcianą wizytą. I z początku swędzi spokojnie, aż narasta, że musisz się podrapać. Takie to uczucie z tyłu głowy siedziało u Kreizy, przeczucie, że ktoś tu przyjdzie i ta osoba będzie znajoma... przynajmniej z widzenia. Czerwony mak był tak piękny, że do ostatniej chwili miała utkwiony w nim wzrok, który uniosła dopiero jak basior się odezwał. Wiedziała, że tam stał, czy też siedział. Ale nie patrzyła. Nie chciała, tak po prostu. Te kwiaty były magiczne, na swój sposób.
Westchnęła płytko z bezprecedensowym spojrzeniem, które wierciło samca.
- Kreiza. A za pomoc dziękuję. Naprawdę. Dużo dla mnie znaczy. Większość wilków najchętniej spaliłaby mnie na stosie. - Skrzywiła się odwracając wzrok. Tym razem nie skupiła się na maku lecz na drzewach w oddali. Też były ładne. Wszystko jest ładne kiedy wreszcie możesz spojrzeć na świat swoimi oczami. Regis widział tylko krew. - A ty? Jak się nazywasz? - Nie patrzyła na niego. Wiedziała, że dalej w nim gdzieś siedzi to wrodzone uprzedzenie do wilków takich jak ona. Pomioty. Kolejne określenie narzuciło jej się na myśl, a wraz z nim bolesne słowa wypowiedziane przez Leę. Powinnam być w izolatce. Tym razem łzy nie zaiskrzyły. Była tylko bolesna cisza w jej głowie, odbijająca się wręcz echem. Burzliwa głuchota.
Czasem czyny pozwalają nie myśleć o czymś niechcianym. Mały gest też może pomóc. A więc usiadła i odwróciła się do Czarnego przodem. Niech mają właściwą konwersację. Taką, która nie podważa jej godności bycia wilkiem, a nie upiorem. Pozwoliła czarnym, długim włosom bezładnie rozkładać się na jej szyi.


___________________________________
Łąka Pilnaguonos - Page 8 Gorapng_wnqnarp

I can't see,
I can't breathe.
See you quiver like the dogs on the street,
Looking down on as I beat you.
Oh, its a
bad religion,
From a
broken nation.

Now you start praising God wherever you
are. I don't care where you are, I don't care what is
happening, just begin to praise God, just begin to
praise him and praise him and praise him and praise
him and worship him, and bless him...

Łąka Pilnaguonos - Page 8 Dolpng_wnqnarr

#993333 HAR'THIN MÓWI
#848486 KREIZ MÓWI/MYŚLI

184Łąka Pilnaguonos - Page 8 Empty Re: Łąka Pilnaguonos on Sob Kwi 11 2015, 12:52

Kejn

Kejn
Latający Doświadczony Łowca
Admin
Hmmm. Takie zachowanie zazwyczaj oznacza po prostu totalne olanie ze względu na nieznanie osoby, lub pewność siebie. Czasami też dołek, ale to już co innego w tym wypadku. Jedno jest pewne - nie podobało mu się to jak rozmówczyni plecami do niego siedziała. Nie było to zbyt miłe.
Ale jak to mawiali? Trudno. Nie każdy musi być tak jak inni, nie każdy jest kopią osoby obok. Wszyscy mają swoje zachowania, jednakże są pewne rzeczy których nigdy nie powinno się powtarzać przy niektórych osobach.
Nadal na niego nie patrzyła... a to ciekawe. Ogólnie rzecz biorąc nie powinien w ogóle w takim razie reagować na jakiekolwiek jej słowa, bo to jest zwyczajna zniewaga. Wywyższanie się w tym momencie. Czemu tak uważał? Z obserwacji które trwały od wielu, wielu lat. Nie był to najmłodszy wilk, ale też i nie najstarszy w tamtych prostych i dziecinnych czasach.
- Moje imię powinnaś kojarzyć z lecznicy, bo zostało już wymówione. Rozumiem jednak, że za wiele emocji wtedy się pojawiło więc powiem od razu. Kein. Za pomoc nie dziękuj, bo nie ma dosłownie za co. Nic nie wskórałem i Lea swojej decyzji nigdy nie zmieni.
Jak brzmiały jego słowa? Dosyć sceptycznie, ale też i w pewnym sensie nie wrogo. Jedno co trzeba o tym basiorze pamiętać to fakt, że nigdy nie kłamie oraz nie ukrywa żadnych pozytywnych emocji. Wrogość nie jest na jego porządku dziennym.
Nie słyszał nic z tego co mówiła prawie. Poza tym... no wow, w końcu się odwróciła. Wilk nie ruszał się w ogóle. Dla niego upiór nigdy nie znika, tylko wyczekuje na moment kiedy kogoś ponownie opętać. Myślicie, że dlaczego proponował wtedy zostanie przy niej i pilnowanie? Teraz nie może jej zabić, bo nie ma powodu do tego, ale jeśli to co ją opętało by się pojawiło to na pewno od razu by jej podciął gardło zanim by zareagowała.
Czy jej ufał? Nie. Czy ma ochotę rozmawiać? Tak. Patrzał bez strachu ani ujawniania tego co o niej myślał. Nie pokaże przecież tego wszystkiego co się w jego łbie dzieje. Również nie podejdzie ze względu na tą tzw. strefę osobistą.
- Nie jestem innymi. Wolę pomagać, a nie wykańczać. - powiedział spokojnym tonem.
W sumie się lekko uśmiechnął, ale nic więcej. Ogon martwy ma zostać do końca tej rozmowy.

185Łąka Pilnaguonos - Page 8 Empty Re: Łąka Pilnaguonos on Sob Kwi 11 2015, 14:38

Kreiza

Kreiza
Dorosły
Skoro już czepiamy się tak drobnych faktów, czemu Kein nie podszedł do niej od przodu tak jak zazwyczaj się robi? A może Kreiza tak naprawdę płakała i nie chciała ukazać swego pyska przybyszowi? Jest wiele niuansów, które mogłyby świadczyć o zachowaniu wadery. Sceptycyzm nie powinien być tak szybko przybieraną emocją u kogoś... z Wiatru. Kreiza była zaskoczona, że udawało jej się umiejętnie wyczuwać woń Watah. Jest to umiejętność, którą każdy wilk nabiera z wiekiem, jednak nie każdy o tym wie. Wystarczy tylko wcześniej zetknąć się z członkiem danego Stada i dowiedzieć się o jego przynależności do niego, a Kreiz nie raz widziała wilki Wiatru. Chyba nawet jeden z nich kiedyś ją zostawił... Jego imię zaczynało się na "G". Pierwsza i jak dotąd jedyna miłość samicy.
Westchnęła, miała wrażenie, że słyszy małą wrogość, a przede wszystkim uprzedzenie w słowach basiora. Ona nie była demonem. U demonów nawroty są bardzo częste. Ona była upiorem, a to znaczy, że zaklęta dusza nie ma prawa wrócić do nosiciela. Jest to fizycznie niemożliwe, prawdopodobnie tez nabrała swego rodzaju odporności na Regisa. Ale to tylko jej myśli, Kein tego nie słyszy, a więc to naturalne, że zwyczajnie o tym nie wie. A szkoda.
- Kein... Brzmi bardzo podobnie do Kain. - Mruknęła bardzo cicho jakby do siebie. Nie mogła sobie przypomnieć do kogo należało to drugie miano. Brzmiało bardzo znajomo i budziło niepokój w sercu Szarej. - Być może nie zmieni, ale ja nie zamierzam się poddać. Bycie lekarzem było zawsze moim powołaniem, nawet dar który otrzymałam umożliwia mi skuteczniej pomagać potrzebującym. - Tym razem mówiła głośniej i wyraźniej, wilk wyraźnie mógł ją usłyszeć. - Dlatego proszę, nigdy nie mów nigdy osobie, która i tak powinna stracić wszelką nadzieję. - Uśmiechnęła się krzywo do słów, które właśnie powiedziała, była w bardzo paskudnej sytuacji. Nie spodziewała się, że aż tak sprawy się wszystkie obrócą.
Ale też nie spodziewała się, że Kein postanowi pójść za nią i z nią porozmawiać. Siedział dosyć daleko od niej, to znaczy, że jej nie ufał. Przynajmniej tak to odbiera samica. Z resztą, według niej nikt jej teraz nie ufa. Co prawda, po oczach samca kompletnie nie było widać tych typowych uczuć jak strach czy uprzedzenie, ale Kreiza i tak czuła się niepewnie. Z resztą, od kiedy narodziła się ponownie, ani razu nie poczuła pewności siebie. Sama trzyma w sobie uprzedzenie do swojej osoby, nawet jeśli to się zakończy źle, czyli depresją, każda pomoc jest bardzo ciepło przez nią odbierana. Tak samo było z kolejnymi słowami Czarnego.
- To naprawdę miłe z twojej strony, jest mi lżej kiedy na tym świecie ktoś jest ze mną, a nie tylko przeciwko mnie. - Bardzo delikatny uśmiech pojawił się na jej pysku, był to jej wyraz wdzięczności. Łagodnym spojrzeniem patrzyła na basiora, wyglądał jakby chciał się czegoś więcej o niej dowiedzieć, a nawet jeśli takiego zamiaru nie miał i tak sama chciała się przed nim otworzyć i powiedzieć to i owo o sobie. Wystarczy parę słów i od razu komuś ufa, to źle, Klejka, bardzo źle.
- Czy twoje przybycie tutaj oznacza, że też chcesz usłyszeć parę słów o mnie i mojej przeszłości? - Znowu się skrzywiła, wspomnienia były naprawdę bolesne, nie potrafiła tego nawet ukryć.


___________________________________
Łąka Pilnaguonos - Page 8 Gorapng_wnqnarp

I can't see,
I can't breathe.
See you quiver like the dogs on the street,
Looking down on as I beat you.
Oh, its a
bad religion,
From a
broken nation.

Now you start praising God wherever you
are. I don't care where you are, I don't care what is
happening, just begin to praise God, just begin to
praise him and praise him and praise him and praise
him and worship him, and bless him...

Łąka Pilnaguonos - Page 8 Dolpng_wnqnarr

#993333 HAR'THIN MÓWI
#848486 KREIZ MÓWI/MYŚLI

186Łąka Pilnaguonos - Page 8 Empty Re: Łąka Pilnaguonos on Sob Kwi 11 2015, 15:05

Kejn

Kejn
Latający Doświadczony Łowca
Admin
Przy pierwszej wypowiedzi wilk nawet nie chciał się odezwać. Problem jednak polegał na tym, że... nie lubił takich właśnie skojarzeń, ale nie będzie na to reagować. Zwyczajnie przemilczał i wyczekał aż pojawi się następne zdanie zaadresowane do niego przez tą waderę.
- Więc jednak odpowiedniej osoby broniłem w lecznicy. Możesz wierzyć lub nie, ale tylko osoby nie poddające się szanuję. Poza tym w tych czasach przyda się każda pomoc w lecznicy, więc... jedyne co mogę powiedzieć to powodzenia. Przyda ci się na pewno, tak samo jak i moje słowa wtedy. - powiedział ponownie spokojnie.
Jego lekki uśmiech wciąż trwał na pysku, co powinno chociaż trochę zmylić pewne osoby czepiające się szczegółów.
Wstał i zaczął chodzić w kółko. Dlaczego? Wolał przypatrzeć się Kreiz. Miał dziwne przeczucie, że coś jej jest, ale nie potrafił jednak tego wyczytać. A co do reszty - nie trzeba tłumaczyć userowi tych różnic. To jest wypowiedź i myśli postaci, a nie samej osoby prowadzącej.
- Ode mnie wszyscy dostają drugą szansę. Tylko nie ci, którzy osobiście staną przeciwko mnie.
W tym momencie był maksymalnie poważny, ale po chwili uśmiechnął się o wiele szczerzej aniżeli wcześniej.
Miał do niej trochę więcej zaufania aniżeli na początku, ale to jedynie ze względu na to iż nie zaatakowała. Niektórzy robili to od razu.
- Moje przybycie oznaczało tylko i wyłącznie sprawdzenie czy sobie czegoś głupiego nie zrobiłaś i dać ci szansę na zaczęcie normalnego życia. Jednakże jeśli faktycznie chcesz mówić o sobie to proszę bardzo. Zacznij.
W końcu usiadł na swoim tyłku obserwując każdy ruch Kreiz.
Był bliżej niż poprzednio. Nie ma już pewnych granic w tym momencie.

187Łąka Pilnaguonos - Page 8 Empty Re: Łąka Pilnaguonos on Pon Kwi 20 2015, 20:35

Kreiza

Kreiza
Dorosły
Na pierwsze słowa zareagowała z uśmiechem wyrażającym podziękę, zaraz potem skinęła głową, aby to podkreślić. Nie chciała wydłużać tego wątku, już i tak na parę na raz rozmawiali a to niewygodne, prawda? Trochę dziwnie się czuła, kiedy basior postanowił dokładnie jej się przyjrzeć i w tym celu okrążał ją wokół. Nie wyraziła swojej dezaprobaty, właściwie miała to gdzieś, zbytnio zobojętniała na ten świat, aby być zła na takie niuanse. Delikatnie się uśmiechnęła kiedy basior koniec końców zasiadł przy niej i to bliżej. Być może te lekkie uprzedzenie malało. Ma nadzieję, że po usłyszeniu jej historii ta ściana między nimi wykruszy się.
- Nic głupiego sobie nie zrobię. Głupotą byłoby czynienie zbrodni na moim ciele, kiedy wreszcie je odzyskałam po tylu latach cierpienia. - Mruknęła dosyć cicho, aczkolwiek dosłyszalnie. Kein powinien to usłyszeć. - Mhm... Zacznijmy od tego, że wszystko się zaczęło bez mojej wiedzy i chęci. Za szczuna dostałam naszyjnik z czarnym kamieniem, takim zwykłym, nic nadzwyczajnego. Matka kazała mi go nosić, to nosiłam. Niegdyś byłam niemożebnie głupia, beztroska i wkurzająca, a co takie szczeniaki robią? Uciekają z domu i wyruszają w świat. Tak tutaj trafiłam, jako młode. Dorosłam, wszystko szło bez zastrzeżeń. W wyniku wkroczenia do Jeziora Zmian uzyskałam dar, a mianowicie rentgen w oczach, włączam go gdy zechcę. Więc postanowiłam zostać Pomocnikiem Lekarza. Pięknie zdałam... - Westchnęła na wspomnienie tych naprawdę miłych czasów. - Tego dnia był duży ruch w Lecznicy. Miał na imię Agaru. Spadł parę dni wcześniej z urwiska, po zbadaniu odkryłam, że ma... tak, kołek drewniany w brzuchu. Wtedy się zaczęło. Jakieś dziwne pomruki pojawiły się w mej głowie, mroczne, niskie, głębokie. Nie panowałam w pełni nad swoimi ruchami, wstrzyknęłam mu za mało morfiny, za bardzo rozcięłam brzuch, a kiedy tylko krew wyciekła... On nade mną zapanował. Z całej siły pragnęłam go powstrzymać. Nie udało mi się. Krew, flaki, kończyny... były porozwalane po całej lecznicy. Kiedy tylko jego serce przestało bić, odpłynęłam. Zasnęłam, zdaje się, że na parę miesięcy. Kiedy się ocknęłam, był już po zamordowaniu kolejnego wilka. Koniec końców zamordował... pięcioro. - Ostatnie słowo ledwo przeszło przez jej zaciśnięte gardło, w którym pojawiła się ogromna gula. Gorzkie, duże i ciepłe łzy spłynęły po jej policzkach tańcząc w jej sierści. Opuściła łeb i wzrok, jej ciało drżało. Czemu? Czemu ona? Dlaczego to musiało się tak skończyć? Łzy kapały głucho na ziemię pomiędzy makami.


___________________________________
Łąka Pilnaguonos - Page 8 Gorapng_wnqnarp

I can't see,
I can't breathe.
See you quiver like the dogs on the street,
Looking down on as I beat you.
Oh, its a
bad religion,
From a
broken nation.

Now you start praising God wherever you
are. I don't care where you are, I don't care what is
happening, just begin to praise God, just begin to
praise him and praise him and praise him and praise
him and worship him, and bless him...

Łąka Pilnaguonos - Page 8 Dolpng_wnqnarr

#993333 HAR'THIN MÓWI
#848486 KREIZ MÓWI/MYŚLI

188Łąka Pilnaguonos - Page 8 Empty Re: Łąka Pilnaguonos on Wto Kwi 21 2015, 13:57

Kejn

Kejn
Latający Doświadczony Łowca
Admin
Jednym słowem trzeba przyznać, że takich odpowiedzi basior się nie do końca spodziewał. Milczał przez cały czas jak ta się wypowiadała. Dlaczego? Jak ktoś mówi to nigdy nie powinno się przerywać, a tym bardziej jak ktoś aż takie ciekawe rzeczy opowiada. Tak btw - user zauważył, że kompy w informatycznej mają dziwne klawiatury. Tylda na ten przykład jest przestawiona tam gdzie średnik i tak dalej.
Przy wypowiedzeniu liczby tej... po prostu go zatkało, a potem wstrząsnęło.
- Więc to wszystko tak... nie powiem, jestem mocno zszokowany w tym momencie jednakże.. to była przeszłość. Jestem jednym z tych co powinni zamykać takich jak ty, wykańczać ale tego nie zrobię. Wiesz dlaczego tego nie zrobię, a w każdym razie w razie jakby cokolwiek się działo złego to w pierwszej kolejności możesz uderzać do mnie. Może to nie będzie aż tak wiele, ale ja nie będę ciebie oceniał za dawne czyny.
Bał się z jednej strony zbliżyć, ale tak jak mówił - to była dla niego zwykła przeszłość. Tyle mu starczyło, bo wstał i podszedł bliżej patrząc wprost w jej pysk. Nie ma co - nie będzie dla niej na pewno zły.

/krótko bo z sali IT/

- Dobra, pogadam kiedy indziej. Teraz muszę załatwić pewną rzecz. W końcu córki też muszę pilnować.
Był z lekka nieodpowiedzialny, ale trudno.
Podskoczył i poleciał.

zt.

189Łąka Pilnaguonos - Page 8 Empty Re: Łąka Pilnaguonos on Czw Cze 11 2015, 15:24

Kreiza

Kreiza
Dorosły
Pociągnęła nosem raz, drugi, trzeci aż wreszcie jej oczy wyschły, tylko nieznośne łzy sklejały sierść na policzkach. Uśmiechnęła się ciepło na słowa wypowiedziane przez Keina i kiwnęła pyskiem, co było wyrazem wdzięczności, dużej, bo to naprawdę wiele dla niej znaczy.
- Dobrze, zapamiętam to... I dziękuję, naprawdę. - Trochę się jąkała ale to przez gulę, która na złość nie chciała przeminąć i ją bądź co bądź męczyła. Kiedy ten się zbliżył ona również wstała i popatrzyła mu w ślepia. Widziała w nich dobro. Miała duże szczęście, że trafiła na niego a nie na kogoś innego. Trochę jednak ze smutkiem patrzyła jak ten odlatuje.
- Do zobaczenia, mam nadzieję, że niedługo. - Uśmiechnęła się delikatnie i również ruszyła w swoją stronę. Gdzie? Dokąd? Może założy legowisko... Gdzieś gdzie będzie miała spokój od myśli, a natura wokół przepełniać ją będzie spokojem. Las. Tak, to w lesie chce zamieszkać, w jakimś ogromnym, starym drzewie. Kiwnęła głową w akcie głębokiego postanowienia i znikła pomiędzy zaroślami.
Co z tym słońcem...?

/zt.


___________________________________
Łąka Pilnaguonos - Page 8 Gorapng_wnqnarp

I can't see,
I can't breathe.
See you quiver like the dogs on the street,
Looking down on as I beat you.
Oh, its a
bad religion,
From a
broken nation.

Now you start praising God wherever you
are. I don't care where you are, I don't care what is
happening, just begin to praise God, just begin to
praise him and praise him and praise him and praise
him and worship him, and bless him...

Łąka Pilnaguonos - Page 8 Dolpng_wnqnarr

#993333 HAR'THIN MÓWI
#848486 KREIZ MÓWI/MYŚLI

190Łąka Pilnaguonos - Page 8 Empty Re: Łąka Pilnaguonos on Sro Lip 08 2015, 09:19

Noish

Noish
Dorosły
Wspominał. Uważał to za swój psi obowiązek, owe regularne, najlepiej codzienne ćwiczenia pamięci, spotkania z tymi, których już nie spotykał i może nigdy więcej nie miał spotkać; składał dawnym przyjaciołom ostatni hołd. I nie łamał się, to także należało do zobowiązań wobec nich, wszakże nie po to dali mu cząstkę siebie - może nie zbawczą, jako że nigdy nie potrzebował być zbawianym - nie po to dokładali starań, aby stawać się jego światłem, coby koniec końców on miał się poddać. A nade wszystko nie było to w jego stylu i być może sam sobie nigdy nie darowałby ulegania słabością. Masz być silny, Noish.
Teraz powinien poniekąd rozpocząć życie od nowa. Jeżeli nie udało mu się kroczyć dawniej wydeptanymi ścieżkami, najwyższa pora przetrzeć nowy szlak, zwłaszcza że nie pamiętał, by było to aż tak trudne przy odpowiednim podejściu do sprawy.
Odetchnął głęboko, drepcząc krok za krokiem przed siebie. Odetchnął, by poczuć, że powietrze wkoło jest praktycznie takie samo, a to podstawa. Niektóre rzeczy się nie zmieniają. Uniósł jedną z łap, po chwili przeczesał nią czerwony kobierzec; nigdy nie pałał uczuciem do kwiatów, właściwie widząc w nich jedynie coś, od czego można by dostać alergii, prędzej odczuwałby awersję, jednak w tym momencie gotów był się rozczulić nad delikatnymi stworzonkami o czerwonych główkach. Choć również fakt, że wolałby koniczynkę, coby poszukać czterolistnej i liczyć na szczęście, które tym sobie sprowadzi. Już za najmłodszych lat rozpoczął takie poszukiwania, jednakże jak dotąd nie zakończyły się one powodzeniem.
A gdy już przestał rozczulać się nad roślinami, poniekąd obrażony, iż te nie mogą odwzajemnić jego troski ni odwdzięczyć się w żaden inny sposób, zapuścił się kolejne kilkanaście kroczków, powłócząc łapami, w głąb łąki, obierając sobie za miejsce postoju mniej więcej jej środek, przystając tam i dumając wytrwale.
Wspominał. Musiał mierzyć się ze wspomnieniami, niech nie myślą, że odczuwa przed nimi lęk. Odchodził z tego świata, poświęcał na jakiś czas prawdziwe życie na rzecz chwil minionych. Panta rhei.


___________________________________
RESET miejsc na postaci.

191Łąka Pilnaguonos - Page 8 Empty Re: Łąka Pilnaguonos on Czw Lip 09 2015, 15:33

Ayakashi

Ayakashi
Młode
Post bardzo krótki, bo burza niedaleko szaleje - kto wie, czy nie zerwie neta, a i strach podlączonym do prądu siedzieć, kiedy podczas 'posiedzenia' w wc światło szaleje. Witamy na Śląsku, nawałnico.
Na drodze Noish'a postanowiłam postawić swój najnowszy dobytek: świeży, nie obarczony zbyt wieloma wspomnieniami. Ten, na którym ostatnio nad wyraz mi zależy, choć fabuły raczej mu nie idą. Ayakashi, bo i o nim tutaj mowa, dreptał wesoło pomiędzy makowymi łebkami, od czasu do czasu nawołując zaginionej siostry. Zmęczenie sprawiało, że niewielkie łapki szczeniaka odmawiały posługi, momentami wręcz zacinając się jakoby wpół kroku, zawisnąwszy w powietrzu. Szukał, nie przestawał, choć rozum dawno nakazywał zwątpić. Przewaga Ayakashi'ego jednak trwała w dziecięcej niezłomności oraz naiwności, wyrobionemu z dawna i niezłamanemu do dzisiaj optymizmowi. Starszego od siebie samca nawet nie zauważył, jednak czy powinien był przywiązywać uwagę do kogokolwiek, aniżeli bliźniaczka, z którą z dawna rozdzielił go los?
- Berthier, gdzie jesteś?! - zawołał głośno, opadając ciężko na niewielki, dziecięcy zadek, by zaraz pod nosem dodać, znacznie ciszej i z pewnego rodzaju żalem:
- Wyłaź już, Ty cholero.
Pierwszy raz użył słowa, którego mentorzy używać nie pozwalali! Nie czuł się jednak z tego powodu źle,  miał świadomość bowiem, że prawdopodobnie już nigdy nie spotka nikogo, kto składał się na dotychczasowe, niedługie wszakże, życie malca: rodzice zginęli, co widział na własne oczy, mentorzy albo się rozbiegli, albo pochłonął ich pożar, siostra uciekła chyba w zupełnie inną stronę, skoro dotąd jej nie odnalazł. Obiecał. Ostatnimi słowami konającej w płomieniach matki była prośba, by nie pozwolił jej skrzywdzić. A on? Zawiódł...
Uszka wilczka mimowolnie oklapły, nosek zwiesił się wraz z pozostała częścią pyszczka, ogonek natomiast przylgnął ciasno do zadniej części niewielkiego, wychudzonego ciałka Aya.
A jednak! Dopisując po kilka zdań, unikając burzy, stworzyłam coś znośnego. Uff.


___________________________________

#c57ee6 - tak sobie mówię!
AUTOR AVATARA

192Łąka Pilnaguonos - Page 8 Empty Re: Łąka Pilnaguonos on Czw Lip 09 2015, 22:22

Noish

Noish
Dorosły
Emigrował, tak bardzo paliły się do drogi jego myśli. A najtrudniejsze są powroty, którym w jego życiu nie ma końca. Tai, Tai. Yumi. Hej, wszyscy. Hej?
Nie chciał siadać, nie chciał być spokojny, nie chciał się wyciszać, tak jak nie chciał od dłuższego czasu zmrużyć oka, toteż miewał momenty, w których otumaniało go zmęczenie - ale sen jest blisko spokrewniony za śmiercią. A śmierć... Pół młodości, cały wiek średni i starość, nieważne, jak krótka by nie była, a więc szmat czasu - takiego rodzaju mur dzielił go od przejścia w stan wiecznego spoczynku, zaś on w chwili obecnej drżał na myśl o upływie czasu. Śnił o długim żywocie, równocześnie wytrwale praktykując ogrom sposobów na jego skracanie, tak bardzo bowiem chciał je schwytać i zdaje się, że właśnie to zamykało diabelny krąg.
Chyba zostanie poetą, czego pierwsze syndromy z niego wprost wyciekają. Potoczył błędnym wzrokiem wkoło, by wiedzieć, na czym stoi, przynajmniej w sensie dosłownym. Tak oto po raz pierwszy uświadczył.przedstawiciela zupełnie innego pokolenia i ma podstawie krótkich oględzin mógł stwierdzić, że go nie zna, zawodząc sję przy tym nieco. Każda sylwetka - nadzieja czy też okazja, by się zawieść, wszak to na jedno wychodzi.
Tym niemniej ten zawód minął szybko, gdy tylko.wilczur docenił wagę potencjalnej znajomości. Powiew świeżości, nowa twarz, nowa krew, zmiana, nic starego, za to początek czegoś zupełnie nowego. Uradowało go to. Na chudych łapach począł zdążać przez maki, trzymając się na tyle nisko, by zawadzały jego brzuch, by mógł się w nich nieomal kąpać.
- Cześć, Duszku! - zawołał przyjaźnie, nie wahając się uczynić tego już z pewnej odległości. I zresztą dobrze, bo dzięki temu uwagi młodzian powinien ujść zdumiony wyraz pyska i mrużenie ślepi, które niczym jeden z wielu slajdów ukazały się na jego facjacie, zaraz zmienione, ustępując miejsca połączeniu optymizmu i powagi w jednym wyrazie pyszczka. Z trudem przychodziło mu uświadamiać sobie, że nie patrzy na siebie ni nawet na tym etapie swojego życia mię jest w podobnej skali jak nowy towarzysz. Coby nie zaprzestać ma pustych, słabych w obliczu powagi czynów słowach, przysunął się znacznie bardziej, na wyciągniecie łapy, która to protekcjonalnie pogładziła otroka po głowie.
- Jak się masz?

Pardon, komórka, w dodatku z kapryśnś przeglądarką, która wyłącza się co pięć minut.


___________________________________
RESET miejsc na postaci.

193Łąka Pilnaguonos - Page 8 Empty Re: Łąka Pilnaguonos on Pią Lip 10 2015, 13:28

Ayakashi

Ayakashi
Młode
Podziwiam o_O. Moje posty z telefonu liczą może koło trzydziestu słów. Pisanie z fona uważam za największy koszmar w moim życiu.

Ayakashi zdawał się nie reagować na słowa dorosłego wilka, wszakże kompletnie pochłonięty był czymś zgoła odmiennym. Uwagę samczyka w pełni zaabsorbował wygląd wilka, który ku niemu podążał, nie zaś fakt, że się do niego odzywał czy - co powinno być jeszcze bardziej zauważalnym, odczuwalnym wręcz za pomocą zmysłu dotyku - pogładził łebek szczenięcia. Pyszczek błękitnookiego szkraba rozdziawił się szeroko, ot, gdyby nie fakt, iż stawy działały należycie, zaiste zbierałby żuchwę z podłoża. Oczęta wilczęcia trwały wbite jednakże w jeden tylko punkt, cały czas i niezmiennie, tak więc kiedy Noish zjawił się tuż obok, zaiste nie widział on niczego więcej poza skrawkiem torsu basiora. Nie mrugał, niczym w transie, jakoby obawiał się, iż przez tenże ułamek chwili, niezbędny by pozwolić powiekom opaść i następnie ponownie je unieść, przegapi coś istotnego, ważnego, niebłahego - nawet, jeśli świat sądziłby inaczej. Owszem, nie zwykł "płynąć z prądem"; jak mawiają wszak niektórzy: z prądem płyną tylko śmieci.
Trwało co najmniej kilka sekund pozostanie w swoistym letargu, z którego nie wybudził go ni dotyk, ni głos samca, ni jego zapach, ni cokolwiek innego, co mogłoby wybudzić. Trans minął sam, a wilczek potrząsnął entuzjastycznie niedużym swym łebkiem, by wyzbyć się resztek zbłąkanych myśli, niepotrzebnych mu teraz wcale. Duże, jasne ślepia uniosły się, ciągnąc za sobą pozostałą część głowy malca, by podjąć próbę odszukania oczu samca, zagubionych w odmętach gęstej, dwukolorowej grzywki. Ayę zdecydowanie fascynowało wybarwienie dorosłego osobnika, którego oto los postawił na jego drodze: tu i teraz, już i natychmiast, na krótko i niekrótko.
- Ma Pan piękne łapy! A skrzydła są prawdziwe? - niemalże wykrzyknął z entuzjazmem o doprawdy wysokim natężeniu. Nie sposób nie zauważyć, dlaczego szczenię tak bardzo zafascynowanym było kończynami Noish'a: sam także posiadał dwukolorowe "skarpeteczki", z lewej strony ciała inne aniżeli z prawej. Jednakże kształt ich, rozmiar i położenie nieco odmiennym, co jednak zdawało się wcale nie przeszkadzać maluchowi. Berbeć w końcu spotkał kogoś choć nieco do niego podobnego, czy warto zatem psuć urok chwili doszukiwaniem się szczegółów, różniących dwa obrazki, niczym w książeczkach do kolorowania dla dzieci?


___________________________________

#c57ee6 - tak sobie mówię!
AUTOR AVATARA

194Łąka Pilnaguonos - Page 8 Empty Re: Łąka Pilnaguonos on Nie Lip 12 2015, 08:59

Noish

Noish
Dorosły
Jeśliby się nad tym zastanowić, Noish zarazem był i nie był dobrym obserwatorem. Owszem, gdy jakiś.rodzaj presji deptał mu po ogonie, gdy należało to do jego obowiązków bądź zainteresowań, potrafił zaledwie jedną parą oczu, która była mu dana, uchwycić wszystko, tak w przestrzeni, jak w czasie, a ponad.trzy czwarte arkanów zapamiętać. Kiedy jednak panowała atmosfera spokoju, a ledwie odrobina zainteresowania pobudzała dotąd znudzone ciało do życia, najczęściej odłączał pamięć RAM, zdając się wyłącznie na podręczną. Potem z trudem przychodziło mu odnalezienie strzępków przeżyć i psioczył na taką przypadłość, lecz cóż, skoro zawsze mądry był po szkodzie?
Teraz właśnie nie był najuważniejszy w obserwowaniu, nie tylko więc nie odnotował pewnych podobieństw, jak i nie umiał znaleźć punktów wspólnych między opisem zawartym w słowach szczenięcia a sobą samym. Cóż za kaduk? Zamyślił się srodze, zmarszczył brwi, odetchnął dopiero, powiedziawszy sobie w duchu "ach tak!". Co prawda dumy z tego nie było, raczej chciał sobie palnąć w łeb za to popisywanie się głupotą.
- A, dziękuję. - Z nutką humoru skłonił się niczym artysta po skończonym występie zwieńczonym gromkimi brawami. - Prawdziwe, lecz nie latam... - Tu nutki humoru już definitywnie nie było, bowiem jakaś struna w duszy zagrała tęskny dźwięk, a ślepia nolens volens sięgnęły do odległego nieba.

- Takie to ładne? - zdziwił się szczerze. - Przecież wyglądasz nie gorzej - dodał z przyjaznym uśmieszkiem, także uczciwie.

Takoż jak ostatnio, nadal walczę z telefonem.


___________________________________
RESET miejsc na postaci.

195Łąka Pilnaguonos - Page 8 Empty Re: Łąka Pilnaguonos on Nie Lip 12 2015, 18:55

Ayakashi

Ayakashi
Młode
Oczęta szczenięcia zaświeciły się wesoło, kiedy wilk uraczył go tymi słowami. Ostatnimi, konkretniej rzecz ujmując. Ot, niby szczegół, grzecznościowe chociażby odbicie piłeczki, którą niejeden komplementem mianowałby, a jednak prosty ten gest wystarczył, aby wilczek uśmiechnął się szeroko. Naprawdę wyglądał "nie gorzej"? Nie gorzej - czy to nie znaczy lepiej? A może za wiele sobie samczyk wyobrażał? Ojej! Tak wiele entuzjazmu, tak niewiele ciałko; dziw, że Aya nie wybuchnął jeszcze, eksplodując z wielkim hukiem nie doniósł swiatu o tym, iż nie podołał tarmoszącym jego wnętrze emocjami. Dopiero po chwili dotarło do samczyka to, co definitywnie było mniej radosnym: skrzydła prawdziwe, lecz nieużyteczne. Zainteresowało to młodego, na moment pozwalając uwadze skupić się na czymś innym, aniżeli słowa, które właśnie rozdymać poczynały ego wilczka, czyniąc zeń nadętego bufona.
- Dlaczego Pan nie lata? Nie potrafi Pan? - spytał rezolutnie, przywołując wspomnienie małego ptaszka, który ongiś padł niemalże u łap szczeniaka. Zwiedzał las z mentorem, chłonąc jego opowieści niczym modny przed laty Pablo wciągał zupę. Nauczyciel pospiesznie wyjaśnił, że jego podopieczny nie ma czego się bać ani czym martwić - bo w naturze tak już bywa. Zaraz też, jako potwierdzenie jego słów, pojawiła się mama pisklaka, podejmując próby podniesienia go oraz lotu. Spojrzał w zamyśleniu na Noish'a. A może go też potrzeba, po prostu, zrzucić z drzewa? Toż to takie proste!


___________________________________

#c57ee6 - tak sobie mówię!
AUTOR AVATARA

196Łąka Pilnaguonos - Page 8 Empty Re: Łąka Pilnaguonos on Wto Lip 14 2015, 09:36

Noish

Noish
Dorosły
Oblizał się, lubo nie miał zamiaru ani chrapki pożerać malucha, a jeno zdusić w sobie ochotę inną - ziewania. Czuł bowiem, że niech tylko zacznie, niech spróbuje pofolgować sobie na tyle, już gotów będzie zasnąć czy to na stojąco, czy leżąc, czy posadziwszy zadek na ziemi. Żeby zasie kampania przeciwko Piaskowemu Dziadkowi była tym skuteczniejsza, energicznie podrapał się za uchem; o takt czy o to, iż taktu w tym za grosz, nie dbał wcale, albowiem cel uświęca środki. Gorzej, że choć chwilowo źrenice Noisha podążały za młodocianym towarzyszem niby przywiązane, myśli jak zwykle nie czuły, by coś trzymało je gdziekolwiek, nie były nawet zobowiązane względem głowy, by się jej trzymać, zatem kluczyły gdzie bądź, szybowały jak jaskółki i wracały na wiosnę.lub później, jeśli uwidziały sobie jakieł bajeczne miejsce. Efekt tego był bardzo prozaiczny - zauważał ruch pyszczka towarzyszący wymowie, nie uświadomił sobie przez długi czas słów, dopiero później, ze znacznym.opóźnieniem udało mu się tego dokonać, a i wówczas nie znalazł się na końcu algorytmu formującego wypowiedź; wszak należało jeszcze znaleźć cechy wspólne między słowami - te same osoby, aspekty, czasy i mnóstwo innych znanych gramatyce spraw - coby w trudzie zbić -zaiste, zbić, bo do tego celu musiał zużyć ogromne siły, w każdym razie siły woli - zdania!
Nie żeby ten miły chłystek go nie interesował, co to, to nie, sęk w tym, iże Noishowe.zainteresowanie, rzecz niestabilna niczym domek z kart, zwykło się.ukazywać na swój sposób, wcale do uważnego słuchania niepodobny. Kapryśna natura bądź przeklęte przyzwyczajenie uczyniły z niego takiego felernego rozmówcę, zaś on, niepoinformowany, iż coś tu nie gra, nie kształtował problemu w bardziej pozytywne formy, nie dążył ku poprawie. Lecz cóż!
Poruszone przez młodziaka zagadnienie ewoluowało w coraz paskudniejszą chorobę, gdy okazało się, że odpowiedź nieznana. Albo, jak wolał to sobie tłumaczyć, zapomniana.
- Nie potrafię, nie wiem, dlaczego tak jest, acz nie potrafię - przyznał cicho oraz bardzo niechętnie. Niełatwo uchylać rąbek tajemnicy, jeśli pod takowym kryje się jakaś niemoc, jakaś.słabość, zirytował się też trochę, kierując niechęć w bliżej nieokreślonym kierunku, bynajmniej nie do interlokutora. Zwrócił przy tym łeb w bok, byle nie na niego, byle w pustkę, co najbezpieczniejsza, najspokojniejsza.
- A widziałeś kiedyś kogoś, kto lata? Smoki, wilki, gryfy? Nie ptaki, oczywiście - rzucił od niechcenia. Nie zmieniając tematu, chciał trochę skorygować jego kurs, coby sam.siebie więcej nie drażnić.


___________________________________
RESET miejsc na postaci.

197Łąka Pilnaguonos - Page 8 Empty Re: Łąka Pilnaguonos on Wto Lip 14 2015, 17:24

Ayakashi

Ayakashi
Młode
Ayakashi - choć sam pojęcie nie miał żadnego, dlaczego - podszedł, pchnięty bliżej nieokreślonym impulsem, w stronę dorosłego wilka, aby następnie, bez pytania o zgodę czy oczekiwania na słowa odrzucenia, ująć łapkami swymi jedną z przednich kończyn wilka. A że był niewielki, przytulenie się do łapy mogło wyglądać zgoła zabawnie, wszakże ledwo, ledwo sięgał w górne partie łapy. Nosek wilczka, chłodny i zdrowo wilgotny, potarmosił delikatnie sierść porastającą okolice mniej więcej łokcia uskrzydlonego, lecz - póki co! - nielatającego jeszcze wilka. Aya istotką był socjalizowaną w sposób należyty, do ostatnich wydarzeń przebywał w stadzie, także posiadł nie tylko wysoki poziom empatii, lecz i pewnego rodzaju wyczucie emocji wilczych - choć nie wszystkie jeszcze był w stanie nazwać, niemniej jednak jakaś wewnętrzna siła, której zaiste nawet świadom nie był, pozwalała mu wyczuć nastroje. Nie sposób orzec, czy cokolwiek zdradziło Noisha: czy to mowa ciała, czy ciche i niechętne udzielenie odpowiedzi, czy może cokolwiek innego; prawdopodobnym zaś jest, że zielonowłosy niewielki miał wkład, albowiem intuicja szczeniaka zagrała pierwsze skrzypce, innych instrumentów - na przekór harmonijnym brzmieniom - do głosu nie dopuściwszy. Ciepłe, niewielkie ciałko trwało tak wtulonym w fioletowo-czarną "skarpetę", a maleńkie łapeczki mocno, mocno, mocno przylegały do kończyny samca.
- Nauczy się Pan, Pan się nie martwi - rzekł, pewny własnych racji, choć słowa, którymi uraczył ucho swego rozmówcy, mogły dotrzeć do radaru wilka nieco zniekształconymi - wszakże nosek i pyszczek szczenięcia nadal trwał wtulony w łapę Noish'a. Tak się robi. Inne wilki, czlonkowie rodzimej watahy, zawsze tak robiły - przytulały i pocieszały. Mentorzy niejednokrotnie podkreślali moc sprawczą słów, nakazując wysoko cenić nie tylko same wielkie czyny, lecz i te małe gesty, które uchodzić mogą - pozornie! - za pozbawione znaczenia.
Odsunął się po momencie, w zamyśleniu marszcząc nozdrza oraz falami oceanu refleksji pokrywając małe swe czoło, siadając znów przed samcem. O ile, rzecz jasna, tamten wcześniej go nie odtrącił, niechętny na jakiekolwiek przejawy bliskości ze strony byle dziecka.
- Smoki? Gryfy? - zapytał, zaskoczony. Nie znał takowych istot, ba, poza ptakami, owadami oraz nietoperzami nie znał niczego innego, co mogłoby w ogole pomarzyć o darze lotu. Tymczasem dowiaduje się nagle, iż nie tylko część wilków, ale jakieś inne stworzenia, mogą latać. Poważnie? Na jego pyszczku wymalowany był nie tylko kompletny brak zrozumienia, zdradzający najpewniej, iż nie ma bladego pojęcia, o co właśnie go zapytano, lecz także i niemożliwa do zaspokojenia, dna pozbawiona, ciekawość.


___________________________________

#c57ee6 - tak sobie mówię!
AUTOR AVATARA

198Łąka Pilnaguonos - Page 8 Empty Re: Łąka Pilnaguonos on Czw Lip 16 2015, 08:51

Noish

Noish
Dorosły
Słuchał, tym razem nie dał się wciągnąć w otchłań własnych myśli. Uważał. Był to zaczątek wielkiej sympatii do szczeniaka, wszakże wymagał od Noisha dużego i najzupełniej dobrowolnego poświęcenia, a na takim fundamencie idealnie wznosi się gmachy przyjaźni. Raz jeszcze oblizał pyszczek, co utrzymywało go na miejscu niczym pal do wiązania owiec, pomagało oprzytomnieć, jak zresztą jakikolwiek ruch, bowiem do wykonania owego konieczna była świadomość własnego ciała, a to już stanowiło dostarczający dowód na potwierdzenie, iż istnieje ziemski świat. Potem doszedł kolejny bodziec do zarejestrowania, ciężar, ale jaki, jakże słodziutkie obciążenie!
- Co ci, mały? - zapytał, raczej towarzyszowi przypisując winę za akt właśnie mający miejsce, niźli przypuszczając, iż to on w jakiś sposób podpuścił malucha do czynu. Czynu cokolwiek obcego Noishowi; ajaj, kiedy ostatni raz ktoś doświadczał go w tak miły sposób? Nie odtrącał więc szczeniaka, nie mówił już nic więcej niż owe słowa, które wydarło mu z gardła zaskoczenie, wpatrywał się tylko intensywnie w Ayakashiego, świadomie nie poczynając nic; nieświadomie zaś poruszał końcówką ogona, acz ledwie o milimetr, dwa, jakby ta właściwie nie tyle poruszała się, co drżała.
Gdy zaś kontakt fizyczny został przerwany, odetchnął, pierś znów falowała lekko po staremu, wcześniej zwalniając, jakoby niechętna straszeniu młodziaka zbyt częstym ruchem.
- Smoki. Gryfy - powtórzył, ponieważ to pierwsze przyszło mu do makówki, znacznie zaś trudniej przychodziło mu wytłumaczyć coś, co było... oczywiste, normalne, nader.zrozumiałe i równocześnie nieuchwytne niczym chmury, niczym połysk słońca łaskoczący zboże. - Takie... no... musiałbym ci pokazać.


___________________________________
RESET miejsc na postaci.

199Łąka Pilnaguonos - Page 8 Empty Re: Łąka Pilnaguonos on Czw Lip 16 2015, 19:59

Ayakashi

Ayakashi
Młode
Pytanie wilka kompletnie zaskoczyło szczeniaka, wszakże... jak to, co z nim? To przecież dorosły wydawał się być osobnikiem, wymagającym czułości, wsparcia czy innych emocji, posiadających zbyt mądre jednak nazwy, by mały Aya był w stanie bezbłędnie je przyswoić. Jeszcze nie teraz, jeszcze ma czas. Dużo czasu. Całe życie, w zasadzie, a te może trwać jeszcze wiele lat, zakładając, iż mlodemu uda się dostatecznie przystosować. Wszakże pewnego dnia tak spontaniczna reakcja, nakazująca utulenie czyjejś łapy, może zakończyć się bolesnym plaśnięciem w łebek, te zaś zaowocować może wstrząśnieniem mózgu, utratą przytomności, upadkiem - a stąd już raptem dwa kroki do rozbicia głowy na najbliższym kamieniu. Wspaniały łańcuch, którego każde kolejne ogniwo wynika - bezapelacyjnie! - z natury, kształtu, tupu poprzedniego.
Jednakże zanim zdążył zareagować, wydarzyło się wiele kolejnych wątków (o tak, dla malca było ich zdecydowanie więcej, niźli miejsce to miało dla bardziej obiektywnego zaiste Noish'a) i pamięć oraz koncentracja wilczątka skupiły się na czymś zgoła odmiennym; oto bowiem ponownie padły nazwy gatunków, jakże obcych dla jego ucha. Liczył zaiste, że dowie się czegoś więcej o tych całych smokach i gryfach, plasnął więc niedużym zadkiem na trawę (zakładając, iż nie zrobił tego wcześniej), wbijając spojrzenie ogromnych na skutek zainteresowania, jasnym ocząt. Zaraz jednak wszelkie zafascynowanie opadło, entuzjazm przepadł, oto bowiem nadzieje spełzły na niczym. Ciekawość niezaspokojona, niefart, dzisiaj się maluszkowi chyba nie poszczęściło.
- Pokaże mi Pan? Może one nauczą Pana latać? - zapytał, przekrzywiając łepek w lewą swoją stronę, zaś kolejna faza podekscytowania dopadła jego niewielkiego ciałka, niczym nagły i niespodziewany gość, ogonek wilczka wprowadzając w ruch wahadłowy, na skutek którego zgarnął - niczym maleńka miotełka - nieco śmieci z podłoża, ot, ułamane źdźbła trawy czy oderwane, czerwone płatki. Nic wielkiego. Na tyle w zasadzie, iż ten nawet tego nie zauważył.


___________________________________

#c57ee6 - tak sobie mówię!
AUTOR AVATARA

200Łąka Pilnaguonos - Page 8 Empty Re: Łąka Pilnaguonos on Nie Lip 19 2015, 08:52

Noish

Noish
Dorosły
Przywołane ino sekundę temu nazwy gatunków jęły przerażać samego Noisha, kiedy jego połowa uznająca racjonalizm za świętość, wzięła pod rozwagę wymiary tych i tych stworzeń, dosyć dalekie od wilczej maleńkości. Zastygł na moment, wstrzymując oddech, a że żyje mogłoby poświadczyć yylko bijące szybciej, jak gdyby w pośpiechu, bojąc się, że nie wykona wszystkich uderzeń, serce. W tym bowiem czasie uformował w myślach ten obraz. On - pokazujący komuś smoka, co sprawiało pozór, jakby to nie od smoks zależało, czy czyjeś oczy mogą na nim spojrzeć, lecz - o ironio! - od Noisha we własnej osobie. Opcja jak nie z tej ziemi, aż brał go pusty śmidch nad słowami młodzika.
Z drugiej strony stworzyli przypadkiem... plan na świetną przygodę, czyż nie? A go rozluźniło atmosferę, w każdym razie dorosły wilczur tak to odczuł. Dobra przygoda nie może być zła, to każdy wid. Nim użył daru mowy, skinął łepetyną, co przychodziło z mniejszym wysiłkiem umysłowym, zaś szare komórki zawsze lepiej oszczędzać przed większymi wyzwanami. Skinął i drugi raz, sam siebie upewnić, iż teraz nie zrejteruje. Wytrwa do końca!
- O tak, to leży w mojej gestii - oznajmił z powagą, wymuszoną, sztuczną z założenia. - Jednak czy będziesz mnie słuchał? - Tu z wolna pochylił się nad szczeniakiem, cokolwiek władczo, a pycha zapowiedziała, iż w razie akceptacji śmiałego życzenia będzie, na osobności, skakał z radości. Ba. Zawsze chciał mieć władzę, choćby na niby. Choćby nie będącą nawet porządną namiastką panowania.


___________________________________
RESET miejsc na postaci.

Sponsored content


Powrót do góry  Wiadomość [Strona 8 z 11]

Idź do strony : Previous  1, 2, 3 ... 7, 8, 9, 10, 11  Next

Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach