You are not connected. Please login or register

Bursztynowe Morze

Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7  Next

Go down  Wiadomość [Strona 2 z 7]

26 Re: Bursztynowe Morze on Pią Lip 04 2014, 12:20

Aeneas

avatar
Młode
Kein'owi się udało. Malec szybko wciągnął powietrze w swoje małe, ale jakże pojemne płuca, by zaraz ponownie znaleźć się pod wodą.
Och yeach! Super.
Gdy się wynurzyli, otwarł szeroko (wcześniej zamknięte) paczałki. Normalny szczeniak teraz by się pewnie popłakał i uciekł.
A Ananas wykrzyknął tylko z nową energią:
- Zróbmy tak jeszcze raz!
Po czym skoczył na Kein'a. Nawet jeśli sobie coś zrobi to trudno. Trzeba korzystać z życia, prawda?
Swoimi małymi łapkami uczepił się karku samca. Tak siedział na swoim ojczymie, gdy ten udawał, że jest konikiem.

Zobacz profil autora

27 Re: Bursztynowe Morze on Pią Lip 04 2014, 12:31

Kejn

avatar
Latający Doświadczony Łowca
Admin
Znaczy się uff... Są dzieciaki którym by się to spodobało a innym nie, zależy od osobowości. Ale skoro Aeneas jest takim urwisem.. za którego uważał Kein to w takim razie jest nawet nawet.
Wytrzymały skubaniec, to trzeba przyznać. Byle się nie przyzwyczajał! Ten czarny wilk nie będzie go targać za sobą przez Krainę, niech na to nie liczy!
-Chcesz sprawdzić ile dasz radę tam wytrzymać? Jak będziesz miał dość do pacnij mnie łapką jasne?
Tak więc nie wyczekując wilk się ponownie zanurzył, tyle.. że tym razem troszkę popłynął dalej. Będzie głębiej i trudniej. No cóż, oboje mogą się czegoś nauczyć.
Ech.. gdyby ten czarny pamiętał jego rodzinę.. byłoby mu smutno. Nie miał tak dobrze jak ten malec. No, ale nie każdy ma szczęście w życiu.

Zobacz profil autora

28 Re: Bursztynowe Morze on Pią Lip 04 2014, 12:43

Aeneas

avatar
Młode
Można powiedzieć, że Ananas jest po prostu... głupi. Ma kochającą matkę i ojczyma, rodzeństwo także go kocha. A ten sobie po prostu wychodzi z legowiska bez ich wiedzy. Cudnie, cudnie. Po prostu miód, malina. Proszę, nie bijcie (xd)!
Młody zdążył tylko szybko pokiwać głową. Po chwili ponownie zanurzył się pod ziemię. Lecz niestety zdążył wytrzymać tylko 30 sekund. Po upływie tego czasu pacnął wilka łapką.
Oby ten zdążył się wynurzyć, zanim Aeneas straci przytomność. Wtedy będą problemy. A lepiej teraz do Lecznicy nie iść. ZA duży tłok, problemy z chorobami itp.
Ananas wiedział, że nie może się do końca przyzwyczaić do czarnego basiora. A szkoda.

Zobacz profil autora

29 Re: Bursztynowe Morze on Pią Lip 04 2014, 13:11

Kejn

avatar
Latający Doświadczony Łowca
Admin
Nie jest to z jednej strony racja. Matki już nie ma, rodzeństwa też bo się nie przeniosło na nowe forum... legowiska też brak, a ojciec zarabia. Przydałby mu się ktoś do ogarnięcia świata. W sumie.. nieważne.
Wytrzymał 30 sekund? Ładnie jak na młodego.
W każdym razie nie czekając ani sekundy wynurzył się wraz z młodym. Nie powinien stracić przytomności bo to były zaledwie setne. Nie był aż tak głęboko pod powierzchnią wody, przez co i wynurzenie było natychmiastowe.
Ale fakt, lepiej do lecznicy już nie wparowywać. Poza tym Kein byłby już tam... 3 albo 4 raz w ciągu tego miesiąca. Pfu, 2 miesięcy.
A z tym przyzwyczajaniem.. nie. Kein nie zrobi tego Amiru. Nie przyprowadzi nie swojego dzieciaka, on taki nie jest.

Zobacz profil autora

30 Re: Bursztynowe Morze on Pią Lip 04 2014, 13:38

Aeneas

avatar
Młode
On taki nie jest, tak? A może to nawet dobrze. No bo Ananas jednak w każdej chwili mógłby ponownie uciec, albo po prostu nie zaaklimatyzować się w nowym środowisku. Teraz włóczył się po Krainie sam. Dotychczas poznał tylko Kein'a i "księżniczkę" na którą wpadł z całym impetem goniąc motylka.
Tylko tyle. Dwie osoby. Na razie. No, ale niestety. Nie jest ich dużo.
Aen jest porywczy i bezpośredni, ale... Towarzystwa także potrzebuje.
Brak weny. Brak weny. Brak weny.
Wynurzyli się. No i bardzo dobrze. Co teraz wymyśli Kein?

Zobacz profil autora

31 Re: Bursztynowe Morze on Pią Lip 04 2014, 13:54

Kejn

avatar
Latający Doświadczony Łowca
Admin
Po co miałby sprowadzać nie swoje dzieciaki? Jeszcze by jego ukochana zwiała albo coś. Poza tym nie jego dzieciak, nie jego problem w tej sytuacji. Ten wilk nie jest niańką i nie potrafi się zajmować dzieciakami. Nawet to właściwie widać.
W sumie znajomości niby nigdy za wiele.. ale ta zasada nie trzymała się Kein'a. Pech.
Temu wilkowi towarzystwa chyba nie brakuje. A w każdym razie nie teraz.
-Mam pomysł. Lubisz biegać? Albo chociaż obserwować z góry jak ktoś biegnie?
W końcu chcąc nie chcąc rozpoczął płynąć do brzegu mając na karku tego młodego wilka. Miał pewien pomysł na trening. Może nie wypalić ale co tam.
W sumie brak weny ostatnio doskwiera każdemu, więc nie ma co się dziwić.

Zobacz profil autora

32 Re: Bursztynowe Morze on Pią Lip 04 2014, 14:11

Aeneas

avatar
Młode
Brak weny, bo może gorąco, prawda? W moim przypadku właśnie o to chodzi.
Aen spojrzał jeszcze raz na wodę. Trochę zimno. To chyba dobrze, że już z niej wychodzili.
A na pytanie samca odpowiedział:
- Lubię biegać. A co szykujesz? Chcesz się ścigać?
Coraz bardziej podekscytowany treningiem samiec zaczął lekko wbijać łapki w kark czarnego samca.
A po chwili ni z tego ni z owego samczyk spytał:
- Masz czerwone oczy. Ja tak samo. To znaczy, że jesteśmy wyjątkowi? Normalne wilki mają inne kolory oczu.

Zobacz profil autora

33 Re: Bursztynowe Morze on Pią Lip 04 2014, 14:23

Kejn

avatar
Latający Doświadczony Łowca
Admin
Tak, gorąco potrafi dobić. User tak pisał przez... tydzień? Posty były strasznie krótkie, wiele błędów etc. Lepiej tego nie wspominać.
W końcu dopłynął do brzegu, bo ile można? Poza tym trochę nie podobało mu się, że malec wbija w niego pazurki no, ale to niestety teraz jest konieczne.
-Ścigać? Nie dałbyś rady mnie przegonić mały. - zaśmiał się przy tej wypowiedzi - -Zróbmy tak.. Ty się trzymaj mocno a ja pobiegnę jak najszybciej po linii brzegowej okej?
I to pytanie go trochę wmurowało. Niestety, ale Kein należał do tych co kłamać nie potrafią. Ba, nawet nie chcą! Tak więc dobitna nawet szczerość jest tutaj wskazana.
-Normalne wilki.. każdy jest normalny. Wyjątkowość jest wtedy kiedy masz jakieś umiejętności. Poza tym każdy na swój sposób jest wyjątkowy. I nie, kolor oczu się nie liczy.
Nie był zadowolony ze swojej wypowiedzi no, ale co poradzić? Taki jest i tyle.
-Trzymasz się mocno?
Wolał się upewnić.

Zobacz profil autora

34 Re: Bursztynowe Morze on Pią Lip 04 2014, 14:35

Aeneas

avatar
Młode
Samiec zaczął rozmyślać nad wypowiedzią samca.
On sam jeszcze nie posiadał żadnej ciekawej umiejętności. Wyglądał tylko na kogoś bardzo "oryginalnego".
Chwycił się mocniej sierści basiora i odpowiedział:
- Mocno. Gotowy.
Po czym z uśmiechem zmrużył lekko oczy. Przecież gdy Kein będzie biegł piasek będzie pewnie chciał wpaść do ich oczu. Dlatego ostrożności nigdy za wiele.

Zobacz profil autora

35 Re: Bursztynowe Morze on Pią Lip 04 2014, 15:00

Kejn

avatar
Latający Doświadczony Łowca
Admin
Wyglądał jak wyglądał. Każdy jest inny i to się ceni. W każdym razie powinno, ale jak jest na świecie to każdy z nas to wie.
-No to zaczynamy.
Wystartował. Biegł tak szybko jak potrafił, ale ze względu na małego.. taki ciężar.. nie mógł wynieść za dużej prędkości, ale starał się również biec tak, aby młodego nie poobijać. Co powie jego matka i ojciec jak zobaczą go obitego? Oj Kein dostanie po pysku i to bardzo mocno.
W pewnym momencie zatrzymał się. Właściwie to nie zatrzymał, a wpadł w poślizg. Próbował jakoś się wykręcić, ale to nie za bardzo wyszło. Tak więc zarzucił tak grzbietem, aby młody mógł wylądować na nim, a sam wylądował na plecach po czym przekoziołkował dalej.
W końcu siłą rzeczy się zatrzymał.
-Przypomnij mi... abym nie biegł tak szybko z takim ciężarem jak Ty...
Biegł za szybko przez co i stracił równowagę. Młodemu się pewnie nic nie stało, bo w końcu wylądował na czarnym wilku a w momencie kiedy ten zaczął koziołkować to młody został.. na piasku? Tak to można uznać.

Zobacz profil autora

36 Re: Bursztynowe Morze on Pią Lip 04 2014, 15:15

Aeneas

avatar
Młode
Tak jak wcześniej napisał user siłą rzeczy Ananas musiał wylądować na piasku. Tak też się stało.
Był lekko oszołomiony. Po kilku minutach dotarł do siebie.
Rozejrzał się. Kein nie był blisko niego. Tylko gdzieś tak z kilka metrów.
Samczyk ponownie szeroko otwarł oczka i wstał. Zapominając się otrzepać od razu zaczął biec w stronę czarnego wilka. Mocno odbijał się łapkami od piasku. Musiał być jak najszybciej przy swoim nowym przyjacielu.
Po kilku sekundach do niego dotarł.
- NIC CI NIE JEST?! - zapytał nadal lekko oszołomiony wilczek.

Zobacz profil autora

37 Re: Bursztynowe Morze on Pią Lip 04 2014, 15:32

Kejn

avatar
Latający Doświadczony Łowca
Admin
Kein przez kilka sekund nie odpowiadał. Tak jakoś nie kontaktował ze światem zewnętrznym. Oczy otwarte etc, ale po prostu nie wiedział jak się odezwać. W takim stanie słowa lecą.. nie za przyjemne, więc wolał się wstrzymać i poczekać aż będzie wiedział co się właśnie stało.
Po chwili wstał.
-Mi nic, a Tobie?
Zapytał trochę... No dobra, ten wilk jest nieodpowiedzialny. To niestety trzeba przyznać.
-Właź na plecy zabiorę Cię jeszcze w jedno miejsce.
Wolał nie zostawać w tym miejscu na dłużej. Piasek nie był zbyt wygodny.. a do tego w futrze może zostań na bardzo długo. Nie za ciekawe doświadczenie.

Zobacz profil autora

38 Re: Bursztynowe Morze on Pią Lip 04 2014, 15:57

Aeneas

avatar
Młode
Samiec bez ociągania ponownie wszedł na samca.
I z szerokim, łobuzerskim uśmiechem powiedział:
- I znów się tak wywrócimy? Tylko tym razem odzywaj się od razu, dobrze?
I parsknął śmiechem.
Ta sytuacja naprawdę mogła wydać się komiczna. Przed chwilą leżeli na ziemi po wypadku, a teraz ponownie idą szukać kłopotów/przygód. Hmmm.
Oni naprawdę nie są normalni.
Wariaci.
No, ale przecież tylko wariaci są coś warci, prawda?

Zobacz profil autora

39 Re: Bursztynowe Morze on Pią Lip 04 2014, 16:03

Kejn

avatar
Latający Doświadczony Łowca
Admin
Ano święta prawda.
Wilk trochę się skrzywił w momencie kiedy ten to powiedział. Coś nie przypadł mu ten żart do gustu. Chociaż.. a nie, jednak się Kein zaśmiał.
-Taki mądry? To wybieraj miejsce.
Teraz to on mógł się z niego pośmiać. Ciekawe co on teraz wymyśli. Z drugiej strony młody nie mógł wiedzieć gdzie się co znajduje, więc po chwili zastanowienia czarny powiedział krótko i na temat... chyba.
-Albo chociaż wskaż łapą w którą stronę.
Nie czekając zbytnio na słowa lub ruch malca ruszył.. gdzieś tam.
Czy ja wiem czy nienormalni? Raczej nie. Fakt, nie jest to w standardowym zachowaniu ustalone.. ale przynajmniej nie jest aż tak strasznie nudno.

Zobacz profil autora

40 Re: Bursztynowe Morze on Pią Lip 04 2014, 16:10

Aeneas

avatar
Młode
Samczyk zagryzł dolną wargę i wystawił niebieski, jaszczurkowaty język. Zawsze, gdy nie wiedział o co chodzi, albo po prostu nad czymś myślał. Teraz to jednak była ta druga opcja.
Po chwili przyłożył łapkę do głowy, a drugą łapką wskazał kierunek bardziej na lewo.
Tak.
Tam powinni się udać. Może będą tam jakieś wodospady, albo coś odwrotnego takiego jak... Góry? Urwiska? Takie niebezpieczne miejsca kręcą takiego typa jak Ananas. Oj co będzie potem...
- Ruszajmy więc! Ku przygodzie! - powiedział i "przytulił" się do futra samca. Tym razem nie chcemy spaść.

Zobacz profil autora

41 Re: Bursztynowe Morze on Pią Lip 04 2014, 16:23

Kejn

avatar
Latający Doświadczony Łowca
Admin
Kein słyszał ino oddech. Co powiedzieć więcej? Może tylko tyle, że coraz ciężej będzie mu zostawić tego urwisa. A może tak mu się tylko zdaje? W końcu efekt ''siemka, uciekam'' miał opanowany do takiego stopnia, że po prostu zwiewał bez słowa, albo... albo ze słowem które nie miało najmniejszego sensu, ale to się okaże. Yhym. Tak więc ruszyli w stronę gór.
-Jak mi spadniesz z pleców to Cię zabije. - zaśmiał się sarkastycznie.
Wiedział, że młodemu nic nie zrobi i chyba i on powinien to wiedzieć nie? Z drugiej strony zobaczmy jak to zresztą będzie.
W każdym razie ruszył trochę szybciej, ale tak.. aby się nie wywrócić ponownie.

I w zależności od userki - Możesz napisać tutaj jeszcze zt., albo uznajemy, że to ZT. jest za obojga. Jak wolisz.


ZT. -> http://wilki94.forumpolish.com/t46-gora-wilkow#2148

Zobacz profil autora

42 Re: Bursztynowe Morze on Wto Lip 08 2014, 17:01

Samael

avatar
Dojrzewający
Azazel bynajmniej niespłoszona mrożącym wzrokiem wilczycy odpowiedziała podobnym, choć bystrzejszym niż zwierzęcy, nadal kryła się w jej wzroku dzikość, a przy tym głęboki brak zaufania. Pióra lecz miała stulone, nie puszące się, niczym u zaniepokojonej czy rozgniewanej harpii, była to dobra oznaka. Samael postanowił nie trącać jej znów łapą, a wątpił, aby tak po prostu ustępiła i dała niepokoju za wygraną, aby móc go ignorować. Przysłuchał się zatem Malice, delikatnie zwracając uszy w bok, nie pomijając żadnych innych odgłosów. Niebiedna rodzina? Cóż to znaczy? Dostatkiem? Nauki? Czyżby chodziło o nauczanie? Hektor go nauczał, lecz nie czuł się w żaden sposób "szlachetny" lub "niebiedny". Domyślił się, iż "nauczyciel" także pochodzi od nauczania, zaś po jej wypowiedzi orzekł, iż musi być to osoba która uczy. A więc zdolność pisania i czytania nie jest na porządku dziennym? Skinął głową, na znak, iż rozumie.
Usłuchał i kolejnych słów i po otrząśnięciu nóżek Tamjela nadstawił pomocnie ramię, aby mógł wdrapać się miękko na kark. Azazel usłuchała jego cichego gwizdu i wzbiła się w powietrze, by powtarzać nad nimi koła i wzrokiem badać okolicę, w wypadku kłamstwa wilczycy. Samael ruszył za Malice, przez chwilę tracąc czas, aby przyglądnąć się odciskom jej łap. Hektor wiele mówił mu o tropieniu i zapachach, i choć na te drugie nie zwracał uwagi, starał się zapamiętać ślady i je rozróżniać. Trzymało go to od zapomnienia i osunięcia się w cieluść wody, było niczym tama, do której dokładał coraz więcej wspomnień, by nie pękła. Jednocześnie zaskoczyła go pewna myśl, dla której zwolnił kroku, co zatrzymał się, nabierając paru metrów różnicy, nim ponowił chód. Boleśnie świerzbiło go ramię, blisko którego stała Malice. Stał się nieostrożny i zapomniał, aby nie dać się dotknąć. Bolało go to, a poniekąd cieszyło wewnątrz - być może nie był tak dziki, jak był, a może dopuścił samicę do siebie tylko ze względu na to, iż nie dostrzegał w niej zagrożenia. Teraz jednak widział dokładnie granice zbliżenia, niemal rozgrzane do gorąca linie i trzymając się ich trzymał za wilczym zadkiem.

/spóźnione zt ;n;


___________________________________
Azazel Tamjel
Zobacz profil autora

43 Re: Bursztynowe Morze on Czw Lip 17 2014, 14:28

Nie wiadomo z jakich przyczyn nad te piękne morze postanowił przylecieć czarny gad. Możliwe, że dlatego, iż pod tymi mocnymi łuskami, zastępujących solidny pancerz, kryje się wrażliwość na takie miejsca. Nie ujawnia się, ani nie jest wielka ponad wszelką miarę, lecz gdzieś tam się odzywa. Sam nie wiedział, czemu, ale lubił takie obszary. Co prawda teraz przelatywał nad tym przestrzennym lustrem zupełnie przypadkiem to czemu tu się nie zatrzymać. Gdy poruszał się nad morzem, obniżył lot do poziomu wody. Lecąc z umiarkowaną prędkością, w tym samym czasie zanurzał czubki swoich łap w słonej i przyjemnie, chłodnej wodzie. Pewnie, gdyby nie pochodził od ognistych smoków, a tych, które uwielbiają pływać, zanurkowałby niczym wielki pocisk, rakieta, ptak, który wyławia niczego nieświadome ryby, a następnie cieszył się podwodnym światem. Ale jeszcze nie teraz, może przy innej okazji.  
W pewnym momencie zbliżał się do brzegu, gdzie niedaleko, po prawej stronie sterczały uformowane skały, o które fale efektownie się rozbijały, tym samym kończąc swoją wędrówkę. Nie można było dostrzec ich w mroku, lecz łatwo usłyszeć i ewentualnie ujrzeć białą pianę, która tworzyła się w trakcie uderzenia.
Smok głucho wylądował na piasku ryjąc niewielkie dziury pod łapami. Obejrzał się na głazy, po czym zaczął iść przed siebie, zastanawiając się gdzie tu przystanąć. Bezkresna noc nie pozwalała zobaczyć prawdziwej natury morza lub nadchodzących tutaj przybyszów. Lecz on bynajmniej nie martwił się o niebezpieczeństwo. Sam mógł być za nie uważany, a poza tym nie sądził, by ktoś mógłby go zaatakować. Zawsze starał się być czujny. Ale teraz pora cieszyć się odpoczynkiem i spokojem, jakie dawało to miejsce. Araksjel zatrzymał się i położył na miękkim piasku. Machnął ogonem i rozmyślał nad tym co zrobić dalej. Oj tam, nie pora się zastanawiać nad tym co będzie.
Nie miał na co popatrzeć, gdyż wszystko było po spowijane ciemnością. Zatem przymknął oczy i położył łeb na piasku. Swobodnie rozluźnił skrzydła, które osunęły się na piach, który niestety nie był ciepły, gdyż przez te bezsłoneczne dni, nie zdążył nabrać dobrej temperatury. Na razie chłód mu nie dokuczał, ale wliczając zimne morze zaraz zacznie o sobie wspominać.


___________________________________
Mein:
http://oi59.tinypic.com/2ebd00z.jpg
http://oi59.tinypic.com/2dv8y3c.jpg
Zobacz profil autora

44 Re: Bursztynowe Morze on Czw Lip 17 2014, 18:52

Marano


Latający Lekarz
Niepewnym krokiem przyczłapała na miejsce Marano. Chłód panujący wszędzie odczuwała nawet w kościach. Jej drobne ciało dygotało po każdym, nawet najsłabszym, dmuchnięciu wiatru. Obawiała się wtórnego trzęsienia ziemi i pojawienia kruków roznoszących zarazę. Czuła się jak owca, na którą bez przerwy czyha jakiś wilk. Trzeba przyznać, że owe odczucie na pewno nie jest miłe. Błądząc w egipskich ciemnościach, podążała brzegiem plaży. Wsłuchiwała się w szum morza. Tylko dzięki dobremu zmysłowi słuchu mogła rozpoznać, jak daleko w danej chwili jest woda. Na wszelki wypadek szła znacznie dalej niż trzeba było. Lepiej dmuchać na zimne. Od wyjścia z lecznicy stała się bardziej uważna i do tego złapała strasznego fioła na punkcie zdrowia. Nie chciała pakować się jeszcze do grobu, o nie. I w tej chwili ujrzała na piachu, w oddali, ogromny kontur. Pierwsze, co przyszło jej na myśl: Thing. Później stopniowo strach mijał, a zniknął prawie całkowicie, gdy doszła do wniosku, iż kilka metrów od niej leży smok. Smok?! Zaczęła gorączkowo myśleć, co począć. Słyszała, że te gady mają wyczulone zmysły bardziej niż jakiekolwiek inne stworzenia. Nie miała wątpliwości, że wyczuł już jej obecność. Modliła się jedynie w duchu, by nie był głodny lub po prostu łaknący krwi. Odetchnęła głęboko i zmniejszyła dzielącą ją od mistycznego gada odległość. Zebrała w sobie odwagę i podeszła jeszcze bliżej. Prawie mogła już spojrzeć mu w oczy.
- Eeee... cześć. - otóż to, postanowiła się przywitać.


___________________________________


MOJE IMIĘ? MARANO.
MÓJ WIEK? PIĘĆ LAT.
MOJA RANGA? LATAJĄCY LEKARZ.
WYMARZONY ZAWÓD? BETA.
MOJA ORIENTACJA? HETEROSEKSUALNA.
MOJE ATRYBUTY? SPRYT, LATANIE, PIERWSZA POMOC,
WIEDZA MEDYCZNA, PONADPRZECIĘTNY WZROK
ORAZ WYTRZYMAŁOŚĆ
.
MOJA PRZYNALEŻNOŚĆ? WATAHA OGNIA.
MÓJ EKWIPUNEK? 405 KOŚCI,
SZTYLET, SMOCZA ŁUSKA
.


Zobacz profil autora

45 Re: Bursztynowe Morze on Pią Lip 18 2014, 19:26

Ciche, przebijające się fale. Spokój, cisza, zmieniająca się siła powiewu wiatru, którego zaraz Greti poczuł na swoich czarnych, mocnych łuskach. Ciary mu przeszły po ciele, aż tu nagle do jednego z wyostrzonych zmysłów wpadł obcy zapach. Zaraz...koniec spania! Ktoś postanowił w dreptać na plażę, a zarazem bez świadomości przerwać wypoczynek. No cóż, w takim bądź razie pora obczaić któż tutaj wkroczył. Czy może nie zamartwiać się tą istotą? A jeśli to jakiś smok, lub może jakiś gryf. Nigdy nie spotkał jeszcze gryfa, ani też wilka. Choć woń przypominała mu raczej to drugie, o ile się nie mylił. Kiedy ów postać postanowiła się zbliżyć, słyszał, a raczej w jakiś sposób wyczuwał jak wilczyca pokonuje dzielące ich metry. Nadal leżał w bez ruchu do pory, gdy nie zadźwięczał głos. Powoli uniósł łeb i przeszył wzrokiem Marano. Kultura nakazała mu odpowiedzieć - Witam - przywitał się łagodnym tonem i w geście lekko skłonił głową. Począł się jej przyglądać. Pierwszy raz napotkał wilka. A to Ci heca. Miał ochotę się zaśmiać, ale nie dlatego, że wyglądała śmiesznie, czy coś, po prostu nigdy nie miał okazji ujrzeć tego zwierzęcia. Zamiast łusek miało futro, a w dodatku brakowało mu skrzydeł. Lecz przecież nie jest taki bezmyślny, prawda? Wiedział, iż nie wszystko lata, a sierść do dla niego i tak nie nowość, gdyż kiedyś polował na sarny. Zatem postanowił nic nie mówić. W sumie co tutaj się dziwić. Potraktował to wszystko naturalnie i zwyczajnie. Jakby takie myśli nie miały w ogóle miejsca. Wilk to wilk, nie popadajmy w żadne paranoje ani przesady. Prędzej to on mógłby wywołać skrzywiony grymas na kufie. 
Poruszył ogonem po piachu, który wyglądał jak wijący się pustynny wąż. Może się przedstawić? A na co mu jego imię - Jak Cię zwą? - Zapytał, a raczej wymamrotał coś z pod nosa. Na pysku utrzymywał swojego codziennego poker face'a.


___________________________________
Mein:
http://oi59.tinypic.com/2ebd00z.jpg
http://oi59.tinypic.com/2dv8y3c.jpg
Zobacz profil autora

46 Re: Bursztynowe Morze on Pią Lip 18 2014, 19:54

Marano


Latający Lekarz
Patrzyła z zainteresowaniem na gada, poruszającego ogonem. Wsłuchała się w szemranie. Potem do jej uszu dotarło pytanie zadane przez smoka. Momentalnie jakby oprzytomniała.
- Mnie zwą... Marano - rzuciła, na moment zawieszając głos. Wszak miał teraz nad nią przewagę, gdyż znał jej imię. No nie pomyślała. Uciekła jedynie wzrokiem w jakieś puste, odległe miejsce. - A ciebie? - wymruczała przez zaciśnięte zęby.
Pierwszy raz miała do czynienia z tym stworzeniem. Trzeba przyznać, że gad budził w niej przerażenie. Zresztą... nie on jedyny, hehe. Większość żyjątek rodziło w niej uczucie strachu. Usiadła ostrożnie na piachu. Czuła silne drgawki jakie dopadły jej łapy. Nie miała pojęcia, o czym z nim rozmawiać. Przecież nie znała tradycji, zwyczajów i przyzwyczajeń tych mistycznych gadów. Stresowała się. Jeżeli powie coś nie tak, na pewno słono zapłaci za takowy błąd. Czekała zatem grzecznie na odpowiedź dotyczącą imienia smoka.


___________________________________


MOJE IMIĘ? MARANO.
MÓJ WIEK? PIĘĆ LAT.
MOJA RANGA? LATAJĄCY LEKARZ.
WYMARZONY ZAWÓD? BETA.
MOJA ORIENTACJA? HETEROSEKSUALNA.
MOJE ATRYBUTY? SPRYT, LATANIE, PIERWSZA POMOC,
WIEDZA MEDYCZNA, PONADPRZECIĘTNY WZROK
ORAZ WYTRZYMAŁOŚĆ
.
MOJA PRZYNALEŻNOŚĆ? WATAHA OGNIA.
MÓJ EKWIPUNEK? 405 KOŚCI,
SZTYLET, SMOCZA ŁUSKA
.


Zobacz profil autora

47 Re: Bursztynowe Morze on Pon Lip 21 2014, 14:04

Smok poprzestał na drążeniu śladu swoim długim odrostem - Mnie Araksjel Gretiem - przedstawił się, a jego głos zagrzmiał ciepło pośród kojącego szmeru morza oraz obijających się fal,widocznie się odróżniając - W skrócie i dla przyjaciół Greti - Dorzucił i zaśmiał się lekko, po czym skierował wzrok gdzieś w oddal. Sam nie wiedział co dalej powiedzieć, lecz to nie jest przecież największym zmartwieniem. Postanowił rzucić najczęściej zadawane pytanie, przy nowej znajomości - Hm...Należysz do jakiegoś stada? - To coś nowego, iż to on zaczyna nowy temat, chociaż zaraz nasunie się coś nowego. Szósty zmysł smoka zadziałał wyczuwając niewielki stres od towarzyszki. Zerkną na nią i delikatnie wykrzywił łeb. Chociaż w sumie nie ma się co dziwić. Pewnie gdyby był na jej miejscu tez by się przeraził, hehe - Jakby co, nie nie musisz się mnie bać, raczej groźny nie jestem, chociaż to już zależy w jakich sytuacjach- Rzekł miękko i westchnął, a z jego nozdrzy wydostała się para.


___________________________________
Mein:
http://oi59.tinypic.com/2ebd00z.jpg
http://oi59.tinypic.com/2dv8y3c.jpg
Zobacz profil autora

48 Re: Bursztynowe Morze on Pon Lip 21 2014, 14:12

Marano


Latający Lekarz
Przypatrywała mu się z zaciekawieniem. Spostrzegła wiele kolców na jego karku i coś na wzór rogów, usadowionego na łbie. Złote ślepia gada były doskonale widoczne w ciemnościach. Pomimo otaczających ciemności, dostrzegła także, że naturalna barwa jego łusek również jest ciemna, ale jaki jest to konkretny kolor... nie było jej dane odkryć. Nie wyglądał na agresywnego czy łaknącego krwi, co nieco rozluźniło Marano.
- Owszem, należę do jednego z czterech stad - odpowiedziała niepewnie, spuszczając także wzrok. - Konkretnie to do Watahy Ognia. - dodała dopiero po minutowej przerwie.
Układała odpowiednio słowa w głowie. Nie chciała powiedzieć czegoś niezrozumiale. Zdrętwienie, które dotychczas miało w swej mocy jej łapy, udało jej się zwalczyć. Większość napiętych mięśni także się rozluźniła. Gdy usłyszała słowa o tym, że nie ma powodów do obawiania się go, strach całkowicie ustąpił. Oczywiście jakaś niepewność pozostawała.
- Nawet nie wiesz, jaką ulgę przynoszą dla mnie te słowa. - zaśmiała się delikatnie, siadając obok niego.


___________________________________


MOJE IMIĘ? MARANO.
MÓJ WIEK? PIĘĆ LAT.
MOJA RANGA? LATAJĄCY LEKARZ.
WYMARZONY ZAWÓD? BETA.
MOJA ORIENTACJA? HETEROSEKSUALNA.
MOJE ATRYBUTY? SPRYT, LATANIE, PIERWSZA POMOC,
WIEDZA MEDYCZNA, PONADPRZECIĘTNY WZROK
ORAZ WYTRZYMAŁOŚĆ
.
MOJA PRZYNALEŻNOŚĆ? WATAHA OGNIA.
MÓJ EKWIPUNEK? 405 KOŚCI,
SZTYLET, SMOCZA ŁUSKA
.


Zobacz profil autora

49 Re: Bursztynowe Morze on Sro Lip 23 2014, 16:50

W sumie żałował, że powiedział o swoim przyjaznym stosunku, bo dlaczego by nie wprowadzić trochę napięcia. Może innym razem i przy kimś innym, nadto wilczyca wywarła na nim wrażenie, na którym jakoś nie przyszła taka myśl. To tam szczegół. Jak się nie ma weny trzeba pisać o czym się da. 
Smok siedział cicho, gdyż nie wiedział co więcej z siebie wykrzesać. Nadal patrzał się w dal słuchając co wilczyca ma do powiedzenia. W tej ciemności, nie można było rozpoznać nawet gdzie leży horyzont morza. Wszystko się prawie, że ze sobą zlewało. Całe szczęście, iż widział z kim rozmawia, a on też, w jakiś sposób był wyraźny dla towarzyszki. Po słowach Marano gad zaśmiał się głucho - rozumiem, że nie widziałaś nigdy smoka? Ja natomiast wilka - Odrzekł, po czym nagle poczuł na sobie przenikliwy chłód, po którym przeszedł po nim dreszcz. Tak jak się tego spodziewał. Złożył skrzydła proporcjonalnie do swojego ciała, pozostawiając między sobą, a nimi trochę przestrzeni. Użył ich jako kołdra, choć błony dużo dać nie mogły, ale w jakiś sposób powstrzymywały na sobie wiatr. Ciemno wszędzie głucho wszędzie...


___________________________________
Mein:
http://oi59.tinypic.com/2ebd00z.jpg
http://oi59.tinypic.com/2dv8y3c.jpg
Zobacz profil autora

50 Re: Bursztynowe Morze on Sro Lip 23 2014, 19:02

Marano


Latający Lekarz
Zlustrowała uważnie wzrokiem gada.
- Owszem, nigdy nie widziałam żadnego reprezentanta twojej rasy - odparła niezbyt zgodnie z prawdą. Jednak zdziwiły ją słowa smoka. Nigdy nie widział wilka? Dziwne. - Przecież w tej Krainie roi się od wilków, więc nie rozumiem, dlaczego jeszcze z żadnym nie miałeś do czynienia - podzieliła się z nim swoim spostrzeżeniem. - No chyba, że jesteś tu nowy. To zmieniłoby postać rzeczy. - dodała, patrząc z zaciekawieniem na kolce gada.
Westchnęła cichutko, starając się wsłuchać w szum morza. Piasek był zimny i dość lepki. Wplątywał jej się w sierść, ale w danym momencie nic sobie z tego nie robiła. Cóż, nigdy nie spodziewała się, że będzie rozmawiała tak luźno ze smokiem. Dotychczas uważała je za krwiożercze bestie. Choć po namyśle to w końcu one pomogły jej ocalić Severynię. Dumała sobie w spokoju, jej mina na szczęście nie zdradzała targających jej sercem uczuć.



Ostatnio zmieniony przez Marano dnia Wto Sie 12 2014, 19:56, w całości zmieniany 1 raz


___________________________________


MOJE IMIĘ? MARANO.
MÓJ WIEK? PIĘĆ LAT.
MOJA RANGA? LATAJĄCY LEKARZ.
WYMARZONY ZAWÓD? BETA.
MOJA ORIENTACJA? HETEROSEKSUALNA.
MOJE ATRYBUTY? SPRYT, LATANIE, PIERWSZA POMOC,
WIEDZA MEDYCZNA, PONADPRZECIĘTNY WZROK
ORAZ WYTRZYMAŁOŚĆ
.
MOJA PRZYNALEŻNOŚĆ? WATAHA OGNIA.
MÓJ EKWIPUNEK? 405 KOŚCI,
SZTYLET, SMOCZA ŁUSKA
.


Zobacz profil autora

Sponsored content


Powrót do góry  Wiadomość [Strona 2 z 7]

Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7  Next

Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach