You are not connected. Please login or register

ARENA TRENINGOWA - dostępna dla wojowników i rekrutów

Go down  Wiadomość [Strona 1 z 1]

Arthas Merethil

avatar
Latający Wilk
Aby nie ograniczać zbytnio możliwości treningu, puszczania wodzy wyobraźni i tak dalej, opis nie będzie zbyt szczegółowy - mam nadzieję, że nikt mnie za to nie pomorduje, bo szkoda by świeżo zdobytej rangi Ami było.

Znajdziesz tu kłody, kamienie, worek treningowy, na środku coś na kształt ringu (prowizorycznego, ale zawsze). Sztuczni przeciwnicy, pułapki, tor przeszkód... Jakieś równie nieprofesjonalne sprzęty do ćwiczeń, wiadomo, w czym rzecz. Wszystko, co niezbędne, aby doskonalić swoją krzepę oraz zdolności wojownika.


Miejsce idealne do samotnych, samodzielnych treningów. Oczywiście możesz się tutaj też pojawić z przyjaciółmi czy poszukać tu przyjaciół... Twoja wola, jak kreujesz świat! ;D

Zobacz profil autora

Amiru

avatar
Latający Wilk
Czy powinna tutaj być? W końcu - jakby nie patrzeć - grono wojowników opuściła już dawno. Co dziwne wcale za rangą nie tęskniła, zrozumiała bowiem, iż wszystko, co dotąd robiła, czyniła dla rodziców. Nie widziala ich od dawna i niewiele o nich wiedziała, jednakże nadal czuła ogromną presję, niejednokrotnie łapiąc się na tym, iż robi coś po to, aby ojciec i matka byli dumni. Została sama. Już nie chodziło nawet o rodzinę, ale o Kein'a. Chociaż nie chciała dać tego poznać, paskudnie ją to bolało. Każde rozstanie boli, a już zwłaszcza te z osobą, którą tak bardzo się pokochało.
Rozejrzała się wokół, uspokajając przyspieszony oddech. Biegła, a to męczy - nie ma co ukrywać. Po ciemku niewiele widziała, kiedy jednak żyje sie w mroku przez tak długi okres, można się przyzwyczaić. Oko w pewnym stopniu także się przyzwyczaja, zatem nie było tak źle. Podbiegła do sztucznej ofiary, która przypominała owinięty skórami klocek, by atakując ją raz po raz odreagować nieco. Z oczu płynęły jej łzy: pozwolila im na to, w końcu była tutaj sama i nikt jej nie widział. Mogła sobie na to pozwolić. Musiała dać upust emocjom, inaczej coś w niej pęknie i pozostanie po niej jeno smród, jak mawiał ojciec userki. On mówił tak w kontekście żartu, zaś Amiru zapewne do śmiechu nie było.

edit (13.10.14)
Ostatecznie jednak, kiedy udało jej się nieco odreagować emocje i tym samym lepiej poczuć, zadyszana stanęła na arenie, rozglądnąwszy się po niej krótko. Kiedyś to był jej los - jak sądziła. Jej przeznaczenie. Jakże wiele jednak od tamtej pory uległo zmianie... Westchnęła jeszcze krótko, po czym odbiegła, chcąc zapomnieć.


zt.


___________________________________



#6aa7a5 - Ami mówi. Bo kto jej zabroni?
avatar - art & char. - Damykuna
Myślisz o fabule z którąś z moich postaci?
-> Z A J R Z Y J <-
Zobacz profil autora http://kamilejszon.fbl.pl

Bart

avatar
Dorosły
Przybył tu i Bart. W końcu czekała go daleka podróż, a - jakby nie patrzyć - bęben w takich nie pomagał. Czuł, że nieważne jak bardzo by się starał ani jak długo trenował - brzuch pozostanie. Jednak kondycja... może tutaj coś zdziała? Wziął oddech, głęboki, po czym ruszył truchtem, pokonując jakieś prowizoryczne równie. Jeśli przyjdzie mu faktycznie wracać z wilkiem na plecach, musi się postarać. Nie może zawieść: ani Tsuku, ani Shathow, ani siebie. Nie i już. W łepetynie kłębiły się miliony myśli. Czuł, jak dopada go zmęczenie, a świat zdaje się stawać szarym, uderzały go fale zimna i gorąca. Musiał się zatrzymać, odpocząć, by nie zemdleć. Było gorzej, niż myślał. Wyobraził sobie nagrobek, a na nim litery układające się w imię tej, która najbliższa jego sercu. Zmarszczył czoło, potrząsnął głową. Koniec. Nie da się pokonać. Myśl, że mógłby nawalić, dodała mu sił. Ruszył ponownie, galopem, sprawniej pokonując równie. Nie da się słabościom. Będzie jak Shathow, nieustraszony, niemożliwy do złamania.


___________________________________

[color=#c0c272]
Zobacz profil autora

Bart

avatar
Dorosły
Uznał w końcu, że jest gotowy. Zatrzymał się powoli, stopniowo wytracając prędkość.
- Dam radę, Shathow. Obiecuję, tym razem nie zawiodę... - szepnął, zadzierając ku górze głowę. Zdawało się, jakby wiatr, który właśnie się zerwał, porwał jego głos, być może niosąc obietnicę wprost do uszu Shath. Teraz już nie było odwrotu, za późno, by zrezygnować. Słowa, rzucone dosłownie na wiatr, nie były takimi w sensie metaforycznym. Postanowił wykonać jeszcze okrążenia wokół areny, powoli, miarowym marszem, uspokajając przy tym oddech. Był gotów na próbę. Oby wrócił z tarczą, nie na tarczy. Chociaż... Może nawet nie wrócić wcale, byle tylko Śmierć przystał na takie warunki...


zt.


___________________________________

[color=#c0c272]
Zobacz profil autora

Kejn

avatar
Latający Doświadczony Łowca
Admin
Dobrze. Kein musi po prostu przyznać, że treningi w terenie są bardzo mało efektowne. Można to nawet zauważyć po nim. Niby jakieś tam mięśnie i siła są... ale nie za wielkie. Teraz trzeba się skupić właśnie tylko na tym. Nie chodzi o to aby stać się takim jak Shathow kiedyś a jedynie o to, żeby w razie czego był on w stanie załatwić wiele wilków na raz, tak jak za dawnych czasów. Po co mu aż taka siła? Cóż, nie każdy jest zwolennikiem związków między watahami. Są nawet tacy którzy pewnie chcieliby to wykorzystywać do wygnania albo samego zabicia! Są takie przypadki! To jest właściwie jedyny i główny powód. Wojownikiem ten już nie jest oficjalnie. Jeno Cień z niego. Ale to taka nazwa rangi oczywiście. Wygląda normalnie (o ile taki wygląd można nazwać normalnym) i zachowuje się w miarę standardowo.
Wszedł powoli. Rozglądał się dokładnie w poszukiwaniu miejsca do.. treningu? Jakiegoś takiego zacisznego, spokojnego i w ogóle. Poza tym przecie nikomu się w walkę wtrącał nie będzie. Nie zdziwiłby się nawet jakby ktoś się obecnie tutaj kłócił albo sparing miał.
Wszedł i się zdziwił. Pustki totalne? Cóż, czas świetności już minął.
Chwilowo to jeno usiadł, przeciągnął się i tyle.
Zaraz przyjdzie czas na nudzenie się i wysiłek.
Tyle jeśli chodzi o posta, bo user nawet nie wie czy jest krótki czy długi przez ten monitor.
Post taki, bo to tylko wejście.


___________________________________
I'm out of my head, of my heart, of my mind.

You can run but, you can't hide. I'M GONNA MAKE YOU MINE.
Zobacz profil autora

Xerri

avatar
Wojownik
Samica przybyła na arenę treningową. Powolnym, jednostajnym krokiem przemierzała całe miejsce. Rozglądała się z uwaga. W końcu, jako wojowniczka, musi myśleć strategicznie i trzeźwo.
Zauważyła niedaleko siebie czarnego basiora. Zaciekawił ją. Chciał tak jak zawsze trenować? A może jest w takim miejscu pierwszy raz?
Na razie bezpieczniej postanowiła nie podchodzić. Póki co będzie się trzymać z boku. A nóż może samiec sam zechce podejść?
Wojowniczka usiadła niedaleko wejścia i czekała na rozwój wydarzeń. Miło tak od czasu do czasu obejrzeć nowe miejsca treningów, czyż nie?

Zobacz profil autora

Kejn

avatar
Latający Doświadczony Łowca
Admin
Basior nie był w stanie pojąć czemu było tak pusto. Jednak w końcu ktoś i przybył. Ciężko byłoby nie wyczuć jakiegokolwiek istnienia obok. Tym bardziej w takim nienadzwyczajnym miejscu jak to.
Obejrzał się natychmiast jak ta przybyła. Najbardziej dziwiło go chyba to, że nigdy jej nie widział.
Czuć, że Noc. Za długi czas w Krainie spowodował właśnie to... wyczuwanie? Czy coś takiego.
Otrząsnął się. Swoje myśli zostały uporządkowane, a on sam po prostu wstał i podszedł do wadery.
Dobrze byłoby jednak aby nie został wrogiem wojownika. Co prawda są... niezbyt efektywni ostatnimi czasy ale i tak lepiej dmuchać na zimne.
- No witam.
Kein się jednak trochę zestarzał... tzn, nie był on stary, nic takiego. Zwyczajnie przy takich osobnikach jak Lea, Alastair itd. musiał nauczyć się tego dziwnego oficjalnego języka.
Zapomniał już nawet jak się normalnie gada.
- Czego tutaj szukasz i kim ty jesteś w ogóle? - powiedział z podejrzeniami.
Wiele pytań na starcie. Tylko tyle, że będzie mu o wiele łatwiej rozpoznać sytuację w której się znajdował obecnie.


___________________________________
I'm out of my head, of my heart, of my mind.

You can run but, you can't hide. I'M GONNA MAKE YOU MINE.
Zobacz profil autora

Xerri

avatar
Wojownik
Samica zastrzygła uszami na dźwięk zbliżającego się samca. Stanęła z napiętymi mięśniami, oczekując go. Widziała, iż osobnik idzie wprost na nią.
Po chwili zatrzymał się i przywitał. Zrobiła to samo:
- Witam. -
Na dość nieelokwentne pytanie samca odpowiedziała:
- Xerri. Wojowniczka Watahy Nocy. A Pan? -
Tak, kulturalna jak zawsze. W końcu jak na wojowniczkę przystało.
Nadal z napiętymi mięśniami, obserwowała każdy ruch basiora. Oczekiwała z jego strony przedstawienia się.
Lekki wiatr wiał, jej sierść powiewała na wietrze. Czekała na jego odpowiedź.

Zobacz profil autora

Kejn

avatar
Latający Doświadczony Łowca
Admin
Wilk pokręcił jeno łbem. Nikt nie powiedział, że trzeba mieć kulturę. W tych czasach są dwie proste zasady o których ten raczej mówić nie będzie.
Poza tym kulturę tak samo jak władzę można zastąpić czymś innym. Co ciekawe jedną rzeczą nawet. Nie chodzi tutaj oczywiście o siłę.
- Kein, też noc. Cień, były wojownik. - zarzucił z typowym dla niego angielskim akcentem.
Ciekawe... więc jednak wojowniczka. Szkoda, że nie odpowiedziała na jego pytanie do samego końca. Cóż, mówi się przecie trudno.
- Opanuj się, nic ci przecież nie zrobię.
To akurat było pewne z jego strony. Wojownik niby mógłby zaatakować ale w tym momencie Kein, tak jakby jest na emeryturze. Jakże to nie jest zaskakujące po tym wszystkim czego nie zrobił w swoim życiu. Stabilizacja niby jest nudna i w ogóle... ale czasami konieczna.
W tym przypadku nie było rzeczy już która by się dla niego liczyła. Poza honorem.
W sumie.. to na tyle.


___________________________________
I'm out of my head, of my heart, of my mind.

You can run but, you can't hide. I'M GONNA MAKE YOU MINE.
Zobacz profil autora

Xerri

avatar
Wojownik
Samica parsknęła. Ona ma się opanować, tak? Przecież to od podbił do niej i bezceremonialnie zapytał kim jest i co tu robi.
- Jestem spokojna. Nie musisz się o mnie martwić, ale dzięki za troskę. - zapewniła z nutką sarkazmu w głosie.
Zmierzyła go uważnie wzrokiem i zapytała:
- "Cień"? Kim dokładnie jesteś? -
Pominie odpowiedź na poprzednie pytanie samca, o tym co tu robi. W końcu nie można przed nowo poznanym wilkiem, odkrywać wszystkich kart, prawda?
Zmrużyła lekko oczy i obserwowała samca. Emerytowany wojownik... Mógł przecież obejrzeć jak teraz trenują młode wilki. Chyba, że robił jako mentor. A to już zupełnie inna sprawa.

Zobacz profil autora

Kejn

avatar
Latający Doświadczony Łowca
Admin
Basior jeno zaśmiał się w tym momencie.
- Sarkazm jest oznaką słabości i żałosności. Widzę, że jednak nie ma sensu aby rozmawiać w tym momencie. - rzucił z nutką rozgoryczenia.
Ach faktem było, iż ten basior bardzo nienawidził osób odnoszący się w taki sposób.
Na pytanie o Cienia nie miał zamiaru odpowiadać. Są pewne rzeczy które powinny zostać przemilczane.
Jednak tym razem może zrobi krótki wyjątek zanim wyjdzie.
- Normalnym wilkiem który przemierzył drogę piekła realnego. Zwyczajnie mogę nawet pokazać, że ''cień'' który pokazuje się normalnie u każdego osobnika... u mnie nie jest normalny.
Zaraz po tych słowach tak jakby i jego ''ciemne odbicie'' (żeby nie używać słowa cień za często) zaczęło się poruszać po ziemi. Basior również zarzucił iluzją jego ale tylko po to aby wadera mogła zobaczyć, że to nie są żarty.
Ciemna istota sobie stała zaraz obok Kein'a, dokładnie obserwując tą z którą ''rozmawiał''.
- Nie każdy ma tyle szczęścia i wychodzi na tak zwaną czystą kartę w życiu.
Ziewnął jeno. Mimo wszystko ta sytuacja była dla niego trochę męcząca. Odwrócił się więc i przyjrzał dokładnie terenowi jaki jest wokół.


___________________________________
I'm out of my head, of my heart, of my mind.

You can run but, you can't hide. I'M GONNA MAKE YOU MINE.
Zobacz profil autora

Xerri

avatar
Wojownik
Wadera parsknęła, ale nic nie odpowiedziała. Tylko z powagą pokiwała głową. Przecież, nie będą teraz rozmawiać o słabości i tym podobnych. W końcu silny psychicznie wojownik, nie podchodziłby od razu do potencjalnego przeciwnika z zapytaniem kim jest. Mógłby najpierw obadać sytuację. Ale skoro samica przyszłą na Arenę Trenigową, to pewnie nie miałąa za zamiaru zaatakowania kogokolwiek. Fakt faktem, że każdy ma inny sposób myślenia. W to nie wnikajmy, bo będą niepotrzebne chłody.
Obserwowała z uwagą zachowanie Kein'a.
- Cień... - powtórzyła.
Nie sprawiała wrażenie, osoby, która podziwia teraz basiora. Moc jak moc. Niektórzy mają zmysł gekona, inni zmieniają kolor sierści wraz z nastrojem, a niektórzy kontrolują swój cień. Jest to oczywiście rzadko spotykane, ale jest.

Zobacz profil autora

Kejn

avatar
Latający Doświadczony Łowca
Admin
A co? Może ma go pogłaskać po główce i powiedzieć ''jasne, atakuj''? Po wypowiedzi łatwo się idzie skapnąć kiedy ktoś kłamie, co od razu świadczy o stosunku do danej osoby. Ale przecież po co cokolwiek argumentować? Zwyczajnie trzeba przyjąć fakt, że niektórzy muszą zawsze wygrywać.
- Tak, Cień. Najmniej straszne stworzenie spośród tu żyjących, jednakże równie niebezpieczne co demon. - rzucił z obrzydzeniem.
Od razu napominam - rezygnuje z tego zgłoszenia. Kein od razu znielubił Xerri, więc nie ma totalnie sensu aby to jakkolwiek ciągnąć.
- Cóż, ja się zmywam. Mam swoje sprawy do załatwienia i parę mord do wykarmienia.
Wstał i zwyczajnie odleciał.
Nawet nie będę się tutaj rozpisywał bo to nie ma sensu.

zt.


___________________________________
I'm out of my head, of my heart, of my mind.

You can run but, you can't hide. I'M GONNA MAKE YOU MINE.
Zobacz profil autora

Xerri

avatar
Wojownik
Userka wiedziała, że tak będzie, ale to w końcu Kein zaproponował spotkanie. Chcieli spróbować. Nie wyszło. Bywa.
Spojrzała na odlatującego wilka.To spotkanie wydawało się jej jednak zbędne. Ale trzeba było rozprostować kości, prawda? Przejść się.
Nie mam pomysłu na post. Jednakże będzie w nim odejście Xerri z tego miejsca. Nie będzie tak siedzieć sama.
Prychnęła i odeszła. Ot tak! Zwyczajnie odeszła.
z.t

Zobacz profil autora

Berenika

avatar
Latający Wojownik, Przewodnik
Latający Wojownik, Przewodnik
Czas na trening! Stwierdziwszy, ze samo chodzenie i bieganie nie pozwoli jej utrzymac dobrej formy, Berenika skierowala swe kroki ku arenie treningowej. A raczej przybiegla truchtem, gdyz nie wypadalo wojownikowi uzywac skrzydel przy kazdej mozliwej okazji. Oczywiscie, to nie oznaczalo tez, ze nie uzywala ich w ogole. Wszystko musialo dzialac po rowno. Konczyny lotne rowniez przydawaly sie w walce, chociazby do utrzymania lepszej rownowagi. Albo do wykonywania szybkich unikow gora, gdy przeciwnik szarzuje prosto na ciebie. Z drugiej strony, zawsze to kolejne kosci do uszkodzenia... no i czasem przeszkadzaly! Na szczescie Ber nauczyla sie z nimi zyc, wiec nawet nie obnizaly jej wrodzonej zwinnosci. Znalazlszy sie na arenie szybko zauwazyla, ze wieje tu pustka. Tylko jakies stare wonie, ktore nie mialy wiekszego znaczenia, bo ledwo mozna by cokolwiek z nich odczytac. Niestety, bialorozowa wadera nie miala ponadprzecietnego wechu. Zatrzymala sie i przeciagnela, po czym uderzyla w tor przeszkod. Nie doslownie, oczywiscie. Starala sie go przejsc mozliwie najszybciej i najdokladniej. Uznawala to za najlepszy sposob do cwiczenia w tym samym czasie zwinnosci, sily i wytrzymalosci. Nie zakonczyla na jednej probie. Zamierzala cwiczyc do calkowitego wyczerpania energii. Czas odnalezc swe limity i je poszerzyc! Miala tylko nadzieje, ze nie stracila dobrej formy.


___________________________________


Zastrzegam całą postać - by Amathaze!
Zobacz profil autora

Berenika

avatar
Latający Wojownik, Przewodnik
Latający Wojownik, Przewodnik
Berenika nieco sie zdziwila, widzac zolta wadere. Miala do tego prawo, gdyz nie wygladalo na to, aby wczesniej tu ktos byl. A moze nieznajoma po prostu zechciala pocwiczyc? Skrzydlata nie mogla jej tego zabronic, i nawet nie zamierzala. Kontynuowala swoj trening, co jakis czas zwracajac dyskretnie uwage na wadere, z przyzwyczajenia bardziej niz wymuszonej ostroznosci. W koncu kazdy moze byc twoim wrogiem, a juz w chwili przybycia Folle bialorozowa samica zauwazyla, ze ta wyglada na calkiem silna. W pewnym momencie nie dawalo juz jej to spokoju, i zdecydowala sie przerwac trening, poki nie czula duzego zmeczenia. Przede wszystkim zachowywala sile i wytrzymalosc dzieki czestym polowaniom, starajac sie wybierac trudniejsze cele, jak jelenie czy losie. Oczywiscie, ze w jej diecie nie braklo rowniez krolikow - polowanie na nie pozwalalo ćwiczyć cierpliwosc refleks. A kazdy wilk poluje, prawda? Tym bardziej, ze jako byla dowodczyni lowcow, i w tym Czapka musiala sie sprawowac doskonale. Inaczej by sobie nie wybaczyla. Jedyne co ja bolalo to fakt, ze dawno nie walczyla z jakims wilkiem. Byla co prawda Diana, ale szybko zakonczyla walke i poszla w swoja strone. Z reszta, samo to bylo dawno temu. Ber rozciagnela sie wpierw porzadnie, po czym wolnym truchtem zblizyla sie do Folle, zrownujac sie z nia, ale zachowujac tez pewien dystans i ostroznosc. Skrzydlata byla typem gotowym na wszystko. Utrata czujnosci i zbytnia pewnosc siebie to wrecz hanba dla wojownika.

- Witaj, nieznajoma twarzo! - przywitala sie pogodnie, mimo calej tej czujnosci. Z natury byla osoba przyjacielska, a zostanie jej wrogiem bylo nie lada wyczynem. - Berenika jestem, a ciebie jak zwą?

Gdyby mogla, Berenika zaprosilaby ja do walki tu i teraz. Ale byl ring, a nie zamierzala zoltej wilczycy zaciagac tam na sile. Poza tym, wpierw warto poznac, z kim chce sie walczyc. No i zawsze istnialo ryzyko, ze niedoszly przeciwnik od rszu odrzuci propozycje. Ale Czapka nalezala do wilkow otwartych i bezposrednich, a takze nieustepliwych, wiec liczyla, ze ewentualnie bedzie w stanie przekonać nieznajoma.

- Co powiesz na walkę? Taką w stylu "kto pierwszy się podda"! - zapytala energicznie, po czym, wyprzedzajac ewentualne fakty, zabrala sie do tlumaczenia - Widzisz, brak mi partnera do walki, a ty wyglądasz na silną. Poza tym, odrobina doświadczenia w walce każdemu się przyda, później łatwiej się bronić samemu, w kryzysowych sytuacjach!

Moze z tymi kryzysowymi sytuacjami przesadzila, ale taka juz Czapusia byla. Hehe. Ale miala tez duzo racji, doswiadczenie w walce zawsze sie przydaje, szczegolnie gdy cie pozniej ktos zaatakuje. Wtedy nie musisz sie bronic na slepo, bo wiesz jak to robic!


___________________________________


Zastrzegam całą postać - by Amathaze!
Zobacz profil autora

Berenika

avatar
Latający Wojownik, Przewodnik
Latający Wojownik, Przewodnik
Berenika usmiechnela sie przyjacielsko, przygladajac sie ze zwyczajnym zainteresowaniem Folle. Potrafila do pewnego stopnia ocenic przeciwnika, a zolta wadera z pewnoscia odznaczala sie wieksza sila niz przecietny wilk. Prawda, ze bywaly niepozorne przypadki, i trzeba bylo sie z tym liczyc. Ale to nie miala byc walka na smierc i zycie, tylko przyjacielska. Zeby pocwiczyc, i zdobyc troche doswiadczenia. I chociaz Czapka byla doswiadczonym wojownikiem, i to z dlugim stazem, to przeciez i ona musiala sie wciaz uczyc. Nigdy nie wiadomo, co moze ja spotkac ze strony nieznajomej.

- Na pewno tak jest! - stwierdzila pogodnie na temat sily Folle - A kryzysowe sytuacje każdemu się przytrafiają. Przyszłości nie przewidzisz.

Ostatnie dwa zdania spowodowaly mala zmiane w zachowaniu skrzydlatej, gdyz spowazniala orzy wymawianiu ich i na chwile utracila swa pogode ducha. Lekki dreszcz ja przeszedl, gdy przypomniala sobie potworna istote, ktora porwala ja i kilka innych wilkow. Mimo ze nalezala do odwazniejszych wilkow, przez jakis czas ciezko jej bylo dojsc do siebie. Duzo czasu spedzila w jego przekletej norze. A zrzucenie w przepasc nie bylo najmilszym doswiadczeniem. Na szczescie wyszla tylko z kilkoma zlamaniami, ktore dobrze sie zrosly. No, co cie nie zabije, to cie wzmocni! Na te mysl odzyskala swoj dobry humor. Nie ma sensu sie lamac takimi rzeczami, to nie w jej stylu.

- Chodź na ring. - wskazala lapa na prowizoryczna przestrzen, na ktorej mozna bylo walczyc - Najwygodniej będzie tam walczyć. Jak któraś z nas wypadnie - nic nie szkodzi! Walczymy dalej, do poddania lub unieruchomienia przeciwnika.

Oczywiscie, walka to nie mialy byc zwykle przepychanki, ale bez przesady, gryzienie sie do krwi i wyrywanie klakow to nie byla czesc przyjacielskiej potyczki! No, pewnie troche krwi poleci, ale bez przesady, rzez to nie bedzie. Ber nie lubila krzywdzic bez powodu. Nawet jesli nie mialaby oporow przed zabiciem wilka. W walce na smierc i zycie nie mozna bylo sie czulic nad przeciwnikiem. W koncu byla wojownikiem, takim z krwi i kosci. Hanba byloby dla niej sprawiac probemy Watasze Nocy, chociazby poprzez ulitowanie sie nad nie nad niewlasciwa osoba. Nauczyla sie byc twarda, kiedy trzeba. Kiedys dala rade nawet pokonac niezdzwiedzia, o ile dobrze pamietala. Ledwo, ale dala rade. Zabicie wilka to jak zabicie kogokolwiek innego. Jeslo trzeba, to trzeba. Jesli ulitowalaby sie nad kims zlym, to rownie dobrze moglaby zostac wegetarianka i pasc z glodu.

- Chodź! - zachecila Folle, kierujac sie w strone prowizorycznego ringu.


___________________________________


Zastrzegam całą postać - by Amathaze!
Zobacz profil autora

Berenika

avatar
Latający Wojownik, Przewodnik
Latający Wojownik, Przewodnik
Z tym uzbrojeniem to nie do konca bylo tak, to znaczy, Ber posiadala noz. Ale nie martw sie, nie miala najmniejszego zamiaru go uzywac. Zawiesila wzrok na Folle, zastanawiajac sie nad czys krotka chwile. Po tym dala sobie spokoj i usmiechnela sie szeroko.

- Ucieczka jest najgorszym wyjściem z możliwych. Czy ta z pola walki, czy ta od życia. A uciekanie od problemów wcale ich nie rozwiązujemy, tylko sprawia, że stają się one coraz gorsze. - stwierdzila pogodnie.

Berenika stanela pewnie na ringu, czekajac na zolta wadere. Przybrala pozycje do ataku, ale czekala az przeciwniczka sie przygotuje.

- Możesz atakować pierwsza, jesli chcesz. - zachecila wilczyce.


___________________________________


Zastrzegam całą postać - by Amathaze!
Zobacz profil autora

Berenika

avatar
Latający Wojownik, Przewodnik
Latający Wojownik, Przewodnik
Berenika nie czula strachu ani niepewnosci. Slowa Folle potwierdzila krotko, bo kiedys i te czesc rozmowy trzeba zakonczyc. Teraz przyszedl czas na walke. Adrenalina skrzydlatej nie skakala, gdyz w walkach jakas wprawe miala. Poza tym, gdy ow hormon sie uwalnia, wszystko zdaje sie dziac duzo szybciej. Ber byla precyzyjna. Nie zamierzala bawic sie w jakiegos berserka, gdyz nie chodzilo tu o poranienie sie. No dobra, moze i tak, ale w malym stopniu. Ale jedno poczula na pewno - przyplyw energii. Usmiechnela sie lekko na slowa zoltej wadery.
Miesnie Ber sie napiely, po czym ta wykonala szybkiego susa ku szyi Folle. Jakos walke trzeba zaczac. Jesli wadera uskoczy, zamierzala szybko zawrocic i pchnac ja w bok piersia, zeby utracila rownowage. Jesli nie uskoczy i sprobuje zaatakowac, Ber zamierzala natychmiast sie wycofac na bezpieczna odleglosc i pomyslec, co zrobic dalej. Reszta zalezy od MG i Folle.


___________________________________


Zastrzegam całą postać - by Amathaze!
Zobacz profil autora

Berenika

avatar
Latający Wojownik, Przewodnik
Latający Wojownik, Przewodnik
MG jednak nie ma i nie bedzie, więc sprobujmy wlasnych mozliwosci w osadzeniu tego pojedynku. Zalozmy, ze Ber wykonala szarze zamiast tego susa, nie wazne. Juz tak nie komplikujmy spraw. Poza tym, chciala sprawdzic mozliwosci Folle. Nie spodziewala sie jednak takiego ruchu z jej strony. Jednak jako ze jej glownym atrybutem byla zrecznosc, zareagowala szybkim i krotkim uskokiem w bok, dzieki czemu ominela lapy wadery. Natychmiast zwolnila nieco tempo, odwracajac sie pod takim katem, by chociaz jednym okiem obserwowac Folle. Podziwiala jej sposob wyjscia z takiej sytuacji, ale nie zamierzala jej przez to dac okazji na atak. Bedac blisko niej wykorzystala szanse na atak i wykonala skok. I teraz tak. Jesli zolta wilczyca zdazyla odwrocic sie ku niej, Ber zamierzala wykonac pozorowany atak. Jako ze byla blisko, zamierzala wykonac sus ku szyi wilczycy, by nastepnie odskoczyc nieco w bok, aby znalezc sie z jej lewej strony(z perspektywy Folle). Wtedy zamierzala wykonac wyzszy skok i chwycic jej kark. Dzieki atakowi w szyje, sama swojej nie narazala, a z odskokiem pozostawalo jej liczyc na wlasna zrecznosc i szybkosc reakcji, by chwycic przeciwniczke za kark i przygniesc do ziemi. Jako byla lowczyni(a nawet przywodczyni lowcow) miala doskonala rownowage i balans, wymagane wrecz przy polowaniu. Pozniej bedzie kwestia tego, czy Folle da rade wyrwac sie z jej uscisku. Calosc ataku wykonala w szybkim tempie, nie liczac pozorowanego ataku, by moc ocenic reakcje Folle i byc gotowa na zmiane planu, by ewentualnie uciec w bok i wymyslic nowy plan ataku.
Jesli Folle nie zdazyla sie odwrocic, to Ber po prostu wykonala szybki skok ku niej, by nastepnie rzucic sie na kark. W obu przypadkach liczyla sie z sila przeciwniczki, wiec gdyby jej sie udalo, uchwyt bylby mocny i pewny. Liczyla sie z wtedy tez z szamotanina z jej strony, wiec zamierzala swym ciezarem przewrocic ja na bok(razem z sama soba, w koncu znalazlaby sie wtedy praktycznie na jej plecach), a nastepnie przednia i tylna lapa przygniesc ja dodatkowo do ziemi. Czy to sie uda, zalezy od ruchu Folle.


___________________________________


Zastrzegam całą postać - by Amathaze!
Zobacz profil autora

Berenika

avatar
Latający Wojownik, Przewodnik
Latający Wojownik, Przewodnik
Przez ruch wykonany przez Folle, Berenika pozostala przy uskoczeniu w bok, i zwolnila. Odleglosc nie pozwalala jej na szybkie wcielenie w zycie planu, ktory zamierzala wykonac. Usmiechnela sie krotko, Folle byla naprawde dobrym przeciwnikiem. Ber za to miala wciaz spory zapas energii, gdyz byla wytrzymala, no i zdazyla przerwac swoj trening na tyle szybko, ze tylko troche sie zmeczyla. Choc wolalaby raczej walczyc w zwarciu, niz w taki sposob jak teraz. Coz, jako wojownik powinna byc bardziej uniwersalna, wiec zyska kolejne doswiadczenie. W koncu, uczymy sie cale zycie. No i nie zawsze bedzie miala okazje walczyc tak jak jej wygodniej. Przeciwnicy sa rozni, niektorzy sprytni, niektorzy nieuczciwi, jeszcze inni sa berserkami.
Tym razem Ber znow nie zwlekala, ale zamiast w bok atakowala na wprost, bardziej wykonujac dlugie skoki niz szarzujac, aby moc latwiej zmienic kierunek. Tuz przed Folle zamierzala wykorzystac sile rozpedu i podciac ja od dolu skrzydlem, wykonujac pol obrotu na ugietych lapach(i nieco przechylona w przeciwna strone, dla rownowagi, zeby nie przewrocic sie). Jesli wadera znow odskoczyla, to Ber zamierzala zrezygnowac z obrotu albo wykorzystac go, aby szybko odwrocic sie w jej kierunku i wtedy wyprowadzic ow atak. Gdyby Folle odskoczyla do tylu, wystarczyloby kontynuowac bieg. Jako ze byl to normalny pojedynek, bialorozowa wadera zamierzala troche pokombinowac i poryzykowac. A noz widelec znajdzie ciekawy rodzaj ataku.


___________________________________


Zastrzegam całą postać - by Amathaze!
Zobacz profil autora

Berenika

avatar
Latający Wojownik, Przewodnik
Latający Wojownik, Przewodnik
Gdy Folle rozpoczela szarze, Berenika zmienila plan ataku i sama rozpoczela szarze ku Folle. Tym razem zamierzala tuz przed wilczyca "zanurkowac" nieco w bok, to znaczy, nie tracac predkosci wykonac niski, szybki skok nieco w lewo, bedac w ten sposob tuz obok wilczycy. Ryzykowala w ten sposob swoim karkiem, ale zamierzala rozlozyc nieco skrzydlo, aby wilczyce podciac(to znaczy przewrocic). Jesli plan by sie nie powiodl, i Folle by nie skonczyla przewrocona(czy chociaz wytracona z rownowagi), Berenika juz nie planowala zwiekszenia odleglosci. Zamierzala zmeczyc zolta wadere ciaglymi atakami, podazajac za nia. Ale jej czyny zalezaly od tego, ja sie potoczy sytuacja i co zrobi Folle.


___________________________________


Zastrzegam całą postać - by Amathaze!
Zobacz profil autora

Berenika

avatar
Latający Wojownik, Przewodnik
Latający Wojownik, Przewodnik
Skrzydlo mialo podciac Fole od dolu, wiec ta musiala skoczyc. W takim razie zachaczyla o skrzydlo, co musialo ja choc troche wytracic z rownowagi. Berenika, wciaz ustawiona nisko na lapach, przysiadla odrobine by zahamowac wszystkimi czterema lapami, gdyz nurkowanie pozwolilo jej odrobine stracic predkosc. W przeciwienstwie do Folle, nie byla caly czas napieta. Dzieki ponadprzecietnie dobremu wzrokowi byla w stanie bez wiekszych problemow podazac oczami za zolta wadera i obserwowac jej ruchy. Potrafila okreslic kiedy i jak trzeba sie napiac. Trzeba wziac pod uwage, ze samo napinanie miesni to pewien wysilek. Ale, wracajac. Berenika zahamowala i odwrocila sie w strone Folle. Byla dosc blisko, wiec wykorzystala szanse na atak(odleglosc zmniejszyla susami a raczej jednym susem gdyz powinna ona chyba byc nieduza). I tu mam problem, bo nie wiem, w jakiej pozycji jest przeciwniczka Ber. "Inna" mi niewiele mowi. No ale mniejsza o to. Bialorozowa wadera zamierzala zaatakowac szyje, wiec glowe miala dosc nisko. Zamierzala znow uzyc skrzydel, zależnie od ruchu Folle. Gdyby ta chciala zaatakowac kark Ber, wilczyca zamierzala oslonic sie skrzydlami. Gdyby zolta odskoczyla w ktorys bok, Ber wyciagnelaby odpowiednie skrzydlo, przez co zahaczyloby ono Folle. W przypadku odskoczenia w tyl lub na skos, zamierzala kontynuowac "poscig". Gdyby zas Folle chciala ja przeskoczyc, zamierzala wybic sie do gory i glowa uderzyc o brzuch przeciwniczki. Normalnie zlapalaby zebami, ale nie chciala za bardzo uszkodzic nowej znajomej.


___________________________________


Zastrzegam całą postać - by Amathaze!
Zobacz profil autora

Berenika

avatar
Latający Wojownik, Przewodnik
Latający Wojownik, Przewodnik
Folle się nie ruszała, ale przez to skrzydlata stała się bardziej czujna. Ufała swojemu instynktowi w razie, gdyby przeciwniczka zamierzała w taki czy inny sposób zaatakować lub odskoczyć. Nie wahała się jednak ani przez chwilę, gdyż wahanie się było największym wrogiem osoby walczącej. Jednak musiała też się uczyć. Prostymi atakami nie pokona wadery zbyt szybko. Zmieniła taktykę. Skoro Folle stała z miejscu, trzeba było zaryzykować. Wciąż utrzymała swą pozycję "ataku w szyję", nie zmieniając ani trochę nastawienia. Nie zdradzała w żaden sposób, że jej plany uległy zmianie(z opisu wygląda to na długą akcję, ale jak wiadomo myśli mają szybkość błyskawicy). Trzymała głowę tak samo nisko. W walce nie można było zbyt dużo myśleć nad kolejnym ruchem, bo powodowało to utratę szybkości, którą przeciwnik mógł wykorzystać. Tak więc myślenie Ber w tej chwili polegało na szybkich "impulsach", które po prostu rozumiała. Nie potrafię tego wytłumaczyć, ale chyba wiadomo o co chodzi(w końcu każdy myśli). Gdy znalazła się naprawdę blisko Folle i wciąż celowała w szyję, nagle wysunęła przednią łapę do przodu i mocno podcięła żółtą waderę. A przynajmniej spróbowała, bo nie wiem, czy ruch się udał. Gdyby się udał, zamierzała złapać za kark, który byłby wtedy wystawiony na atak, i przygnieść przeciwniczkę do ziemi.


___________________________________


Zastrzegam całą postać - by Amathaze!
Zobacz profil autora

Sponsored content


Powrót do góry  Wiadomość [Strona 1 z 1]

Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach