You are not connected. Please login or register

Na ratunek potrzebującym [wyprawa Tempus'a]

Idź do strony : Previous  1, 2

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down  Wiadomość [Strona 2 z 2]

Tempus

avatar
Lekarz
Miękki upadek był dość miły ,lecz niestety zaraz potem musiał zaznać dość nieprzyjemnej sytuacji która dosłownie go przygniotła. Zacisnął wargi, czując jak spadła na niego owa wilczyca po czym ,kiedy został już potraktowany łokciem ,łapkami i ogonkiem na pocieszenie, zwinął się rozglądając po okolicy. Miejsce raczej obce mu...na pierwszy rzut oka. Wilk rozejrzał się ,lecz panował mrok i nie widział za wiele. Podszedł obok niej i również spojrzał przez szkło, dostrzegając jakiś ludzi oraz lampy olejne ,które biły swoim blaskiem- oto i jego miejscowość. Może z nieco innej perspektywy ,ale było to właśnie to miejsce. Skinął główką, spoglądając na Syps i podszedł do drzwi.
-Wszystko się zgadza...oto i owo miejsce.
Rzekł, po czym wykopał nieco runa by dostać się do drzwi, które uchylił i wyszedł na zewnątrz. Przytrzymał je aby również i wilczyca mogła skorzystać z przejścia. Mimo że wilk był rozpoznawalny i nie był złowrogo postrzegany ,to mimo wszystko wolał potem ruszyć okrężnymi drużkami.
-Tak nawiasem... gdzie chcesz się wpierw udać? Wolałbym wiedzieć ,to pokierowałbym cię jeśli jest to jakoś w tej okolicy. Wolałbym aby za wielu ludzi nie ujrzało ciebie... nie jestem w stu procentach pewien ich reakcji
Rzekł nieco zaniepokojony, rozglądając się co chwila ,chcąc wiedzieć czy przypadkiem ktoś im nie przygląda się z zbytnim zainteresowaniem.


___________________________________
Avatar by Kassandra
Zobacz profil autora

Taharaki

avatar
Latający Doświadczony Wilk




Sypsene uśmiechnęła się entuzjastycznie na wieść, że są bliżej, niż dalej. Klasnęła cichutko w łapki, tłumiąc swój entuzjazm. Oczywiście gdy samiec otworzył drzwi, wystawiła przez nie początkowo niepewnie łebek, dopiero potem wychodząc całą. W końcu poza Zagłębiem Purpury była pierwszy raz w życiu, a wszystko zdawało się być całkiem obce i niecodzienne. Fascynujące, lecz także i przerażające; interesujące i zatrważające jednocześnie. Chłonęła więc łapczywie każdy detal otoczenia, każdy szczegół analizowała angażując w to wszelkie zmysły. Zdawało się, jakby widziała w ciemności o wiele lepiej od swego towarzysza, ale może to jedynie pozory? W końcu latarnie z pewnością dawały tyle światła, aby nie roztrzaskiwać się na najbliższych ścianach.
- Jak tu pięknie - szepnęła najpierw, zanim skupiła się na odpowiedzi na zadane przez samca pytanie, mrużąc lekko oczki oraz marszcząc w zamyśleniu złociste czoło. - Potrzebujemy ptaków, latających. Słyszałam, że w waszych miastach jest sporo wron, gołębi, wróbli czy szpaków. Nie mam pojęcia, jak wyglądają, bo zdjęcia w księgach były zbyt zniszczone, ale jeśli znajdziemy jakieś, na pewno dotrzemy do laboratorium - powiedziała cicho, wyczuwając, że samiec nie chce, aby go nakryli.


___________________________________

#7a6773
Zobacz profil autora

Tempus

avatar
Lekarz
Ptaki latające? Nie wydawało mu się aby to było takie ważne no ale skoro tak twierdziła to cóż....nie wnikał. Jeśli to miało pomóc to należało jak najszybciej jej pomóc by ona mogła wskazać drogę. Rozejrzał się...jak na złość uliczki puste ,a skrzydlatych nie widać. Ruszymy na poszukiwania! Wilk ruszył bocznymi uliczkami, wskakując między ludzkie domy. Pełen gracji, zlał się z cieniem, znikając z widoku mniej uważnym obserwatorom. Przeskoczył parę płotów, to prześlizgując się pod sznurkami z praniem ,bądź mijając bezszelestnie ludzi- tak oto nasz zwiadowca odszukał cel. A czy nasza Syps nadążyła za nim? Oby tak- jakby nie patrzeć nie było to trudne. Był zwinny lecz bez przesady.
-Okey, znalazłem. I co z nimi? Złapać, upolować?
Wilk dalej nie wiedział co z nimi będzie chcieć zrobić zatem był postawiony pod znakiem zapytania. Póki co jedynym sukcesem było ominięcie się z uwagą jaką mogliby zwrócić na niego ludzkie istoty. Wolał aby jego obecność pozostała nie wykryta, jak i jej towarzyszki.


___________________________________
Avatar by Kassandra
Zobacz profil autora

Amiru

avatar
Latający Wilk



Nadążała. Czego, jak czego, ale szybkości oraz zwinności nigdy jej nie brakowało. Teraz, kiedy "wyczuła" już nowe ciało, poznała jego możliwości oraz stopniowo pojmowała nowe ograniczenia z nim związane, odnajdowała się w nim całkiem nieźle. Kto wie, może pozostanie w tym ciele na stałe? Bardzo podobało jej się miękkie, przyjemne futerko o jasnym kolorze oraz cztery łapy, równe w swej długości, pozbawione jednak - niestety - przeciwstawnych kciuków. Jedyne, czego jej brakowało! Przechodnie zdawali się nie zwracać na nią większej uwagi, widocznie pobieżnie kategoryzując ją jako "psa" (do setera jej blisko! mwahah) i nie przywiązując do niej większej uwagi. Zatrzymała się niemal na zadzie Tempusa, nieco zdezorientowana brakiem świateł STOP, które mogłyby ją ostrzec, iż ten, którego notabene goniła, planuje się zatrzymać.
- Zostaw to mnie - szepnęła konspiracyjnie, mrugnąwszy do wilka porozumiewawczo. Jej długie rzęsy opadły gęstą kurtyną na ślepko, na moment ograniczając pole widzenia Sypsene. Następnie zaś uniosły się w iście anemicznym tempie, umożliwiając waderze ponowne podziwianie świata w trójwymiarze. Uśmiechnęła się łagodnie, bez pardonu podchodząc do chmary ptaków. Te - o dziwo! - nie zerwały się, lecz posłusznie wysłuchały rzucanym w obcym dialekcie słów, po czym - niczym na komendę - poderwały się do góry, pozostając jednak w polu widzenia Tempusa oraz jego towarzyszki. Syps uniosła jedną z przednich łapek, wypowiedziała jakąś formułkę, a na niebie pojawił się obraz laboratorium - niczym wyświetlone przezrocze czy dziwne hologramy. Nie przykuwał jednak niczyjej uwagi - czyżby był niewidoczny dla istot spoza gatunków zwierzęcych? Ptaki zakołowały ciemną chmarą, po czym rozproszyły się, a każdy zdawał się odlecieć w nieco innym kierunku.
- Z góry widać więcej - szepnęła, powracając do wilka.


___________________________________



#6aa7a5 - Ami mówi. Bo kto jej zabroni?
avatar - art & char. - Damykuna
Myślisz o fabule z którąś z moich postaci?
-> Z A J R Z Y J <-
Zobacz profil autora http://kamilejszon.fbl.pl

Tempus

avatar
Lekarz
( Wybaczcie za zwłokę- niestety nie mam weny do każdych wątków, ale dziś owa wena jest c: Co do hanibala... pw =P )

Wilk zaczął krążyć wokół "hologramu" przyglądając mu się uważnie..czy to zgodne z nauką? Cóż to za sztuczki...to istne dziwactwo, a zarazem cud. Niestety nie mógł tego dosięgnąć swymi mizernymi łapkami. Wilk przechylił głowę i spytał ciekawsko.
-Co to jest? Konkretniej...jak to działa? Cóż te stworzenia mają wspólne z tym...obrazem ,który właśnie możemy dostrzec?
Nie dało się skryć jego fascynacji. Tak samo jak dalej myślał że jest to sen...te wszystkie zdarzenia były wysoce irracjonalne i nie miał pojęcia do czego móc się odnieść by podważyć fakt tego że jest to sen. Jednak z drugiej strony jest zbyt realny. Wilk złapał oddech i doszedł do wniosku że to co widzi na swoich oczach jest zapewne wizją miejsca gdzie może być jego tata...musi się tam udać jak najprędzej. Wolał nie sprawdzać tego czy jest to sen czy nie za pomocą istnienia jego towarzysza, bądź jego śmierci.
-Czyżby to było miejsce gdzie może znajdować się mój opiekun? Jak tam się dostaniemy i w którym to kierunku?


___________________________________
Avatar by Kassandra
Zobacz profil autora

Taharaki

avatar
Latający Doświadczony Wilk

Przepraszam, życie mnie pochłonęło doszczętnie
Zamykam, póki co, wyprawę, nagradzając za udział 100 kostkami oraz fiolką z odrobiną zielonkawego płynu - umożliwia stanie się niewidzialnym na okres do czterech postów; do jednokrotnego użytku.
Jeśli wyrazisz chęć kontynuacji, wystarczy jedno słowo.
Jeszcze raz przepraszam ; cc


___________________________________

#7a6773
Zobacz profil autora

Vincent

avatar
Dorosły Przedsiębiorca, Przewodnik
Dorosły Przedsiębiorca, Przewodnik
Przejmuję prowadzenie wyprawy c:





Sypsene uśmiechnęła się radośnie do samca, łapką delikatnie dotykając jego pyszczka, by go uciszyć. Burzył nastrój chwil, niedobry! No i kto wie, czy głośne dźwięki nie wpływają przypadkiem na alchemię? Mogą wpływać. Na przykład wywołując drgania cząsteczkowe atomów we wszechświecie, czy coś.
Chociaż nie. Raczej chodziło jej o nastrojowość chwili.
- Ciii, cichaj - szepnęła, mrugając do niego - Patrz...
Łapką wskazała hologram. Ten, zaczął się mieniać. Na początek były to lekkie zmarszczki, przebiegające po jego powierzchni. Później zaczął się giąć i składać do wewnątrz. Im mniejszy się stawał, tym bardziej zmiany nabierały tempa. Kurczył się tak do momentu, aż osiągnął rozmiary i kształt niedużego ptaszka - jaskółeczki.
Nie była to zwykła ptaszyna! Lekko przezroczysta, wydawała się składać ze złotego pyłu, lub drobinek światła. Roztaczała wokół siebie ciepły, uspokajający blask, przypominający nieco świecę, lub lampę naftową.
Jaskółeczka okrążyła wilki dwa razy, po czym pofrunęła kilka metrów w kierunku północnym. Tam wylądowała na ziemi, przyglądając się wilkom i ćwierkając cicho.
- Ona nas poprowadzi. - Powiedziała Syps.
Głos wilczycy brzmiał już normalnie. Czary się udały, nie ma już potrzeby szeptać. Nie muszą się też obawiać, że spłoszą ptaka - bo to właściwie ptak nie był. Jaskółka była tylko projekcją, złożoną ze wspomnień tamtych ptaków. Nie miała własnego umysłu, czy życia. Kształt zaś narzuciła jej wola alchemiczki - wygląd jaskółki znała z ryciny znajdującej się w jednej z ksiąg pozostawionych w Zagłębiu Purpury. Na dodatek jej ćwierkanie podejrzanie przypominało melodię z disneyowskiej bajki "Droga do El Dorado".

Zobacz profil autora

Tempus

avatar
Lekarz
Jego oczy spojrzały z zainteresowaniem na hologram, który przekształcił się w ptaka. Wyciągnął pyszczek i zaczął pociągać nosem jakby chciał coś zwęszyć. Hm...ciekawe. Fascynujące! Pierwszy raz takie coś widzi.
Tempus skinął głową...to była bardzo trudna decyzja-trudna chwila w jego życiu. Był silnie związany z swoim przybranym ojcem i choć uciekł od niego to darzył go wielkim szacunkiem...nic nie powstrzyma go od tego by go uratować. Nawet jeśli miała by być to cena jego życia!
-Na co jeszcze czekamy! Nie wiedzą z kim zadarli...odnajdziemy go i uratujemy!
Wstąpił w niego duch walki-to jest ten moment kiedy Tempus próbuje wyglądać jak wojownik ale niestety dalej jest tylko zwariowanym naukowcem. Cóż, co on może zrobić w takiej sytuacji.
-A...tak właściwie to...mamy jakiś plan? Wiesz jak go uratować? W sensie no spójrz na mnie. Nie należę do wojowników. Jak mamy go uratować? Przecież no...
Zagryzł wargi czując niemoc. Miał cichą nadzieję że przynajmniej ona podratuje całą sytuację.


___________________________________
Avatar by Kassandra
Zobacz profil autora

Vincent

avatar
Dorosły Przedsiębiorca, Przewodnik
Dorosły Przedsiębiorca, Przewodnik

Uśmiech na pyszczku Syps na chwilę jakby przygasł.
- Ten... No... - zastanowiła się - Może posypiemy ich wszystkich tym?
Ze swej torny wyciągnęła woreczek jaskrawopomarańczowego proszku. Podała basiorowi. Choć woreczek był nieduży, ważył całkiem sporo. Wilk mógł odnieść wrażenie, jakby trzymał w łapie sporych rozmiarów kamień. Wilczyca zaś przeciągnęła się z ulgą, poprawiając pasek dużo lżejszej teraz torby.
- Zmienią się w misie. Czy w tej krainie jest ich dużo? Podobno są uroocze!
Cała jej wiedza o niedźwiedziach pochodziła z mocno zatartych i nadgryzionych zębem czasu rycin w księgach alchemicznych.
Holograficzna jaskółka wydała z siebie dźwięk, który przy dużej dawce wyobraźni można uznać za hukanie sowy. Ponaglała dwójkę wędrowców. W końcu czar nie będzie trwał wiecznie - za parę godzin jaskółka rozwieje się jak dym.
- Nie martw się, dobrze będzie! - oświadczyła alchemiczka wesoło. - A jak nie podziała, zawsze możesz ich tym workiem walnąć!


___________________________________

Dziś nie umiałbym zaufać komukolwiek z nich,
Uwierzyć w cokolwiek co miało nas tutaj nieść,
Wszystko zabrał nam stres, hajs i spryt,
A zamiast wspomnień leje się jad z tych ostatnich zdjęć,
Nie umiem patrzeć wstecz tak, by nie czuć nic,
I już nie wiem czy to pier***ony wstyd, żal czy śmiech,
Nie po to tyle lat przyszło mi tu być,
Chcę poczuć to jak wtedy-chcę widzieć cel.

Zobacz profil autora

Tempus

avatar
Lekarz
Tempusowi drgnęła powieka na wypowiedź wilczycy...ona tak serio? Świetnie-ich plan ataku był coraz to lepszy-Mieli wilka ,który nawet nie umiał biec, a jego talent do walki kończył się na machaniu łapami przed siebie-czasem to działa! Oraaaz wilczycę ,która może zaskoczyć swoją wiedzą na temat świata.
To będzie najgorsza ,a może i najzabawniejsza misja ratunkowa we wszechświecie!
-Niedźwiedzie są...są chyba o niebo gorsze od ludzi. Są potężne, ciężki i...i...
Tempusowi rozszerzyły się oczka.
-...Ale oni nie mają pojęcia jak wykorzystać tej..no...formy! Pierwszy raz będą musieli stanąć na czterech łapach. Po za tym...a no dobra, już tak nie teoretyzujmy! W drogę, niech zasmakują porażki! Pokażemy im kto tu rządzi!
Wilk ruszył szybkim (jak na niego) krokiem przed siebie, czując przypływ adrenaliny. Skierował się tam gdzie jeszcze przed chwilą widniał hologram-to on miał wskazać mu miejsce w którym to miał znajdywać się jego pan. Ciekaw był okropnie tego co też go tam spotka.


___________________________________
Avatar by Kassandra
Zobacz profil autora

Vincent

avatar
Dorosły Przedsiębiorca, Przewodnik
Dorosły Przedsiębiorca, Przewodnik

Kanarkowożółta wilczyca nie rozumiała, czemu misie miałyby być gorsze. Czy cokolwiek może być gorsze od ludzi? No, poza komarami. Ale wszyscy wiemy, że komar to kolejne stadium ewolucji wampira. Trudno się więc dziwić, że są gorsze niż wszystko, co znamy.
Sama na ten przykład nie miała nic przeciwko, żeby zmienić się w misia. Gdyby mogła, oczywiście. Obecnie nie mogła - była już pod działaniem jednej mikstury. Skutki by się nałożyły i wymieszały - utknęłaby gdzieś pomiędzy. Nie chciała utykać pomiędzy. Bardzo nie.
- Moim zdaniem cztery łapy są fajne. Gdyby nie ten brak kciuków...
Ruszyła za wilkiem.
Jaskółka w reakcji na ich ruch poderwała się do lotu. Powoli szybowała kilka metrów przed nimi, dobrze widoczna w ciemnościach. Znów gwizdała melodię podejrzanie podobną do "Przecieramy Szlak" z "Drogi do El Dorado". Bo i czemu nie? To piosenka dobra na wszystkie podróże.
Po dłuższym czasie dotarli na miejsce. Pierwsze, co dostrzegli, to wysoki płot z siatki. Wisiała na nim co kilkanaście metrów tabliczka "TEREN WOJSKOWY, WSTĘP WZBRONIONY". Znajdowali się obecnie na tyłach budynku - ani śladu więc ochrony, ani wejść. Budynek znajdował się kilkanaście metrów za siatką, oczywiście. Posiadał kilka okien, ale ciemność i odległość nie pozwalały naszej parce zajrzeć do środka. Choć wszystko póki co wyglądało spokojnie, czuć było w powietrzu silny zapach ludzi.
Holograficzna jaskółka tymczasem zniknęła. Ot, tak, poprostu. W jednej chwili była - w drugiej już nie. Spełniła swoje zadanie i nie była już potrzebna.
Tak więc... Co teraz, drogi Tempusie? Poszukasz drogi naokoło? Spróbujesz sforsować siatkę tutaj? Wycofasz się? A może zrobisz coś innego?


___________________________________

Dziś nie umiałbym zaufać komukolwiek z nich,
Uwierzyć w cokolwiek co miało nas tutaj nieść,
Wszystko zabrał nam stres, hajs i spryt,
A zamiast wspomnień leje się jad z tych ostatnich zdjęć,
Nie umiem patrzeć wstecz tak, by nie czuć nic,
I już nie wiem czy to pier***ony wstyd, żal czy śmiech,
Nie po to tyle lat przyszło mi tu być,
Chcę poczuć to jak wtedy-chcę widzieć cel.

Zobacz profil autora

Tempus

avatar
Lekarz
Wilk rozglądał się co krok co tu się wyprawia...Nie mógł uwierzyć że trafił on do jednostki wojskowej. Co on mógł tam do diaska czynić?! Przeklnął nie ładnie i zdjął torbę ,a następnie usiadł. Wyjął z niej parę soczewek i włożył je do tuby, tworząc lunet...Hm...Na bramce znajdowało się paru wojowników co strzegli wejścia. Siatka była chyba najgorszym wyborem bo co chwila była patrolowana przez wóz więc dostrzegą wszelki podkop czy coś. Dwoje ludzi co strzegli obiektu nie wyglądali na zbyt zainteresowanych swoją pracą...Tempus chwycił szczęką za jeden z pasów, który przytrzymywał jego protezę, następnie drugą łapą poluzował mocowanie ,oraz odbezpieczył układ. Obrócił ją wokół swojej osi o sto osiemdziesiąt stopni ,a następnie zsunął ukazując kikut ,gdzie nie gdzie poczerwieniały od podrażnień. Akcja zdejmowania tego ustrojstwa kosztowała go nie małą ilość bólu jak i godności.
-Czy masz coś co by mogło kogoś uśpić jakby to przyłożyć pod nos albo coś takiego? Jeśli tak to mam idealny plan. Jeśli nie to...Będziemy chyba musieli biegać ,albo ostatecznie tylko jeden z nas tam wejdzie.


___________________________________
Avatar by Kassandra
Zobacz profil autora

Vincent

avatar
Dorosły Przedsiębiorca, Przewodnik
Dorosły Przedsiębiorca, Przewodnik
Huh, to twoja wyprawa. Ja tu tylko sprzątam. Skoro mówisz, że ludzie stoją, a patrole jeżdżą, nie mogę zaprzeczyć. Skoro luneta przeniknęła cały budynek, by zobaczyć bramę wejściową - niech się dzieje wola nieba. Z nią się zawsze zgadzać trzeba.
Tak więc ludzie stali. Ciemno było, zimno. Nikt nie ma ochoty stać w takim klimacie. Temperatura obniża szybkość krążenia, zamierają procesy myślowe... Czeka się na koniec warty, jak na zbawienie. Będzie gorący kubek kawy i osłonięta od wiatru, ciepła przestrzeń, w której można usiąść wygodnie i odzyskać czucie w zmarzniętych stopach.
Wozu, co to ponoć jeździł, na razie nie było widać. Najwyraźniej jeździł gdzieś indziej.
Syps zaczęła grzebać w torbie. Wyciągała z niej różne zawiniątka, szukała.
- O! Mam proszek na porost wąsów. Przyda się? - rzuciła po chwili.
Rzuciła woreczek na ziemię, dalej grzebiąc.
- Wyciąg z ptasiego mleka, pilniczek do paznokci, zmotylacz, lubczyk, sproszkowane uszy smoka... - mruczała pod nosem.
Szukała i szukała, ale nie znalazła.
- Nie, przykro mi. Ale za to mam przepis mojej babci na brokuły zamiast uszu.


___________________________________

Dziś nie umiałbym zaufać komukolwiek z nich,
Uwierzyć w cokolwiek co miało nas tutaj nieść,
Wszystko zabrał nam stres, hajs i spryt,
A zamiast wspomnień leje się jad z tych ostatnich zdjęć,
Nie umiem patrzeć wstecz tak, by nie czuć nic,
I już nie wiem czy to pier***ony wstyd, żal czy śmiech,
Nie po to tyle lat przyszło mi tu być,
Chcę poczuć to jak wtedy-chcę widzieć cel.

Zobacz profil autora

Tempus

avatar
Lekarz
(Wybacz moja wyobraźnia musiała doznać jakiegoś szwanku x,x Uznajmy że no...ten tego, jakoś przewędrowali dookoła i znajdowali się przed wejściem :x)

Tempus zagryzł wargi nerwowo-ten pomysł wydawał się urojony. Nie za bardzo widział jak by można dostać się do środka nie zwracając jakoś...
-Heeeey...a skoro o tym proszku mowa! Z tymi no, ten tego-niedźwiadkami!
Wilk wyszczerzył chytrze zęby i zaśmiał się szatańsko w swojej duszy. Tak! To było to! Jeszcze nie dawno odrzucił ten pomysł ale...w tej konfiguracji wydawał się idealny. Włosy na karku stanęły na baczność, a on chodząc na swoich trzech łapach w kółko ,nie gorzej jak na czterech-co wyglądało komicznie, tak jakby miał czwartą ,niewidzialną łapę-rozmyślał nad konkretniejszym planem.
-Wiesz co! Może ten pomysł z proszkiem na niedźwiedzie nie jest wcale taki zły!Wiesz co...
Podszedł do niej powolutku z uśmiechem na mordce.
-Zrobimy tak...odwrócę ich uwagę, a ty sypniesz jednego tym prochem prosto na pysk! Wtedy na pewno zwrócimy ich uwagę i będzie im jedno co my w tym czasie zrobimy
Idealny! To był plan mistrzowski! Czuł jak jego mózg zaczyna szlifować najmniejsze szczegóły tej akcji, poczynając od ruchów aktorskich jakie by miał wykonać by zwrócić ich uwagę, po moment kiedy skoczą obaj przed siebie by przemknąć się.
-A i...mogłabyś na ten moment przenieść moją protezę? Wyglądałbym z nią co najmniej podejrzanie, więc założę ją po drugiej stronie kiedy tylko przemkniemy się przez strażników


___________________________________
Avatar by Kassandra
Zobacz profil autora

Vincent

avatar
Dorosły Przedsiębiorca, Przewodnik
Dorosły Przedsiębiorca, Przewodnik
To ja przepraszam. Niech się dzieje wola nieba, z nią się zawsze zgadzać trzeba. To ty tu rządzisz.
Syps kiwnęła łepkiem, żółciutka grzywka zaś opadła jej na oczy, na chwilę przesłaniając świat.
- Jasne, jasne. Ale zmienimy ich uszy w brokuły? - spojrzała na basiora błagalnie. Nigdy nie miała okazji przetestować tego zaklęcia w warunkach bojowych. A to stara receptura, i pradawna też. Prawie jak pradawne bogi króla Juliana.
Wrzuciła do torby protezę, po czym wyciągnęła ciężki woreczek misiowego proszku.
- Gotowa do akcji! - oznajmiła radośnie, machając ogonem energicznie.
Czas zacząć zabawę!


___________________________________

Dziś nie umiałbym zaufać komukolwiek z nich,
Uwierzyć w cokolwiek co miało nas tutaj nieść,
Wszystko zabrał nam stres, hajs i spryt,
A zamiast wspomnień leje się jad z tych ostatnich zdjęć,
Nie umiem patrzeć wstecz tak, by nie czuć nic,
I już nie wiem czy to pier***ony wstyd, żal czy śmiech,
Nie po to tyle lat przyszło mi tu być,
Chcę poczuć to jak wtedy-chcę widzieć cel.

Zobacz profil autora

Tempus

avatar
Lekarz
B...brokuły? Ona tak serio? To poważna akcja ratunkowa! Wilkowi drgnęła powieka i machnął ogonem dumnie. Nabrał powietrza do płuc, próbując wytłumić emocje-była drażniąca, ale cóż-potrzebował jej. W przeciwnym razie nie dałby rady...dalej mimo wszystko rozpatrywał czy to nie sen-sen z którego obudziłby się kiedy tylko zacząłby spadać z wysokiego miejsca.
-No spróbuj spróbuj...ale najpierw w niedźwiedzia!
Dodał po chwili zastanowienia.
-Zwrócę ich uwagę ,a potem czyń co do ciebie należy.
Wilk zrobił krok przed siebie i zatrzymał się na sekunde-fizycznie była to sekunda ale dla niego była to co najmniej minuta"Las, nagłe zmiany postaci, porwanie jego ojca, teraz ta wilczyca...która jest całkiem ładna, ale też no...jakby to ująć...ten świat jest dziwny-Im wcześniej stąd uciekniesz tym lepiej". Ruszył przed siebie, przemykając z łapy na łapę-jakoś to dawał sobie radę. Kiedyś tak żył przez 3 lata i nie było problemu. Potrząsnął głową, schylił uszy i wywiesił jęzor. Zaczął tak radośnie skakać w kierunku żołnierzy-Czas zacząć zachowywać się tak jak to oni nas sobie wyobrażają. Wilczur zaczął biegać w kółko za swoim ogonem ,metr od nich i szczeknął radośnie przy nich, rzucając ogonem na lewo i prawo-spojrzał na nich dużymi oczami i padł na lewy bok, machając na przemian łapą to kikutem. Z jego gardła wydostało się ciche skomlenie.


___________________________________
Avatar by Kassandra
Zobacz profil autora

Vincent

avatar
Dorosły Przedsiębiorca, Przewodnik
Dorosły Przedsiębiorca, Przewodnik
Jeden z żołnierzy ruszył w stronę wilka. Uśmiech na jego twarzy i wyciągnięta w stronę Tempusa ręka sugerowała, że wziął go za psa.
- Hej kolego - rzekł przyjaźnie - A co ty tu robisz?
Drugi ze strażników pozostał na pozycji. Wpatrywał się w naszego trójnogiego bohatera podejrzliwie. Nie jak na zagrożenie, raczej jak na zwiastun zagrożenia. W końcu gdzieś tu jest pewnie pan "pieska", prawda? Samego Tempusa nie uznano za niebezpiecznego - póki co.
Gdy żołnierz numer jeden pochylił się nad basiorem, Sypsene przystąpiła do akcji. Sypnęła w twarz człowiekowi pełną garść pyłu, półgłosem recytując przy tym formuły alchemiczne. Żołnierz początkowo zakrztusił się pyłem. Kaszlał głośno, dławił się. Dźwięki te, zamiast ustawać, robiły się coraz bardziej chrapliwe, przechodząc w groźnie brzmiące warczenie. Transmutacja się rozpoczęła. Teraz lepiej działać szybko - drugi żołnierz bowiem ruszył w stronę wilków, celując w żółciutką niczym kanarek wilczycę z karabinu szturmowego FAMAS.


___________________________________

Dziś nie umiałbym zaufać komukolwiek z nich,
Uwierzyć w cokolwiek co miało nas tutaj nieść,
Wszystko zabrał nam stres, hajs i spryt,
A zamiast wspomnień leje się jad z tych ostatnich zdjęć,
Nie umiem patrzeć wstecz tak, by nie czuć nic,
I już nie wiem czy to pier***ony wstyd, żal czy śmiech,
Nie po to tyle lat przyszło mi tu być,
Chcę poczuć to jak wtedy-chcę widzieć cel.

Zobacz profil autora

Tempus

avatar
Lekarz
Tempus poczuł nagły zastrzyk adrenaliny i stresu. Serce chciało mu wybuchnąć na widok agresji żołnierza, względem wilczycy. Jego włosy na karku, choć nigdy tak nie robiły, nagle najeżyły się, a jego delikatne i spokojne usta, wykrzywiły się w groźny wyraz, ukazując szereg ostrych kłów...
Myśl Tempus! Nie pozwól by ta natura przejęła nad tobą kontrolę. Żądza krwi, której nigdy nie zasmakował w wyniku agresji. Było mu to obce-i niech tak pozostanie. Tempus przyciągnął wilczycę do siebie ,by ich wątłe ciała mogły się schronić za żołnierzem, który już wkrótce miał być większym zmartwieniem dla jego kompana. Błagam ,oby to zadziałało!



(Wybacz za długą przerwę-matura x.x Nareszcie jestem wolny!)


___________________________________
Avatar by Kassandra
Zobacz profil autora

Vincent

avatar
Dorosły Przedsiębiorca, Przewodnik
Dorosły Przedsiębiorca, Przewodnik
Luzik, mam nadzieję że dobrze poszło. A, i w profilu masz błąd - przysługuje ci 105 hp.

Pociski karabinu z głośnym hukiem rozdarły powietrze, lecąc prosto do celu. Jednak wilczycy już tam nie było - akcja Tempusa się powiodła. Strzały poszły w ziemię, nie czyniąc nikomu krzywdy.
Potraktowany alchemicznim proszkiem żołnierz zaś opadł na kolana, charcząc i walcząc o oddech. Jego nogi skurczyły się nagle, stały grubsze. Całe jego ciało przechodziło gwałtowną mutację, szybko podwajając swoje rozmiary. Następnie pojawiła się gęsta, brązowa sierść. Mężczyzna, widząc to, zaczął rozpaczliwie krzyczeć. W końcu kto by nie krzyczał, gdyby nagle porosło go futerko?
Drugiego z żołnierzy zamurowało. Blady na twarzy, zamarł w bezruchu, obserwując straszliwą transformację. Nie wypuszczał jednak z rąk karabinu - gdy wyrwie się spod władzy przerażenia, będzie znów gotowy do walki.
Sypsene spojrzała na Tempusa, uśmiechając się wesoło i machając ogonkiem.
- Jej, było blisko! Dzięki!
Chyba nie przeraziła jej wizja uniknięcia o włos śmierci.


___________________________________

Dziś nie umiałbym zaufać komukolwiek z nich,
Uwierzyć w cokolwiek co miało nas tutaj nieść,
Wszystko zabrał nam stres, hajs i spryt,
A zamiast wspomnień leje się jad z tych ostatnich zdjęć,
Nie umiem patrzeć wstecz tak, by nie czuć nic,
I już nie wiem czy to pier***ony wstyd, żal czy śmiech,
Nie po to tyle lat przyszło mi tu być,
Chcę poczuć to jak wtedy-chcę widzieć cel.

Zobacz profil autora

Tempus

avatar
Lekarz
Szaleństwo-to wszystko co go otaczało, wydawało się szaleństwem. Jego własnym?
Możliwe.
-Nie...Nie ma za co.
Uśmiechnął się nieznacznie-dalej nie mógł pojąć czym była ta istota-niby wilk, a jednak to zwariowana alchemiczka, który bawi się w polimorfię.
Wilk kiwnął głową i przerażony ,nagłym przebiegiem akcji ,pchnął mutujące się stworzenie, w kierunku żołnierza, który celował w nich. To było jedyna możliwa opcja według niego. Póki ten niedźwiedź jeszcze nie był sporych rozmiarów, ruszył zaraz to za nim, dalej kryjąc się i popychając go to coraz bliżej, skracał dystans między strzelcem ,a sobą.
Nastał ten moment-bał się go okropnie i nie wiedział czy da radę-wolał jednak mieć to za sobą.
Dwa kroki w tył i rozpęd-Wilk uderzył mutanta z całej siły by poleciał ostatecznie w kierunku żołnierza, a Tempus, nie tracąc zapału rozbiegł się i wskoczył na sunący się obiekt, odbijając się od niego by szarżą i siłą uzyskanego pędu wpaść prosto na agresora-Pozwolił sobie na zbyt wiele-więc i on nieco zaszaleje.
Żuchwa wilka rozwarła się szeroko, ukazując szereg ostrych kłów, które sunęły w kierunku krtani-Nie za bardzo wiedział czy...czy robi dobrze. To nie powinno się tak skończyć-on nie potrafił zabijać...ale, to już za późno na takie decyzje-kiedy wilk miał wylądować na ciele żołnierza, będzie próbował zrobić wszystko by go obezwładnić-nawet pozbawić go możliwości pobierania tlenu.


___________________________________
Avatar by Kassandra
Zobacz profil autora

Vincent

avatar
Dorosły Przedsiębiorca, Przewodnik
Dorosły Przedsiębiorca, Przewodnik
Tempus chyba źle ocenił rozmiary i siłę mutanta, a także szybkość zachodzących zmian. Wydawać mu się mogło, jakby próbował przepchnąć skałę. Nieszczęśnik, który niedawno był żołnierzem, odwrócił się, uderzając wilka łapą o długich ludzkich palcach, zakończonych ostrymi niedźwiedzimi pazurami. Nasz dzielny wilk odleciał na bok, na jego grzbiecie pojawiły się zaś długie, dość głębokie i krwawiące rany szarpane (-30hp).
Żołnierz wreszcie oprzytomniał. Uskoczył w bok, unosząc karabin. W powietrzu zagwizdały kule. Tu kapryśna Fortuna, wpływająca na tor kostek rzucanych przez MG, uśmiechnęła się do wilka. Pociski przeleciały nad nim. Dwa z nich trafiły nawet w niedźwiedzia, jedna w prawy bark, druga w pierś. Bo to już w sumie był niedźwiedź - ostatnie resztki ludzkich cech szybko zanikały.
Sypene gorączkowo szperała w swojej sakiewce, prawdopodobnie szukając zaklęcia na brokuły zamiast uszu. Nie była na ten moment zbyt pomocna... Ale może znajdzie w sakiewce coś, co się przyda? Chwilowo była bezpieczna, uwaga wrogów skupiła się na Tempusie.


___________________________________

Dziś nie umiałbym zaufać komukolwiek z nich,
Uwierzyć w cokolwiek co miało nas tutaj nieść,
Wszystko zabrał nam stres, hajs i spryt,
A zamiast wspomnień leje się jad z tych ostatnich zdjęć,
Nie umiem patrzeć wstecz tak, by nie czuć nic,
I już nie wiem czy to pier***ony wstyd, żal czy śmiech,
Nie po to tyle lat przyszło mi tu być,
Chcę poczuć to jak wtedy-chcę widzieć cel.

Zobacz profil autora

Sponsored content


Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry  Wiadomość [Strona 2 z 2]

Idź do strony : Previous  1, 2

Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach