You are not connected. Please login or register

Wysychające jezioro

Idź do strony : 1, 2, 3  Next

Go down  Wiadomość [Strona 1 z 3]

1 Wysychające jezioro on Sob Lis 22 2014, 18:30

Winter

avatar
Dorosły


Było to niegdyś spore jezioro, teraz to jedynie pozostałości po nim, pełne raczej błota niż czystej wody. Jeśli ktoś lubi się brudzić, to dla niego idealne miejsce, zaś latem miło się schłodzić w przylepiającym się do sierści błocku. Zbiornik ów otacza zewsząd duża polana, a także kilka drzew i pagórki. Brzeg jest piaszczysty, momentami jednak widać ziemniejsze plamy - ziemię.


***


Winter miał szczęście odkryć to miejsce jako pierwszy. Niestety, nie wiedział o tym, toteż nie miał z czego być dumny. Chciał po prostu napić się wody - od pół godziny pragnienie dawało mu się we znaki. Szedł sprężystym krokiem, z uśmiechem na pysku, piach przyjemnie chrzęścił pod łapami, i...
No i wyrżnął się, lądując przy tym w błocie, które natychmiast oblepiło jego sierść tam, gdzie tylko dało radę dotrzeć. Zaklął szpetnie, dobry humor zaś jakby wyparował. Teraz musiał znaleźć zbiornik wodny w celu napicia się oraz kąpieli. Bardzo fajnie... szczególnie, że była zima i mógł się łatwo przeziębić. Parsknąl, chcąc usunąć brud z nosa, i ruszył dalej w celu odnalezienia jeziora.

z t.


___________________________________





Zobacz profil autora

2 Re: Wysychające jezioro on Wto Gru 09 2014, 18:53

Vivien

avatar
Młode
Przyszła tutaj z takim skupieniem. Pogoda raczej nie dopisywała, ale czemu by się miała nią przejmować. Absolutnie jej to teraz nie było w głowie. Powoli śledziła mysz, na którą chciała zapolować, bo w końcu ile można było wytrzymać bez jedzenia. Vivien jeszcze nie do końca poznała tą krainę, więc musiała się rozejrzeć. Przycupnęła sobie w trawie szykując się do ataku i wyskoczyła zza nich na myszkę, jednak ta uciekła do nory w ziemi. Vivien podeszła do niewielkiego otworu w ziemi i zaczęła nieco go rozkopywać mając nadzieję, że uda jej się dostać do gryzonia. Zastrzygła długim uchem i owinęła się ogonem. Była jeszcze szczeniakiem. Dosyć nieporadnym ale jakoś umiała o siebie zadbać.

Zobacz profil autora

3 Re: Wysychające jezioro on Wto Gru 09 2014, 19:10

Julian

avatar
Młode
Tak więc zapowiada się spotkanie dwóch nieporadnych, nieletnich istotek - aczkolwiek każda z nich prezentowała zgoła odmienny, jakże inny od siebie, jakże różny, gatunek. Oto bowiem na spotkanie młodej wadery podążał niepewnie mały gryf. Julian - bo takie miano nadano mu, kiedy był jeszcze jajkiem - szedl powoli, stawiając koślawe kroki, nierzadko zamiast podążać do przodu zataczając się ku tyłowi. Nie zwykł się tym przejmować, bowiem mimo ogólnej niesprawności oraz braku koordynacji był stworzeniem upartym. Gdy więc coś postanowił - sięgał po to z całych sił.
Kwestią chwili było, aby mały pisklak, będący zaiste rozmiarów niezbyt muskularnego, dojrzewającego wilka (bo w końcu gryfy są większymi od wilków) wyłonił się z pobliskich zarośli. Jego jasny łebek przekręcił się lekko pierw w lewo, potem zaś w prawo, a żółte, wyłupiaste oczy niemal od razu spostrzegły samiczkę. Pech w tym, iż samczyk nie miał pojęcia, jak nawiązuje się znajomości - trwał więc kilka metrów dalej, przypatrując się w milczeniu poczynaniom wilczycy.

Zobacz profil autora

4 Re: Wysychające jezioro on Wto Gru 09 2014, 19:36

Vivien

avatar
Młode
Miał szczęście w tym, że dzisiaj Vivien miała taki humor, dzięki któremu była wojowniczo nastawiona do otaczającego ja świata. Z pewnością jakże wrogiego! Vivien zastrzygła uchem słysząc jakieś dziwne dźwięki za sobą. Spojrzała w stronę krzaków, zapominając zupełnie o kopanej dziurze, w pogoni za myszą. Tak przypadła przednimi łapkami do ziemi i wydała z siebie taki jakże śmieszny warkot, który mógł kogoś dużo bardziej rozbawić, niż przerazić.
- Jak będziesz chciał mi zrobić krzywdę potworze to odgryzę ci głowę! -Krzyknęła pokazując swoje jakże piękne, igiełkowe ząbki.

Zobacz profil autora

5 Re: Wysychające jezioro on Wto Gru 09 2014, 19:42

Julian

avatar
Młode
Ptasi łepek, wyposażony zaiste w ptasi móżdżek, pokręcił się znów nieco niczym u zainteresowanego czymkolwiek szczeniak. Gryfek rozłożył brązowe skrzydełka, machnął nimi ze dwa razy, wpatrując się w waderę bez najmniejszego przejawu zrozumienia. Wykluł się dość niedawno i choć zaczynał powoli w miarę sprawnie się porozumiewać, o tyle nadal nie pojmował pewnych określeń. Vivien użyła właśnie jednego z nich.
- Co to 'potworze'? I nie robię krzywdy, krzywdy bolą - a to, co boli, jest niedobre - wyparował więc po chwili, siadając na pupie. Zachwiał się lekko i zakołysał niczym wprawione w ruch jajko, niemniej jednak szybko odzyskał równowagą na drodze odpowiedniego balansowania ciałkiem; skrzydełka oraz ogon nadawaly sie w takowej sytuacji idealnie.

Zobacz profil autora

6 Re: Wysychające jezioro on Wto Gru 09 2014, 20:13

Vivien

avatar
Młode
Vivien tak uważnie mu się przyglądała. Naprawdę uważnie. Szukała w nim najmniejszego przejawu potworności albo wrogości. Tak podeszła do niego tak pochylona dosyć mocno i gotowa do walki tak jakby. Zadarła łepek do góry podeszła i.... tyknęła go tak łapką.
- Mhm. -Powiedziała ze zdziwieniem czując pióra. Tak znowu kilka razy... tyk, tyk, tyk...
- Potwór to taki dziwny stwór, którego nigdy nie widziałeś a jak go już zobaczysz to wiesz, że jest potworem bo wygląda jak potwór. -Powiedziała jakże prosto i błyskotliwie! No ale czego się można spodziewać po szczeniaku. Usiadła i mu się tak przyglądała, naśladując jego ruchy i tak przekręcając głowę tak jak on to robił.
- To dobrze. Bo jakbyś mi zrobił krzywdę bym ci też musiała ją zrobić a dzisiaj nie mam na to ochoty. -Powiedziała i oblizała nos.
- Kim jesteś i czym? -Zapytała.

Zobacz profil autora

7 Re: Wysychające jezioro on Wto Gru 09 2014, 20:29

Julian

avatar
Młode
Nie reagował, gdy go dotykała. Nie wiedział w końcu, jak powinien się zachować. Nie wiedzial nawet, że powinien się zachować jakkolwiek. Ze spokojem przyjmował kolejne pacnięcia szczenięcej łapki, jedynie mierząc spojrzeniem miejsca, w których doszło do kontaktu pomiędzy wilczkiem, a nim samym, jakby obserwując, jak zachowa się tkanka, z której zbudowane było jego stosunkowo nieduże ciałko. Nic się nie działo. Piórka nie zmieniały koloru, nie rosły ani nie malały, nie wypadały... Wszystko pod kontrolą, chyba nie działa mu się krzywda. "Chyba", bo nie mial do końca pewności co do tego, czymże owa krzywda w ogóle jest. Jest zła i boli - ale co to oznaczało w praktyce? Kiedyś się dowie, na pewno. Teraz jednak skoncentrował się na słowach rozmówczyni. Nie wiedział, że chwilę wcześniej chciała go zaatakować. Nikt dotąd nie był dlań niemiłym, więc nie miał pojęcia o istnieniu przemocy.
- Wyglądam jak potwór? - spytał.
Userka ucieszyla się szczerze, iż gryf poznał w końcu kogoś, kto prowadzi rozmowę na poziomie, w którym młody pisklak się nie gubi. W końcu, jakby nie patrzyć, dotąd spotykał istoty dorosłe oraz Mizu - szczeniaka, który jednak posiadal o wiele więcej doświadczenia od niego.
- Jestem Julian - odparł jeno, nie wyłapując różnicy pomiędzy zadanymi pytaniami. Czym czy kim - wszystko jedno, prawda? Nie podejrzewał, iż samiczka zapytała o gatunek.

Zobacz profil autora

8 Re: Wysychające jezioro on Wto Gru 09 2014, 20:44

Vivien

avatar
Młode
Vivien zastrzygła postrzępionym uchem przyglądając się dalej nieznajomemu, chociaż teraz gdy poznała imię owego stworzenia, które jeszcze chwilę temu było dla niej potworem, nie powinien już być nieznajomym no ale... never mide! Wadera owinęła łapy ogonem i zaczęła machać jego końcówką.
- Mhm. Ja jestem Vivien. -Powiedziała i tak nieco zmarszczyła nos kiedy Julek nie odpowiedział jej na pytanie w sumie.
- Ale czym jesteś. Ja jestem wilkiem. -Powiedziała i wstała. Podeszła do niego i jeszcze raz dla pewności go tyknęła i złapała w pyszczek jego ogon.
- Noo... nie smakujesz jak wilk. I nie wyglądasz jak wilk. Na mysz jesteś za duży... to czym ty jesteś?! -Zapytała się aż z takim przerażeniem na pyszczku patrząc na niego zdziwiona. Uzmysłowiła sobie nagle, że mu nie odpowiedziała!
- No... nie wiem w sumie już. Nie smakujesz też jak potwór. -Dodała z zastanowieniem.

Zobacz profil autora

9 Re: Wysychające jezioro on Wto Gru 09 2014, 21:22

Julian

avatar
Młode
- Jestem gryfem - odparł dumnie, wypinając bohatersko pierś. Fakt faktem, nieszczególnie miał (jeszcze! MWHAHAHA!) co wypinać, lecz nie przejmował się tym wcale. W zasadzie żył w błogiej nieświadomości oraz stanie nieznajomości znacznej części otaczającego go świata. Dzięki temu wolnym był od kompleksów, fobii, przejmowania się opiniami innych oraz ich słowami, których zwykle nie rozumiał. Idealnie! Dzieciństwo to wspaniały dar, aż szkoda, iż tak wielu nie potrafi tego dostrzec; jeszcze mniejsza liczba istot jest w stanie należycie go wykorzystać. Julianowi do dojrzewania nie było spiesznie. Nie pojmował nawet samej idei dorastania i nie miał pojęcia, że kiedykolwiek będzie większy, teoretycznie mądrzejszy oraz mniej nieporadny.
- Dużo widziałaś potworów? Jak smakują? - kolejna porcja pytań opuściła rozchylony niemocno dziobek, wędrując wprost do wilczych uszek. Memłaniem ogona się nie przejął, bo i cóż się dziwić? Widocznie to całkiem normalne, że wilki mlaskają ogony gryfów. Będzie musiał zapytać Mizu, dlaczego tego nie zrobiła! A może... może sam chwyci jej ogonek pomiędzy płaty dzióbka? Tak się okazuje sympatię?

Zobacz profil autora

10 Re: Wysychające jezioro on Wto Gru 09 2014, 21:44

Vivien

avatar
Młode
Tak się zadowolona bawiła jego ogonem aż z przerażeniem odkryła, znacznie dziwniejszy wytwór jego ciała. Tak oparła przednie łapki na jego boku i tak się wspięła do góry.
- Ty... a co to takiego? -Zapytała się zdziwiona trącając łapką jego skrzydła. Bo naprawdę, nigdy w życiu nie widziała takich dziwnych rzeczy! Zamrugała aż kilka razy.
- No jak to jak smakują potwory. Smakują inaczej niż wilki. A wilki mają różne smaki ale zawsze takie wilcze. -Powiedziała, znowu jakże błyskotliwie i profesjonalnie! Vivien tak machnęła łapką znowu tykając jego skrzydła.
- Wiesz co Julek... nie widziałam nigdy gryfa. -Powiedziała z takim aż podziwem!
- A potworów widziałam bardzo dużo, one są wszędzie. -Dodała!

Zobacz profil autora

11 Re: Wysychające jezioro on Wto Gru 09 2014, 22:04

Julian

avatar
Młode
- A ja nie widziałem żadnego... Pokażesz mi kiedyś jakiegoś? - mruknął z żalem, na koniec jęknąwszy krótko. Wbił w wilczycę błagalne niemal spojrzenie, a że oczy miał wielkie oraz wyłupiaste, z pewnością zadziałało to spojrzenie choć nieco. Może mniej, niźli by sobie życzył, jednakże nie zamierzał przestawać uciekać się do tego typu działań. Zupełnie, jakby podświadomie czuł, iż za pomocą specyficznych spojrzeń i wyrazów dziobka jest w stanie osiągnąć więcej.
Nie wiedzieć, dlaczego, zależało mu na spotkaniu choć jednego potwora. Pewnie dlatego, żeby sprawdzić, jak smakuje - cokolwiek to znaczyło. Był ciekawski co nie miara, a ze słów wadery nie wynikło jednoznacznie, by spotkanie potwora było niebezpieczne lub stanowiło coś, do czego nie powinien się pchać. Potwór był tajemniczym, nieznanym tworem - czemu więc go nie poznać/
- To są skrzydła. Do latania, jak ptaki! - powiedział entuzjastycznie, nagle rozłożywszy skrzydła, po czym machnął nimi kilkukrotnie w ramach pewnej demonstracji.

Zobacz profil autora

12 Re: Wysychające jezioro on Wto Gru 09 2014, 22:55

Kiruś ciut głodny, ale zadowolony z ostatnich przeżyć, a tym samym nastawiony pozytywnie... wróć! - mniej agresywnie do świata, postawił sobie dzisiaj za cel znalezienie jakiegoś czystego jeziorka z którego mógłby się w końcu napić. Nie znał jeszcze zbyt dobrze Krainy i dlatego pierwsze jezioro nad jakie trafił... było mizerne. Conajmniej mizerne. W sumie jeszcze mniejsze. Aż go szlag trafił. A tak już się Kiro nastawiał na błyszczącą taflę pięknej, czytej wody! Znów chciał się poczuć panem wszytskiego co go otacza i pooglądać tereny, które kiedyś z pewnością będą należeć do niego! A tu co? Tego czegoś jak nic się wyrzeknie! Wydziedziczy tę marną sadzawkę ze swojego królestwa (co z tego, że przedmiotów martwych się nie wydziedzicza!). Rozżalony prychnął z pogardą łypiąc groźnie na marne resztki wody smętnie stojące w pozostałościach niegdyś zapewne sporego akwenu.
Już chciał zacząć na głos wyrzucać światu, że ma tak nie traktować swojego przyszłęgo władcy, gdy poczuł, usłyszał, a potem i zobaczył dwie małe sylwetki.
Jedna miała... skrzydła!
Oj, Kirusiowi od razu przypomniał się Alastair, ta mętna, uskrzydlona dorosła istota. Że też komuś takiemu jak on trafiły się skrzydła! Dlaczego on - WIELKI Kiro ich nie miał!?
Cóż, trudno i tak był pewny, że ze skrzydłami czy bez i tak w przyszłości skopie wszystkich, którzy u wejdą w paradę. Oj, on się postara o to by beżowemu też się oberwało! Tylko... tylko najpierw odwdzięczy mu się za... no w sumie uratowanie życia. Ale to inna sprawa.
Zaintrygowany kim może być kolejna uskrzydlona osoba bez namysłu podbiegł do - jak się okazało - dwójki rówieśników.
Zatrzymał się tuż przed nimi, dość ostro zapierając się tylnymi łapkami by na nich nie wpaść, po czym przerywając bezpardonowo ich rozmowę spojrzał złotymi, szeroko otwartymi oczyma na skrzydła gryfa, a potem na całą jego postać. Jednak jego uwadze nie uszła i dziewczyna, która chyba tak jak i on zafascynowana była upierzonymi, nietypowo zbudowanymi ramionami.
- Cześć wam. - Rzucił szybko i dość nieuważnie, po czym zaśmiał się krótko, choć dość nieprzyjemnie i z zaczepną miną mruknął sam do siebie:
- No proszę, czyli więcej można tu tego znaleźć...
Po czym już głośno i z pewnym przekąsem zapytał uskrzydlonego:
- Ej ty, co z ciebie za dziwadło? Jakiś taki nietypowy jesteś. - Przysunął się bliżej i zmarszczył lekko brwi. W jego głosie dało się usłyszeć mieszaninę zainteresowania i niezadowolenia. Nie lubił gdy inni byli bardzej wyjątkowi od niego.
Oczywiście nie mówił niczego w złej wierze, chciał jedynie się zorientować w sytuacji, ale miał dość nieprzyjemny i zaczepny sposób bycia, co czasami sprawiało niemiłe wrażenie.

Oj tak moi drodzy, pozwólcie, że się wtrącę x3


___________________________________

Avatar by FidelaAlbus dA

Szukam dla Kiro mentora, od którego mógłby pobierać nauki i szkolić się na wojownika!
Kiro ma niezwykle wielkie ego i uważa się za lepszego od innych
Jest bardzo naiwny, choć nie zdaje sobie z tego sprawy
Jak to szczeniak jest podatny na wpływy
Lubi mieć jakieś towarzystwo i sam nie jest skory do opuszczania grupy
Zobacz profil autora

13 Re: Wysychające jezioro on Sro Gru 10 2014, 21:32

Vivien

avatar
Młode
Była niemal całkowicie skupiona na Julku i tak majtała sobie pióro z jego skrzydła. Zastanawiała się nad tym jakim cudem mogły mu takie dziwne rzeczy jak skrzydła wyrosnąć , tak po prostu z pleców. Az spojrzała na swoje chude i mizerne ramiona ale nie... wyglądały normalnie, były pokryte szarym futrem. Wadera się uśmiechnęła.
- No pewnie będziemy mogli iść na polowanie. Jak zobaczę potwora to ci go pokaże a potem go upolujemy. -Powiedziała z takim zadowoleniem kiwając do tego pyszczkiem. No tak. Vivien nie była świadoma tego, że w krainie żyją takie istoty jak choćby skrzydlate wilki czy jeszcze bardziej dziwne... demono-potworo-upiornie podobne istoty, których jeszcze nie spotkała. Jednak wszystko przed nią, nieprawdaż? Kiedy Julian zaczął jej zaczął jej demonstrować na czym polegają skrzydła i ich mechanizm miała dosłownie tak zaczarowana minę, że to była aż poezja. Już chciała coś powiedzieć gdy nagle pojawiło się blisko nich, a prawie na nich coś czerwonego i zdecydowanie zbyt głośnego. Od razu tak sie nastroszył jej grzbiet, a sierść tak śmiesznie się uniosła. Spojrzała ciemnymi błyszczącymi oczami na intruza. Był zdecydowanie w jej wieku i miał przerośnięte ego. Tak machnęła ogonem strzepując z niego drobinki kurzu, bo kiedy młodzik tak wpadł, to się uniósł kurz do góry. Pacnęła go w bok łapą.
- Mógłbyś uważać. -Powiedziała niezadowolona patrząc na niego uważnie. No... Vivien miała dzisiaj zdecydowanie bardziej wojowniczy i zaczepny dzień i zazwyczaj.

Zobacz profil autora

14 Re: Wysychające jezioro on Sro Gru 10 2014, 21:41

Julian

avatar
Młode
Julian nie poczuł się obrażonym. Nie mógł. Nie znał tego stanu, jak i samej definicji upokorzenia. Dlatego nie drgnął nawet, a przynajmniej nie poruszyła się większa część jego ciała. Jedynie długi, podobny do posiadanego przez panterę, ogon przemknął nieco po podłożu, a dziobek samczyka rozchylił się lekko.
- Co to polowanie? - spytał, kierując spojrzenie na samicę. Dopiero po chwili przypomniało mu się nagle, że nie byli sami, a i niedawno przybyły wilczek zasługiwał na odpowiedź. Nie wyczuł, że był niegrzeczny czy brak mu było wyczucia, a słowo 'dziwadło' było mu równie obcym jak 'konstantynopolitańczykowianeczka' czy coś równie obcobrzmiącego.
- Nie jestem dziwadłem, jestem gryfem. A Ty to wilk. A potwory trzeba upolować - orzekł spokojnie, jakze dumny z siebie. Ze stanu własnej wiedzy.

Zobacz profil autora

15 Re: Wysychające jezioro on Sro Gru 10 2014, 22:24

Kasai uważnie przyglądał się stworzonku, które miało chyba problem z wysławianiem się. Przywykł już do monologów, rad i 'kazań' dorosłych, a zapomniał jak wysławiają się dzieci. Na swoje zaś błędy nie zwracał uwagi toteż teraz podwójnie obco brzmiały dla niego słowa gryfa. A Gryf? Czym jest gryf? No, tak, brawo idioto - ON jest gryfem, a więc możesz coś wywnioskować nie demonstrując swej niewiedzy! Jednak czy Kiruś wyciągnął odpowiednie wnioski było kwesią wątpliwą. Nie był dobry w tego rodzaju rzeczach. On prawdy i zasady sobie wymyślał, a jak coś się nie zgadzało z rzeczywistością to jedyny wniosek, który mu się nasuwał był taki, że świat trzeba zmienić, bo jest niedoskonały i nie taki jak on sobie tego życzy. Ot i wszytko. Poza tym czerwonofutry stworzony był do działania, nie refleksji. I choć ten 'gryf' go zaintrygował wolał nie zdradzać przed rówieśnikami skąpego stanu swojej wiedzy.
- Jesteś dziwadłem. - Stwierdził mimo zaprzeczenia gryfa, ale zrobił to nie ze złośliwością lecz z przyjazną zaczepką w głosie. Lubił to co go intrygowało, a takie odczucia właśnie wzbudzał w nim skrzydlaty.
Jednak nim skomentował resztę wypowiedzi ze złością spojrzał na dziewczynę, która w miedzyczasie śmiała zwrócić mu uwagę i jeszcze go szturchnąć! Zaczepna baba. I bardzo dobrze, Kiro przynajmniej miał pretekst by ją trochę pozaczepiać.
- To ty powinnaś uważać! - Odparł na jej słowa i popchnął ją lekko barkiem, oczywiście robiąc przy okazji dość duży krok.
Nie miał złego humoru, ale jeżeli chodzi o zaczepki to z chęcią zawsze na nie odpowiadał! I to zazwyczaj czynami, nie słowem. Zaśmiał się głośno i rzucił szybko w stronę gryfa:
- Podoba mi się polowanie na potwory! - Słychać było ten szczery szczenięcy entuzjazm w jego głosie, a iskierki ciekawości zaczęły tańczyć w jego złotych ślepiach. Miał na myśli oczywiście, że podoba mu się sam pomysł takiego polowania, ale nie miał w zwyczaju układać dziennie aż tak wielu długich zdań. Pozostało pytanie czy teraz oberwie mu się od samiczki, czy jego zachowanie pozostanie bez oddźwięku.


___________________________________

Avatar by FidelaAlbus dA

Szukam dla Kiro mentora, od którego mógłby pobierać nauki i szkolić się na wojownika!
Kiro ma niezwykle wielkie ego i uważa się za lepszego od innych
Jest bardzo naiwny, choć nie zdaje sobie z tego sprawy
Jak to szczeniak jest podatny na wpływy
Lubi mieć jakieś towarzystwo i sam nie jest skory do opuszczania grupy
Zobacz profil autora

16 Re: Wysychające jezioro on Sro Gru 10 2014, 22:52

Vivien

avatar
Młode
O nie! Ta zniewaga krwi wymaga! Oczywiście, że taka zaczepka nie pozostała bez odzewu z jej strony. Nie tylko młody lubił takie barwne zaczepki bo i Vivien, nie pozostawała głucha, przynajmniej dzisiaj na tego typu ekscesy! Poza tym pobicie, a raczej poszturchanie się ze szczeniakiem, w jej wieku nie powinno nieść za sobą jakiś kolosalnych strat na zdrowiu. Skończy się to pewnie śmiechem ich obojga. Jednak zanim przejdziemy do krwawej zemsty...
- No polowanie to kiedy idziemy szukamy potwora, jak go znajdujemy to atakujemy, a potem zjadamy. -Odpowiedziała gryfowi i wtedy nastąpiła ta straszna rzecz a mianowicie szturchnięcie. Dosłownie miała tak morderczą minę, że aż mogło zaboleć. Wadera tak zawarczała zła tak przypadając przednimi łapkami do ziemi i się mocniej nastroszyła.
- O ty! -Zawołała i wybiła się skacząc na niego. Jeśli wilczek się nie poruszył Vivien wylądowała na jego plecach i zaczęła memłać jego ucho, jednak to była tylko teoria i wszystko mogło się zmienić gdyby się Kiro ruszył. Jednak krwawa zemsta będzie!
- Nie ty nie idziesz na polowanie. Nie umiesz polować. -Ofukała go zła.

Zobacz profil autora

17 Re: Wysychające jezioro on Sro Gru 10 2014, 23:28

Kasai nie był zbyt dobry w unikach gdyż jego wielkie ego zawsze mówiło mu, że ktoś tak wielki i wspaniały jak on nie musi unikać ciosów! Oczywiście przez to niejednokrotnie obrywał bardziej niż mógłby, ale żaden cios nie był tak mocny jak jego wiara we własne możliwości i siły. W dodatku zlekceważył przeciwnika jakim była waderka i zagapił się na żółtookiego gryfa. Nic więc dziwnego, że Vivien nie miała problemów z naskoczeniem na niego.
Powalony niespodziewanym atakiem na ziemię (a mógł sobie nie wmawiać, że baby są takie ciche i potulne) otworzył oczy dopiero w momencie gdy poczuł pociągnięcie za ucho. No co za uporczywa kobieta! Ale zaskoczenie nie było zbyt negatywne. Brakowało mu małej walki... już od dłuższego czasu czekał na okazję do wyżycia się. W dodatku jak zwykle, gdy tylko zaczynało się uskuteczniać przepychanki zmysły zamykały mu się na cały świat ograniczając się jedynie do przeciwnika i najbliższych skrawków ziemi. Oj tak, Kiro był coraz bardziej wpychany w swój własny żywioł!
- JA nie umiem!? - Zakrzyknął i wykorzystując siłę wszystkich swoich czterech łapek obrócił się na bok, by zrzucić z siebie dziewczynę i jak najprędzej jej oddać. Poczuł mocne szarpnięcie za ucho. W zależności od tego jak bardzo zaciskała zęby możliwe, że zrobiła mu małą szramę. Ale to obejrzy się po walce!
Warknął rozochocony i ukazał nigodnemu światu białe kiełki przyszłego władcy. Oczywiście trochę się posiłował nim udało mu się zrealizować jego plan przekręcenia się na bok, ale każda taka chwila była dla niego czystą przyjemnością! Nie mówiąc już o satysfakcji jaką czerpie z udanych ataków! To jest po prostu poezja dla samczyka jego pokroju.
Przekręcając się usiłował chwycić dziewczynę ząbkami za przednią łapę, ewentualnie okolice puchatego policzka. W sumie nie wiele myślał o atakach, wszystko robił odruchowo i instynktowie, wierząc, że jak narazie to wystarczy. W końcu praktyka brała u niego zdecydowaną górę nad teorią.
Tak czy siak zapowiadało się ciekawie. Nie sądził, że znajdzie przeciwnika aż tak szybko. Byle tylko znowu nie wpakował się w jakieś kłopoty, bo ostatnio coś za często mu się to zdarza.


___________________________________

Avatar by FidelaAlbus dA

Szukam dla Kiro mentora, od którego mógłby pobierać nauki i szkolić się na wojownika!
Kiro ma niezwykle wielkie ego i uważa się za lepszego od innych
Jest bardzo naiwny, choć nie zdaje sobie z tego sprawy
Jak to szczeniak jest podatny na wpływy
Lubi mieć jakieś towarzystwo i sam nie jest skory do opuszczania grupy
Zobacz profil autora

18 Re: Wysychające jezioro on Czw Gru 11 2014, 08:39

Julian

avatar
Młode
- Nie jestem dziwolągiem. Jestem gryfem, nie można być dwoma czymsiami na raz - zauważył cierpliwie i w pełni obojętnie, z miejsca jedynie obserwując 'zapasy' tej dwójki. Nie pojmował niczego, przekręcił więc tylko zabawnie łebek, wbijając wejrzenie niemałych ślepi to w waderę, to w basiora, machnąwszy leniwie ogonkiem - ten zaś przemknął ospale po podłożu, nie spiesząc się wcale, by następnie otulić jakąś tam część ciała Julka. Tylną, oczywiście. Poprawił się samczyk nieco w siadzie, przenosząc nieco środek ciężkości własnego, niewielkiego ciałka.
- Polujecie na siebie? Zjecie się? - zapytał, bo z tego, co opowiedziała mu samiczka, wyobraził sobie łowy w sposób podobny do tego, w jaki obchodzą się ze sobą Vivien i ten czerwony, którego miana nadal nie znał. Nie przejmował sie tym, bo i tak pamięć miał tak świetnie rozwiniętą, iż za pięć minut w ogóle zapomni, że kogoś takiego spotkał.

Zobacz profil autora

19 Re: Wysychające jezioro on Czw Gru 11 2014, 19:33

Vivien

avatar
Młode
Była tak zadowolona ze swojego udanego ataku, jaki przypuściła na niego, że dała się zaskoczyć jego kontratakiem! Jak to było w ogóle możliwe! Ale chwileczkę. Wracając do jego ucha, spokojnie nie zrobiła mu nic strasznego. Poza tym, że jego ucho było oślinione, to nic mu nie było. Nie wkładała w to jak na razie, na tyle dużo siły by mu uszkodzić ucho. To tak w kwestii wyjaśnienia. Ale wracając...
No jakim prawem ten osobnik tak ja potraktował. Kiedy poczuła jak z niego spada, a zaraz potem nieprzyjemne dziabnięcie tak w łapę bo zdążyła się nieco odsunąć warknęła zła.
- Tak, Ty gamoniu nie umiesz! -Krzyknęła na niego zła. Vivien warknęła wściekła na niego. Waderka pomimo tego, że była młoda. Miała już jako takie pojęcie o walce a raczej... o tym co można zrobić żeby sobie poradzić. Machnęła puszystym ogonem tak, że piasek z wyschniętego jeziora, który leżał na jego dnie poleciał prosto na pyszczek samczyka. No i teraz różnie mogło się potoczyć. Kiro mógł odskoczyć, dzięki czemu i Vivien by się od niego oddaliła. Mogło to się skończyć tym, że samczyk miał teraz pełne oczka piasku więc również by mu uciekła! Albo chociaż trochę podrażnione oczy. Tak czy siak, nie zależnie jak się akcja potoczy Vivien odskoczyła unosząc ugryziona łapkę nieco w górze.
- Nie. My się bijemy. Ale polowanie wygląda podobnie. I nie nie zjem go. Byle czego nie jem. -Prychnęła zła i obrażona.

Zobacz profil autora

20 Re: Wysychające jezioro on Czw Gru 11 2014, 19:43

Julian

avatar
Młode
- Aha, bijecie się. Zapamiętam - rzekł nieco zaskoczony tym faktem, bowiem przekonanym był, iż jest nieco inaczej. Nie polują, biją się, ale to podobne do polowania., Musiał zapamiętać. Musiał wiedzieć jak najwięcej. Musiał szybko zdobywać wiedzę, żeby ojciec był dumny. W końcu tatusiek nie był byle kim, podobnie i jego potomstwo nie może być byle kim. W zasadzie co się działo z jego siostrzyczką? och, ostatnio widział ją chyba w gnieździe, świeżo po wykluciu. Przekręcił łebek, zupełnie nieświadom tego, iż 'bicie się' nie jest niczym pozytywnym. Nie przypuszczał nawet, że mogą sobie robić krzywdę. Nie wyczuł nawet złości czy gniewu, które malowały się w tonach wypowiedzi szczeniaków. Był na to zbyt głupiutki - nie z powodu niskiego poziomu IQ, lecz braku życiowego doświadczenia. Był zbyt młody, aby pojmować rzeczy jakże oczywiste dla jego kompanów.
- A jak skończycie pójdziemy coś zjeść? - spytał, a na potwierdzenie tego, jakże głodnym właśnie był, donośnie zaburczało mu w brzuszku. Nie wiedział, ile 'bicie się' może trwać, zakręcił się więc niedaleko, by zaraz przysiąść na zadzie i lekko poruszając krańcem ogona przyglądał się potyczce szczeniąt.

Zobacz profil autora

21 Re: Wysychające jezioro on Pią Gru 12 2014, 17:11

Nastroszony i podekscytowany szczeniak z radością wgryzł się w łapę samiczki dosyć lekko jak na rozgrzewkę. Naprawdę wołałby bić się z kimś starszym... z chęcią spróbowałby mu wtedy zadać jak najwięcej bólu. Dawało mu to dużo satysfakcji. Jednak teraz, już po raz trzeci przyszło mu walczyć z dziewczyną i to w jego wieku! Co jest nie tak, że tylko na takie trafia?
Nie miał pojęcia, że ma ogromne szczęście, że jeszcze nie trafił na kogoś kto dałby się sprowokować i złoił mu skórę. Póki co brak groźniejszego przeciwnika powodował u niego jedynie rozżalenie.
Samczyk nie miał tendencji do odskakiwania, a dziewczyna zaskoczyła go tym pomysłowym atakiem, więc skończył choć z całym uchem, to z podrażnionymi ślepkami co było dość irytujące.
Tak czy siak dziewczyna miała dość czasu by odskoczyć, a Kiro chwilowo przerwał ataki.
- Ty mała... - Warnął pocierając oczy i mrugając, by jakoś pozbyć się piasku. Najchętniej znalazłby okazję i wytarmosił ją porządnie za szyję, ale pytanie, a w zasadzie prośba gryfa przypomniały mu, że on też w zasadzie jest nieziemsko głodny... a policzyć się z dziewczyną jeszcze zdąży. Najlepiej wtedy, gdy nie będzie się tego spodziewać. Poza tym jakoś głupio było mu szarpać się z nią w towarzystwie tego jakże spokojnego i nierozgarniętego stworzenia jakim był Julek, który ani się nie chciał przyłączyć, ani ich rozdzielić. To było tak nietypowe, że wprawiało szczeniaka w dziwny niepokój. Może trzeba będzie kiedyś pokazać żółtookiemu jak się walczy? Fajnie by było kiedyś się zmierzyć z kimś posiadającym dziób.
- Jasne, że umiem! Aż nie chce mi się marnować na ciebie czasu! - Burknął w stronę samiczki. - I też bym ciebie nie tkął. Króliki są warte więcej uwagi. - Zmarszczył brwi i spojrzał na nią z wyższością. - Jeszcze wam pokażę na co mnie stać. - Uśmiechnął się chytrze, a po chwili milczenia podszedł do gryfika i pokazał mu białe ząbki.
- Więc co 'dziwaczny', chcesz zobaczyć prawdziwe polowanie? - Zapytał, a potem rzucił wyzywające spojrzenie waderce. Nie musi jej gryźć by udowodnić, że jest od nich o wiele lepszy! Z resztą... głód pożądnie już dawał mu się we znaki. Nie chciał zwlekać z posiłkiem.


___________________________________

Avatar by FidelaAlbus dA

Szukam dla Kiro mentora, od którego mógłby pobierać nauki i szkolić się na wojownika!
Kiro ma niezwykle wielkie ego i uważa się za lepszego od innych
Jest bardzo naiwny, choć nie zdaje sobie z tego sprawy
Jak to szczeniak jest podatny na wpływy
Lubi mieć jakieś towarzystwo i sam nie jest skory do opuszczania grupy
Zobacz profil autora

22 Re: Wysychające jezioro on Sob Gru 13 2014, 13:30

Vivien

avatar
Młode
Ha! Oczywiście, że go pokonała. Przecież kto powiedział, że nie wolno używać podstępów w tego typu walkach nazwijmy to. Kiedy samczyk w sumie odpuścił Vivian się cicho zaśmiała. Ale jej się humor poprawił już nawet pomijając pokąsaną nieco łapkę bo i to była w stanie przeżyć. Uśmiechnęła się machając ogonem.
- A weź przestań. Zaakceptuj to jestem od ciebie lepsza. -Zaśmiała się i też podeszła i tak go pomerdała ogonem po nosie i usiadła sobie miedzy łapami Julka tak opierając się o niego. Skoro był wyższy to mogła chyba sobie tak usiąść. Wadera patrzyła na drugiego szczeniaka cały czas uważnie.
- Nie. Teraz ja go zabieram na polowanie na potwory. Tylko musimy iść na cmentarz. -Oznajmiła z zadowoleniem kiwając głową. Zdecydowanie bójka ją ożywiła i trochę tak jej się adrenalina podwyższyła.

Zobacz profil autora

23 Re: Wysychające jezioro on Sob Gru 13 2014, 13:51

Kiruś aż się zagotował. Oczywiście, że ta baba nie była lepsza! To oczywiste, że nie bił się z nią dalej jedynie dlatego, że polowanie wydało mu się o wiele ciekawsze niż przepychanki z kolejną dziewczyną! Oj, jeszcze jej to udowodni!
Zaczął się zastanawiać czy przypadkiem nie zaatakować jej teraz ponownie wpychając ją głębiej między łapy gryfa - kto wie, może by się na nią przewrócił? Byłoby nieźle. Jednak po raz pierwszy od bardzo dawna Kasai postanowił z zemstą poczekać. Dlaczego? W sumie nie był pewien. Ale chyba po części nie chciał odwlekać polowania na potwory, które go bardzo zainteresowało, a na które z pewnością ma zamiar pójść z nimi. Może ich coś zje? Albo przynajmniej gdy zaczną uciekać rozpocznie się jakaś wartka akcja!
Oblizał pyszczek i poprzestawszy tylko na rzuceniu groźnego spojrzenia małej waderce oznajmił:
- Ja idę z wami. Chcę zobaczyć jak będziecie zwiewać, gdy spotkamy prawdziwego potwora! - Uśmiechnął się złośliwie. Co z tego, że sam nigdy żadnego nie widział? Był pewien, że jakkolwiek by te stwory nie wyglądały on - Wielki Kiro! - nie poczuje ani cienia lęku stając takim nawet oko w oko!
- I wtedy przekonasz się kto tutaj jest najlepszy... - Mruknął złowrogo, marszcząc brwi i z odległości zaledwie 20 centymetrów spoglądając waderce w oczy.
Wyzwanie zostało rzucone.


___________________________________

Avatar by FidelaAlbus dA

Szukam dla Kiro mentora, od którego mógłby pobierać nauki i szkolić się na wojownika!
Kiro ma niezwykle wielkie ego i uważa się za lepszego od innych
Jest bardzo naiwny, choć nie zdaje sobie z tego sprawy
Jak to szczeniak jest podatny na wpływy
Lubi mieć jakieś towarzystwo i sam nie jest skory do opuszczania grupy
Zobacz profil autora

24 Re: Wysychające jezioro on Nie Gru 14 2014, 09:48

Julian

avatar
Młode
Kiedy samiczka usiadła tak bliziutko, samczyk poczuł dziwne ciepło. Nie chodziło tutaj nawet o ciepło jej ciała, które przyjemnie grzało jego klatkę piersiową (o ile dobrze rozumuję post Vivien, w razie czego proszę, aby ktoś mnie poprawił). Chociaż bowiem nie byl tego świadomym, nie potrafił tym bardziej tego nazwać - zrobiło mu się miło. Lubił przebywać wśród innych, poznawać każdego dnia nowy fragment świata. Będąc tutaj, wśród nich, na pewno sporo się dowie!
- A co to cmentarz? - zapytał spokojnie, machając z entuzjazmem dość długim ogonem, który samej userce kojarzy się z częścią ciała pantery. W każdym razie biały łebek poruszał się lekko niczym u prawdziwego ptaka, nieznacznie przekręcając się to w lewą, to zaś w prawą stronę. Nie wiedział jeszcze, że się kłócili. Nie wiedział, że to źle. Powinien pewnie instynktownie to wyczuć, jednak - jak widać - nie wyczuł. Pewnie też nie zląkłby się potwora, bo skąd miałby wiedzieć, iż ten jest groźny oraz niebezpieczny?

Zobacz profil autora

25 Re: Wysychające jezioro on Nie Gru 14 2014, 14:27

Vivien

avatar
Młode
Kiedy samczyk głosił po raz kolejny jakąś swoja przemowę o tym jaki to on jest niepokonany zaśmiała się tak cwanie. Jej cała mimika i głos się aż zmienił. Miała na pyszczku taki cwany uśmiech a w oczach pojawiły się niebezpieczne iskierki, świadczące o tym, ze młoda knuje coś niecnego.
- Skarbie nie zabij się jak będziesz uciekać. -Zaśmiała się słodko do Kiro i zamerdała ogonkiem.
Potem spojrzała już normalnie i sympatycznie na Julka. Jaki on był pocieszny i tak dokładnie w taki sposób Viv siedziała, że mógł czuć takie ciepło. Uśmiechnęła się.
- Cmentarz to miejsce z grobami, bardzo ponure i mroczę. Groby to takie kamienie wyrastające z ziemi. a w tej ziemi są zakopane ciała zmarłych ludzi albo wilków i tam jest zawsze dużo potworów. Bo te trupy mogą ożyć. -Wyjaśniła mu kilka aspektów na przód by Julek nie musiała się trudzić zadawaniem kolejnych dosyć oczywistych jak dla Viv pytań.
- A i takie trupy są bardzo złe. I się przed nimi zazwyczaj ucieka ale my je upolujemy i zjemy. -Powiedziała wesoło.

Zobacz profil autora

Sponsored content


Powrót do góry  Wiadomość [Strona 1 z 3]

Idź do strony : 1, 2, 3  Next

Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach