You are not connected. Please login or register

Na tamtą stronę i z powrotem (o ile przeżyjemy)

Idź do strony : 1, 2  Next

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down  Wiadomość [Strona 1 z 2]

Shathow

avatar
Dowódca Wojowników
Przedsiębiorca
Jak powszechnie wiadomo, Kraina nasza kochana nie ma się ostatnio najlepiej. Zaczęło się niewinnie - ot, zaćmienie. Potem doniesienia o dziwnych istotach i szerzących zarazy krukach o trojgu oczu. Ponoć ktoś został porwany, ktoś zaginął...
A potem zaczęły się plagi. Z uwagi na niż jakiśtam popadało żabami, krwią... Pojawiła się szarańcza, grad i bóg wie, co jeszcze.
Ano, właśnie. Bóg też się pojawił, i to nie jeden. Latają po fabule i atakują wszystko, co się rusza. Jak w takich warunkach wychować szczenięta? Jak polować?
Już sam brak słońca jest szkodliwy. U młodych może wywoływać krzywicę kości, u starych ostreoporozę. Rośliny więdną. Zwierzyny ubywa. I jak tu żyć w takich warunkach?
Ptaszki śpiewają, że wraz z bogami pojawiło się coś jeszcze. Duży, srebrzysty owal, jednowymiarowy tylko. Jeśli nań spojrzeć z boku, lub od tyłu, niewidoczny. Portal, prowadzący...
Gdzie?
Nie wiadomo.
Który ze śmiałków chciałby to sprawdzić?

Ano, tyle już wiemy. Zobaczmy więc, co mamy. Mamy łąkę. Całkiem sporą. Na środku, opisany powyżej portal. Mamy troje śmiałków - Kein'a, Hadesa i Yumi. Mamy... To wszystko, co na razie mamy. Bez dalszych wstępów więc - pierwsza drużyna poszła! Idźcie, bawcie się dobrze, pamiętajcie, że ostrzegałam, że możecie zginąć.


___________________________________

[color=#9083d2]

Avatar zrobiłam sama, na podstawie prac Gorsh'y
Podoba się wam?
Zobacz profil autora

Hades

avatar
Dorosły
Dlaczego w zasadzie znalazł się na łące? Hades, wilk o dostatecznie spaczonym umyśle aby czynić głupoty, przydreptał akurat tutaj, jakby na własne życzenie pchając się w niebezpieczeństwo. Jeśli uczestnicy wiedzą o tym, po co tutaj przyszli - to on się wyłamał. Jeśli ktokolwiek zdawał sobie sprawę z tego, że może zginąć - to każdy, tylko nie Des. Jeżeli uczestnicy mają świadomość zagrożeń, czyhających tuż za rogiem - Hades złamał kolejną regułę. Po prostu, przyszedł. Przyszedł i usiadł na ośnieżonej (jak zakładam?) trawie, mlaszcząc kilkukrotnie pod nosem. Znudzenie objawiło się poprzez przeciągłe ziewnięcie. Zaraz też Hadzio upadł na brzuch, nerwowo przyciskając przednie łapy do uszu. ONA. Znowu. Nie chciał jej, nie dzisiaj, nie teraz. ONA daje poczucie bezpieczeństwa i jakiejkolwiek stałości, lecz w obecnej chwili Des nie czuł, aby jej potrzebował. Możliwe, że stawala się uciążliwą nawet dla niego, jednak byla zdecydowanie silniejsza od niewielkiej namiastki wilka, która chciała sprzeciwiać się jej słowu. Z jego gardła wydobywały się poszczególne warknięcia i przekleństwa.

// mam nadzieję, że mogłam napisać jako pierwsza? Jeśli to klopot, przy następnej turze poczekam dzielnie na Keina//


___________________________________

[color=#5990bb]
Zobacz profil autora

Yumi

avatar
Latający Tropiciel
Cóż, w takim razie także Yumi nie znała regulaminu misji, w której brała udział. Ach ta jej okrutna userka, musiała wplątać ją w coś takiego zupełnie nie uchylając choćby rąbka tajemnicy. Nie no, może nie aż tak, wiedziała po co tu przyszła, dlaczego tutaj jest, ale możliwości uśmiercenia własnej osoby nie miała wypisanej na papierze. Choć nie ukrywajmy, była świadoma, że to i w ten sposób może się skończyć. Ale nie pierwszy raz ryzykuje swoje coraz to krótsze życie dla losów Krainy, mało tego! nigdy nie przyszło jej do głowy tego nawet żałować, na cale szczęście. Ale jak to mówią: lepiej żałować, że się coś zrobiło, niż żałować, że się nawet nie spróbowało.
Przybywając w to miejsce nie używała skrzydeł, miała je złożone, tuż przy bokach. Unosząc długie łapy nad ziemią, stawiała kroki, zachowując przy tym niemałą grację i kobiecość, której rzadko kiedy można było jej odmówić. No może gdy zaczynała zachowywać się jak dziecko albo wiedziała, że nie musi być w danej sytuacji poważną. Teraz.. nie do końca wiedziała czego ma się spodziewać, dlatego też zachowywała pełną czujność.
Do jej czułego nosa dotarła nieznajoma woń. Zadarła pysk do góry, aby móc zlokalizować właściciela owego zapachu. No tak, za daleko jak się potem okazało nie musiała szukać. Na twarzy pojawił się jakże dobrze jej znany ciepły, przyjazny uśmiech. Bezszelestnie zbliżyła się do Hadesa, może trochę niekulturalnie, zachodząc go od tyłu.
- Witam. - Odezwała się krótko z przyjemną radosną nutką w głosie. Usiadła z zadowoleniem, końcówką ogona zamiatając glebę. Temu wilkowi coś zaprzątało głowę, zdecydowanie, co można było stwierdzic na pierwszy rzut oka. W końcu, nie każdemu zdarza się leżeć na środku polany i mruczeć coś pod nosem, na zmianę z wulgaryzmami, gdy w dodatku nie ma nikogo wokoło. Hm, może chociaż w ten sposób jakoś go z tego wyrwie?

Zobacz profil autora

Kejn

avatar
Latający Doświadczony Łowca
Admin
Cel wiadomy, misja znana, jednak co będzie ich tam czekało to już totalnie inna sprawa. Głupotą było pewnie słanie tego wilka, a nie Wano bo tamten ma większą siłę aniżeli Kein. No cóż, trudno. Jest wojownikiem, więc dokładnie wiedział iż musi to być on, to jest ten moment kiedy będzie musiał się maksymalnie wykazać.
No dobrze, trochę się spóźnił (nie, raczej nie miałem pisać pierwszy, bo to jest dowolna kolejność chyba) ale nie jest mówione iż ostatni będą najsłabszymi oraz pierwszymi. Zobaczymy kto się wykaże i przetrwa to wszystko, a kto zginie.
Tutaj wilk popełnił jeden mały błąd, ponieważ swój medalion odstawił gdzieś tam w jaskini, nie chciał go brać, bo co by z nim zrobił tutaj? Poza tym trzeba dodać pewną rzecz - zabrał tylko sprzęt do walki, bez żadnej chusty, bez zbędnych pierdół. Tylko i wyłącznie noże + ta łuska z pewnej wyprawy oraz zapalniczka. Jak będzie trzeba kogoś spalić żywcem to zrobi to natychmiast.
Ciekawiło go zaś tylko i wyłącznie jedno.. kto będzie mu towarzyszył.
Tak więc przybycie jego było zapewne wiadome, ale czy ktoś wiedział jak sobie wbił tutaj? Otóż.. normalnie, bo jakby inaczej? Cienie oraz iluzje musi sobie zatrzymać do pewnego momentu.
Hmmm... basiora nie znał i szczerze mówiąc nie chciał. Jakoś.. wyglądał okropnie. Takich lepiej unikać, ale najwidoczniej... najwidoczniej będzie musiał tego osłaniać, albo i na odwrót. Nie wiadomo kto będzie w krytycznej sytuacji.
Yumi znał, więc nie jest źle.
Podszedł powoli z lekkimi nerwami. Nie machał ogonem, bo i po co? Pierwszą rzeczą jaką musi zrobić to się uspokoić.
- Ish nu palah. Widzę, że jesteśmy w komplecie. Co teraz?
Tyle od niego. Poza tym był z siebie dumny, bo w końcu po długim czasie dowiedział się o przywitaniu Wiatru. No cóż, o wiele więcej wiedział o Nocy.

Zobacz profil autora

Shathow

avatar
Dowódca Wojowników
Przedsiębiorca


Nikogo zjadać nie będę. Kolejność właśnie powstała - Hades, Yumi, Kein. I tak niech zostanie do odwołania.
Gdy ostatni z trójki pojawił się w pobliżu portalu, ten zalśnił. Zaczął się zmieniać, rosnąć. Z płaskiego owalu zaczęły się wyłaniać czarne, kamienne sylwetki. Sam portal również zrobił się czarny, rósł. W końcu na polanie pojawił się potrójny czarny posąg. Portal zniknął, po czym pojawił się ponownie, przed posągiem, leżąc płasko na ziemi.
Oto droga na tamtą stronę.
Ale czy z powrotem również?
Powiał wiatr, chłodny, przeszywający. Wydawało się, jakby chciał coś powiedzieć... Ostrzec? A może przynaglić?
Niestety, nikt z obecnych nie znał wietrznego.


___________________________________

[color=#9083d2]

Avatar zrobiłam sama, na podstawie prac Gorsh'y
Podoba się wam?
Zobacz profil autora

Hades

avatar
Dorosły
Hades nadal trwał na ziemi, zdając się nie dostrzec nawet przybycia innych wilków. Zbyt zaabsorbowany był chrapliwym głosem, który niestety jedynie on mógł usłyszeć. Przekleństwom i przepełnionym dezaprobaty czy niezadowolenia pomrukom nie było końca, stanowić się one zdawały nieodzowny element tegoż osobnika. Zwykle paplał wiele, niekoniecznie z jakąkolwiek namiastką sensu, jednak tym razem bił wszelkie rekordy. Z każdą chwilą coraz mocniej dociskał znajdujące się na małżowinach łapy, a wbijane w nie pazury powinny sprawiać ból. Czy nieodczuwanie bólu jest darem niebios czy też przekleństwem? W końcu dzięki temu schorzeniu od młodośic czuł się nieśmiertelny, pchal się w największe niebezpieczeństwa w ramach czystej popisówy. Przez to schorzenie zginęła jego siostra, która chciała uratować zad nierozważnego samca.
Dopiero po chwili otworzył ślepia, dostrzegając najpierw czarny posąg, dopiero potem zdając sobie w ogóle sprawę z tego, że nie był tutaj sam. Nie chodziło już nawet o ONĄ, która wyraźnie zła była o to, że ten w ogóle probował żyć bez jej rozkazów. Jak śmiał?! Des mruknął coś pod nosem, z wyraźną złością, podchodząc do posągu - jednak od takiej strony, która uniemożliwila omyłkowe wpadnięcie do portalu, o ile ten nie rozszerzy się nagle. Oglądał, przekręcając łeb raz za razem.


___________________________________

[color=#5990bb]
Zobacz profil autora

Yumi

avatar
Latający Tropiciel
A do jej drobnych uszek dotarł dźwięk kroków stawianych przez kogoś, kto niebawem miał wyłonić się prawie zza jej pleców. Odwróciła gwałtownie łeb w stronę nowego przybysza, natychmiastowo napinając mięśnie - choć, było to zupełnie niepotrzebnym jak się następnie okazało, gdyż domniemanym nieznajomym był Kein, którego znała. Uśmiechnęła się do niego radośnie i kiwnęła w jego stronę łbem. Co miała odpowiedzieć, sama nie miała najmniejszego pojęcia co dalej. Wróciła łbem do poprzedniej pozycji i kątem oka rozejrzała się po okolicy. Portal. Portal, który na chwilę obecną nawet nie napawał jej choć odrobiną niepokoju, była nader spokojna, co w normalnych warunkach nie byłoby niczym dziwnym, ale teraz?
No tak, za szybko o tym pomyślała, chyba nawet w złym momencie. Pod łapami poczuła lekkie drgania, które zdawały się mieć swoje źródło gdzieś pod grubą powłoką ziemi. Nerwowym ruchem pochyliła głowę do dołu, spoglądając na swoje kończyny, następnie wzrok przeniosła na portal. Wszystko zadziało się w mgnieniu oka, przynajmniej ona tak to odebrała. Wstała na proste łapy i kilkoma krokami przybliżyła się do posągów, z uwagą obserwując przejście. Te posągi.. ta postać.. przedstawiona na nich postać przecież.. przecież ona ją znała! Przedstawiała jedną z boginek, z którą ona i Kein mieli, hm.. "przyjemność" się spotkać. A nawet jeśli to nie była ona, była aż nad wyraz podobną, zarówno do A'lel jak i tej drugiej, obie miały w sobie coś podobnego. Ale nieważne! Przecież w takiej sytuacji nie ma co tracić czasu na rozmyślania, o czym swoim przeszywającym, chłodnym podmuchem przypomniał jej nieprzyjemny wiatr.
Przeniosła spojrzenie na Hadesa, cóż.. no tak, ani jednemu, ani drugiemu nic nie odpowiedział. Może niemowa? Choć w zasadzie, obecnie raczej zacieśnianie więzi nie powinno być priorytetem, lecz może być znaczącym później. Odwróciła łeb w stronę Keina, spoglądając wyczekująco.

Zobacz profil autora

Kejn

avatar
Latający Doświadczony Łowca
Admin
Kein jakoś nie był do końca przekonany do tego zespołu szczerze mówiąc, ale dobrze wiedzieć, że jeżeli ma gdzieś się ruszać w nieprzyjemne miejsce to przynajmniej z kimś kogo mniej więcej rozpoznaje. O znajomości raczej nie można do samego końca mówić, bo widzieli się jeden jedyny raz.. i to byłoby tyle chyba nawet. Nie, na pewno nie widział ich wcześniej no chyba iż coś po ostatniej wyprawie zapomniał znowu. Te luki w pamięci to naprawdę jest tragedia.
Portal więc ich wciągnął. Też to już skądś kojarzył, ale to bardzo dobrze bo buduje to w pewnym sensie ten jakże niby mroczny klimat. Posągi były dość.. dziwne. W sumie racja była z tym, że przypominały A'lel. Uch... aż dreszcz przeszedł. Hmm... w sumie sprzęt miał tylko bojowy, więc za dużo tutaj nie da rady zrobić. Problem polegał jeszcze tylko na tym, że to nie on był od myślenia bo zwyczajnie tego nie potrafił. Tak patrząc na Hadesa.. może i ocenia książkę po okładce ale wydaje mu się zwyczajnie, że jednak jest mało rozgarnięty lub nawet inteligentny.
Zobaczymy.. wstał i podszedł do reszty, bądź Yumi. Zależy kto był właściwie bliżej niego. Bo co się będzie wysilał na starcie? Ma czasu dużo, Kraina sobie trochę zacznie wymierać w tym czasie i tyle. Tak patrząc.. za dużej by to różnicy nie zrobiło.
Hmm.. dobra, chyba za wiele nie pozostaje mu jak zrobienie tego co reszta. Więc user jedynie prosi, że jeżeli jakaś postać gdzieś idzie to można uznać iż Kein też to robi. Niepotrzebne jest pisanie, że został z tyłu bo to jest lekko.. dziwne w momencie kiedy są te kolejki.


___________________________________
I'm out of my head, of my heart, of my mind.

You can run but, you can't hide. I'M GONNA MAKE YOU MINE.
Zobacz profil autora

Shathow

avatar
Dowódca Wojowników
Przedsiębiorca
Wiatr przycichł, jakby w oczekiwaniu na wasz następny ruch.
Ślepia posągów, które, owszem, przedstawiały A'lael, jarzyły się w ciemnościach jakby wpatrzone w wilki.
Nic więcej się nie działo. I raczej nie wydarzy, póki i wy czegoś nie zrobicie.
A więc, skoro wszystko czeka, to i ja, wszechmocny MG poczekać mogę. Następny mój post pojawi się, gdy coś się zacznie dziać. Gdy podejmiecie jakieś działania. Bo pisać o niczym jest trudno, a pisanie o niczym z fona to mordęga.
Podsumowując - wiatr ucichł, posągi patrzyły, portal leżał sobie w trawie i czekał.


___________________________________

[color=#9083d2]

Avatar zrobiłam sama, na podstawie prac Gorsh'y
Podoba się wam?
Zobacz profil autora

Hades

avatar
Dorosły
Hades z całą pewnością nie był tym, który gdziekolwiek poszedłby pierwszy. W zasadzie wszelkie pojawianie się czegokolwiek i jakieś portale same w  sobie wydawały się być nieprzyjazne, także w ogóle nie spieszył się Desio nigdzie. Macał łapą twardy kamień mrużąc z lekka ślepia.
- Rozumiem. Z pewnością tak będzie. Przestań  - warknął pod nosem, dla odmiany łapą uderzając w posąg. Na jego pysk wkroczył gniewny mars, a odsłaniające się po chwili dziąsła świadczyły o tym, że najpewniej pokłócił się własnie z ONĄ. Dopiero po chwili dotarło do niego, że sprzeciwianie się jej woli grozi czym gorszym niż nawet przekroczenie czającego się w trawie portalu, upadł więc znowu na brzuch tuż obok kamiennej A'lel, łapami okładając się po łbie, jakby zamierzał sam siebie ukarać, chociaż było to raczej pozbawione sensu. Wbijał pazury w głowę, uderzał, drapał, pozbywając się przy okazji odrobiny sierści. NIe radził sobie z ONĄ, nie radził sobie z samym sobą.
- Już nie będę, przysięgam. Nie wiem, co we mnie wstąpiło, zasługuję na karę. Dowolną, wiem. Tak, tak, wiem. Wiem, że taka Twa wola. Wiem. Zdaje sie sobie sprawę. Tak, jestem przywiązany do swoich flaków, nie wypruwaj, będę czuł się pusty... Ach, nie! Nie. Nie sprzeciwiałem się Tobie, nie śmiałbym! - wyrzucał coraz głośniej wraz  z narastaniem wewnętrznego napięcia. W przypływie paniki wstał i po omacku odbiegł kilka kroków - niestety nie dostrzegł tego, iż ruszył prosto w stronę portalu...



Ostatnio zmieniony przez Hades dnia Nie Sty 25 2015, 18:23, w całości zmieniany 1 raz


___________________________________

[color=#5990bb]
Zobacz profil autora

Yumi

avatar
Latający Tropiciel
No tak, jak ma się coś dziać, to trzeba porządnie pociągnąć za sznurki. Co prawda chciałam aby Yumi teraz, jak gdyby nigdy nic z uśmiechem wskoczyła do tego portalu, ba! nawet zachęcając do tego swoich towarzyszy, ale Hades nieco zmienił jej plany.
Pomijając fakt, że zachowanie samca nad wyraz ją dziwiło, a uszy jak i oczy wędrowały jedynie za nim, nie wiedząc dokładnie czy jakoś zareagować. Z jednej strony, miała na to ochotę, widziała, że to pewnego rodzaju cierpienie. Ale był dla niej zupełnie obcy, w tym wypadku nie była pewna co do swojej decyzji, którą zamierzała podjąć.
No ale cóż.. obserwując dalej, spokojnie, nawet userka musiała zmienić swój plan - jak wcześniej wspomniałam. Widząc, że basior nie wszedł do portalu z przekonaniem, a nawet do niego wpadł, zaniepokojona poderwała się z miejsca i ruszyła za nim, no to tak już.. nie przedłużając.

// Wybaczcie za czas, ale miałam popsutego laptopa i dziś go udało się przywrócić do życia.

Zobacz profil autora

Shathow

avatar
Dowódca Wojowników
Przedsiębiorca


Wszyscy troje (bo Kein też, skoro za nimi podąża) weszli/wpadli/wskoczyli do portalu. Ten zaś, gdy w nim zniknęli, wrócił do stanu poprzedniego - zniknęły posągi, owal stanął pionowo, lśniąc niczym wypolerowane srebrne lustro.
A co spotkało nasze wilki na tamtej stronie?
Spadali długo. Tak długo, że każde zdążyło pożałować wszystkich swoich grzechów, od wskoczenia do portalu zaczynając, a na słodzeniu grejpfruta kończąc. Życie zdążyłoby im się przewinąć przed oczami z pięć razy.
Nagle wylecieli w jasność. W dole widzieli niebo, prosto na które spadali. W górze - miękką kołderkę chmur, portal z posągami i spadających towarzyszy.
A potem grawitacja nagle się odwróciła. Spadli na miękkie, puszyste podłoże. Znaczy... Kein spadł. Na nim wylądowała Yumi, na czubku zaś biedny Hades. Wilcza kanapkaaa!
Na szczęście nic nikomu się nie stało. No, może Kein, podstawa kanapki, zrobił się nieco płaski... A pozostali mieli nieco mniej miękkie lądowanie - zamiast miękkich chmurek, grzbiet czarnego basiora.
Portal po tej stronie nie wyglądał tak groźnie - ślepia posągów jarzyły się niebieskim światłem, same posągi zaś wykute były z jasnego kamienia. Wydawać się mogło, że nawet ich oblicza są nieco przyjaźniejsze.
Gdzieś w oddali rozlegała się cicha muzyka sprawiająca wrażenie, jakby dobiegała ze wszystkich stron na raz. A w górze, która przed chwilą była dołem, świeciło słońce.


___________________________________

[color=#9083d2]

Avatar zrobiłam sama, na podstawie prac Gorsh'y
Podoba się wam?
Zobacz profil autora

Hades

avatar
Dorosły
Zamknął oczy, zastanawiając się, czy to ONA go tutaj ściągnęła? A może wcale nie była winną tego, gdzie obecnie się znajdował? Spadał, czuł to, bo w końcu trudno nie czuć, jak lecisz w dół, rozbijając powietrze swoim ciałem. Jak jakaś dziwna siła ciągnie Cię w określonym kierunku, nie patrząc na Twoje sprzeciwy. A sprzeciwiał się Hades wyraźnie, wymachując łapami w każdą możliwą stronę. Jakby zamierzał polecieć. Nie widział chmur, ale odczuł szarpnięcie, ot, jakby nagle zmienił kierunek lotu. Nauczył się fruwać? Może myśl to niedorzeczna, ale czyż nie takie kłębiły się w umyśle tego osobnika odkąd świat istnieje? No, albo przynajmniej odkąd Des istnieje...

Leniwie i niepewnie rozchylił powiekę, z niezadowoleniem stwierdził, że pozostali też tor lotu zmienili. Nie, to chyba nie była zasługa machani łapami. Nieważne, że zdawało się niemożliwym, by wilk latał (abstrahując totalnie od towarzyszy samca, którzy posiadają dar lotu), mózgowie Hadzia całkiem inaczej postrzegały świat. Inne rzeczy zdawały się być realnymi, czy coś w ten deseń. Na pewno świat Hadesa różnił się znacznie od świata, w którym żyją Yumi i Kein.
- Tak, już mnie ukarałaś dostatecznie. Nie zabijaj, martwy nie będę Ci należycie służył. Wata cukrowa skleja usta, oblepia wargi. Gardło coraz ciaśniejsze, zaraz się udusi, zaraz... - nie danym było mu dokończyć, bo wylądował właśnie na postaci Yumi. Przebierał łapami, by jakoś się pozbierać i następnie odbić od wilczycy, nieporadnie opuszczając kanapkę, na której szczycie wyglądał niczym fioletowy, spleśniały pomidor.
- Dziękuję. Cukier zabija, cukier zakleja żyły. Małpy o czerwonych tyłkach lepią z cukru lalki woodoo, mszczą się. Też się zemszczę. Ale nie jestem małpą, więc ulepię lalkę z czego innego. Mogę? - spytał sam siebie, wyrywając sobie kawałek sierści. Jakiś tam włosek. Zaśmiał się szyderczo.
- Zdobyłem materiał DNA niegodziwego, czas zemsty coraz bliżej! - niemalże wykrzyknął, ściskając kłaczek, niczym największy skarb, którego bał się zgubić.


___________________________________

[color=#5990bb]
Zobacz profil autora

Yumi

avatar
Latający Tropiciel
Cóż.. co by tu zbyt długo pisać. Spadała, wciąż w dół. Mimo skrzydeł, które automatycznie rozłożyła, grawitacja wciąż była zbyt silną. Czuła się jak na początku gdy wyrosły jej kończyny lotne. Gdy ledwo potrafiła nimi poruszać, gdy ledwo potrafiła wzbić się w powietrze, gdy stanowiły jedynie swojego rodzaju balast. W tym momencie równie dobrze mógłby je ktoś odciąć bądź wyrwać, nie zrobiłoby to jej jakiejkolwiek różnicy. Tak więc poza potrójnym przeanalizowaniem swojego życia, co działo się całkowicie wbrew jej woli zdążyła jeszcze pomyśleć o paru innych kwestiach, jak chociażby własnie tych odnośnie skrzydeł. Jakby tak pójść dalej mogłaby zacząć także rozmyślać na temat tostów, tzn. jedzenia, jakie w tym momencie by zjadła. Tak, o tostach myśli wyłącznie jej userka, która w wakacje zostawiła toster nad morzem co teraz stało się problematycznym ;-;
W końcu, w którymś to momencie wylądowała na.. no na pewno nie ziemi. Biedny Kein, mimo tak miękkiego lądowania, nie okazało się ono najprzyjemniejszym. W zasadzie Hades też nie okazał się dla niej najlżejszym bagażem jaki mogła wziąć na plecy. Stęknęła cicho, wypuszczając przy tym trzymane w płucach powietrze z charakterystycznym świstem. W momencie gdy basior z niej zszedł. Czym prędzej zeskoczyła z ciemnego wilka, znajdującego się pod nią sama. Odskoczyła gdzieś w bok lądując na puszystej chmurze, która przyjemnie załaskotała ją w łapki. Zachichotała sama do siebie przymykając powieki. Po niedługiej chwili rozejrzała się dookoła. W zasadzie.. było tutaj całkiem sympatycznie. Okolica zdawała się przyjazną, pomijając fakt, że znajdowali się ponad ziemią, poza twardym i pewnym gruntem.
Dopiero później do jej uszu dotarły słowa basiora, które zdawały się nie mieć końca ani sensu. Machnęła ogonem i nieco zdezorientowana pokiwała głową. Obróciła się za Keinem, jakoby upewniając się, że wciąż im towarzyszy. Tak, jest. No nic, jak nie ona to kto, wypadałoby coś zrobić. Posągi chciała zostawić już w spokoju. No to została im tylko możliwość przemieszczenia się.. w górę, w dół albo gdzieś do przodu. Wybiła się z zapadających się w puchu łapek i przeskoczyła na kolejną z chmur. Żeby nie było, nie oddalała się bardziej niż byłoby to według niej wskazane.

Zobacz profil autora

Kejn

avatar
Latający Doświadczony Łowca
Admin
A więc posągi.. dziiiiwne i jednocześnie śmieszne. Nie chciał szczerze mówiąc w ogóle narażać się na spojrzenia i werdykty tego całego czegoś, bo sam właściwie nadal nie wiedział czym one są. No okej, boginie ale... przecież nie istnieje taka wiara.. a nie chwilka, w Nocy jakaś była to fakt. Wiatr.. nie wie, bo go nikt nigdy nie uświadomił. Pomyślmy zaś dalej.. ojć, jednak nie pomyślimy. Leeeeeecimmmyyyyyy! Czego mógł basior żałować? Że nie trafił na właściwą waderę i tyle. Nic więcej nie żałował. Szczęśliwe chwile w życiu.. mało ich było, ale jak się myśli jedynie o wielkich wyprawach po światach to czego można się spodziewać? Ale wracając do obecnej chwili.
Gdyby wilk mógł to zapewne by jakiś odgłos wydał w momencie kiedy runął na.. właściwie co? Kein nie zdawał sobie sprawę z tego na czym obecnie się znajduje, ale może jest to spowodowane tym iż zrobił się z niego taki malutki, w ogóle nie słodki placek.
Ekhm, chciałbym tylko powiedzieć jedną rzecz.. ten wilk nie ma skrzydeł na tej wyprawie. Yumi będzie musiała sobie sama radzić w wielu sytuacjach.
Rozejrzał się dokładnie. Well.... co teraz?
Jednak wpierw parę słów mu się cisnęło na pysk, a że wilk zawsze jest dobitnie szczery i mówi wprost wszystko, to i tutaj nie obejdzie się bez pewnego komentarza.
- No po prostu świetnie.. mamy wariata w drużynie. - rzekł, po czym obejrzał się na Hadesa i złowrogo na niego warknął.
Cóż.. znajomości z tego na pewno nie będzie i z tym musi się liczyć.
Is this guy for real...? Nope.
Ponownie zaś wrócił do próby podniesienia się i otrzepania z kurzu lub czegoś.. a może chmury? Jeden pies dla niego szczerze mówiąc.
Jego jedynym wyborem została niestety droga którą obrała Yumi. No to czas podążać za kimś kto jest normalny.. lub najnormalniejszy z całej tej niewesołej gromadki. Jak nie wykończy ich coś dziwnego lub bezsensownego to zapewne sami to zrobią.. a raczej Kein, bo nie odpuści temu ''towarzyszowi''. Jak nie on zaatakuje to ten drugi. Proste.
Oj trzeba tej waderze współczuć, bo niedługo będzie chyba sama musiała ratować Krainę. No cóż, trzeba jej jedynie życzyć powodzenia i tyle.

Zobacz profil autora

Shathow

avatar
Dowódca Wojowników
Przedsiębiorca
Spadli, pozbierali się... Dobrze więc.
Portal i tutaj, gdy się od niego odsunęli, zaczął się chować, zmieniać, redukować do jednowymiarowego srebrnego owalu.
A wokół chmury, jak okiem sięgnąć, chmury. Miejscami przerwy między nimi pozwalały na spojrzenie z zawrotnej wysokości na Krainę. Trzeba jednak przy takim wyglądaniu uważać, żeby nie spaść. Upadek skończyłby się tragicznie...
Ale widoki były wspaniałe, widać było całą Krainę - lasy, góry, pustynie... Wszystko.
I co teraz? Co zrobicie?


___________________________________

[color=#9083d2]

Avatar zrobiłam sama, na podstawie prac Gorsh'y
Podoba się wam?
Zobacz profil autora

Hades

avatar
Dorosły
Jeżeli ktokolwiek jeszcze nie zauważył lub chociaż waha się w ocenie Hadesa, niech wie, że nie należy on z pewnością do tych istot, które kiedykolwiek można by nazwać dobrym przywódcą. Nie należy do istot, które powinny kogokolwiek prowadzić, chyba, że na pewną śmierć. Dlatego też, niezwruszony uwagami Kein'a czy jego spojrzeniem, ściskał w łapie włos. Tak mu się w zasadzie tylko wydawało, bo łapa niezbyt chwytna, bez przeciwstawnego kciuka, to i kłaczek zbyt długo się w niej nie zachowa. Spadł już dawno temu, jednak wilk wydawał się nie być tego świadomym. Siedział z uniesioną przednią łapą zwiniętą nieco w miejscu, gdzie u ludzi byłaby dłoń, przyglądając się wnikliwie wyimaginowanemu kłaczkowi. Chociaż w sumie wyimaginowanym on nie był, bo w końcu istniał rzeczywiście. Tylko w zupełnie innym miejscu. Aż szkoda, że nie miał ze sobą kamyka, zrzuciłby i obserwował, czy kogoś umordował, czy też nie. Myśli tego typu nie opuszczały go przez moment, chociaż próbował skupiać całą uwagę na kawałku sierści.
Zdenerwował się na siebie z powodu własnego rozkojarzenia (od kiedy się tym w ogóle przejmował?), zaczął więc ponownie okładać się łapą po łbie. Tak, tą samą, w której rzekomo trzymał włos. Klął przy tym nieładnie, a regulamin pewnie nieprzychylnie na cytowanie "wypowiedzi" wilka by spoglądał, więc pozwolę sobie darować tę część postu.


___________________________________

[color=#5990bb]
Zobacz profil autora

Yumi

avatar
Latający Tropiciel
Zaśmiała się w myślach na słowa Keina, które jakoby przez mgłę (może to przez skupianie uwagi na czymś innym?) dotarły do jej puchatych, białych uszek. Cóż, jej nie wypadałoby tego powiedzieć, byłoby to wręcz niezgodne z jej osobą. Mogła również odnieść takie wrażenie, ale jak niejednokrotnie sama sobie powtarzała: nie ocenia się książki po okładce. Chociaż można by rzec, że podchodziła do tego dokładniej, niż powinna. Zapewne nie jeden podyplomowy psycholog czy psychiatra z samych obserwacji, nawet bez zbędnej analizy basiora postawiliby diagnozę identyczną słowom Keina, choć pewnie inaczej zbudowaną. Choć kto tam Hadesa wie..
Skakała z jednego obłoku na drugi, wciąż zachowując ostrożność, a przy okazji swojego rodzaju czujność, jak gdyby spodziewała się czegoś co może pojawić się całkowicie niespodziewanie, wręcz znikąd. W pewnym momencie zatrzymała się, podeszła drobnymi kroczkami do krawędzi chmury i wychyliła łeb, a jej oczom ukazał się obraz Krainy, którego nawet w locie nie było danym jej ujrzeć. W oczach pokazały się widoczne iskierki, a jej pyszczek rozciągnął się w radosnym uśmiechu. Może i w Krainie panował swego rodzaju nieład, jakoby będący zapowiedzią najgorszego, jak gdyby miał prowadzić do jej końca. Jednak z tej perspektywy prezentowała się ona wręcz idealnie, nic jej nie brakowało.
Potrząsnęła łbem. Moment, moment. Przecież nie znalazła się na wycieczce krajoznawczej, Yumi, pozwiedzasz sobie kiedy indziej. Macie inne sprawy na głowie. Cofnęła się o dwa kroki do tyłu i wzięła niewielki rozbieg i rozkładając na wszelki wypadek skrzydła, przeskoczyła na kolejny obłok. Cóż, panująca wokół atmosfera ani trochę nie przypominała misji, której celem było coś tak ważnego jak przyszłość ich domu, jaki stanowiła zamieszkiwana przez nich Kraina.
Odwróciła się za dwójką wilków. Choć w zasadzie za jednym z nich, Kein był obok, a Hades? Właśnie, wypadałoby się do niego jakoś zwrócić, zachęcić do współpracy czy.. czegokolwiek. Chrząknęła w jego stronę, chcąc zwrócić na siebie uwagę, natrafić choć na jego wzrok. Choć nie, tak zbyt dużo nie zdziała.
Uśmiechnęła się i machnęła ogonem.
- No to Panowie, nie mamy na co czekać. Ruszamy w drogę! - W drogę.. w drogę.. ale gdzie dokładniej moja Yumi? Sama tego nie wiesz, więc czy dobrze robisz przejmując inicjatywę?

Zobacz profil autora

Kejn

avatar
Latający Doświadczony Łowca
Admin
No cóż, ten przywódcą na pewno nie będzie. Jest wojownikiem i słucha się rozkazów, ale nie tych co doprowadzą go natychmiast do śmierci. Jak ktoś chce iść na samobójczą misję to niech idzie, temu się nie spieszy szczerze mówiąc.
Dobrze byłoby jednak aby nie doszło do walki, bo Kraina czy tak czy siak ich potrzebuje. Nie wszystkich zapewne, ale tych co tam przetrwają. No bo tak patrząc.. kto ma największe tutaj szanse na przetrwanie? Oczywiście, że Yumi. Hades pewnie z swojej głupoty gdzieś tam odpadnie z tyłu albo coś..
Dobrze. Tutaj nie chodzi o obrażanie postaci (NAPRAWDĘ) tylko o samo podejście tego basiora do tego osobnika. No ba.. ten ocenia książkę po okładce i bardzo dobrze. Przynajmniej unika wielu konfliktów związanych z poznawaniem innych.
Jedynie ta wadera była jakaś inna.. nie jest za łatwo ją ocenić, więc chwilowo jedynie sobie pomilczymy w tej sprawie.
A nie, sec. Userowi się postać pomyliła.
- Obyś się tylko nie myliła, bo jesteśmy ostatnią nadzieją tej Krainy. - zaśmiał się lekko nerwowo.
Potem oczywiście ta cała reakcja zamieniła się w jedno ogromne westchnięcie.
No cóż.. brak weny od usera.
Trzeba jedynie dodać, że posłusznie szedł za waderą, bo i co innego miał do roboty? Łapać chmurki?

Zobacz profil autora

Shathow

avatar
Dowódca Wojowników
Przedsiębiorca
Po parunastu minutach marszu w oddali dojrzeć mogli wspaniały, marmurowy pałac, wznoszący się wśród chmur.
Jak to możliwe, że miękkie obłoki utrzymywały ogromną budowlę? Nie wiadomo.
Pałac miał trzy strzeliste wieże i setki okien. Ściany zdobiły zawiłe złote wzory, połyskujące w słońcu.
Brama, również wykonana ze złota, była otwarta na oścież.
Tu muzyka, choć wciąż dochodziła ze wszystkich kierunków, była głośniejsza.
Po wejściu (o ile zamierzacie tam wchodzić, oczywiście) dostrzec można było naprzeciwko wejścia szerokie schody, również bogato zdobione. W boki wiodły dwa bliźniacze korytarze, kończące się parami białych drzwi z złotymi wzorami. Biel i złoto ogółem tu dominowało w wystroju.


___________________________________

[color=#9083d2]

Avatar zrobiłam sama, na podstawie prac Gorsh'y
Podoba się wam?
Zobacz profil autora

Yumi

avatar
Latający Tropiciel
"Ostatnia nadzieja Krainy", jak to dumnie brzmiało, aż miało się ochotę podnieść wyżej łeb i w towarzystwie gromkich braw, brnąć dalej do przodu. Ale jakby nie spojrzeć, słowa też w pewien sposób mogły przygnieść, stać się zbyt ciężkimi aby nosić je samotnie na swoich barkach. Fakt, w tym momencie wiele zależne jest właśnie od nich, na nich spoczywa odpowiedzialność za dalsze losy Krainy.
Odwróciła głowę aby spojrzeć na Keina.
- Oj, ale pamiętaj, że nadzieja umiera ostatnia! A mnie się jeszcze nigdzie nie spieszy. - Powiedziała z uśmiechem, jakoby chcąc podnieść na duchu samą siebie. Może i nadzieja umiera ostatnia, ale oni jako istoty żywe nie mogą być tego pewnymi. A szkoda.
Zastrzygła uchem. Do muzyki wydobywającej się z niewiadomego źródła zdążyła się przyzwyczaić, dopiero gdy jej natężenie wzrosło - ponownie zwróciła na nią uwagę. Powróciła spojrzeniem oczu przed siebie, które natychmiastowo otworzyła. Źrenice wadery zdawały się powiększyć. Otworzyła delikatnie pyszczek, co było skutkiem wszechobecnego w niej zachwytu.
Przyspieszyła kroku, a jej spokojny chód zamienił się w spokojny trucht. Radośnie przeszła przed złotą bramę, którą uprzednio zlustrowała przyglądając się każdemu szczegółowi. Czy powinna się zastanawiać nad tym co właśnie robiła? Oj, powinna. Ale z drugiej strony nie mieli żadnej innej drogi, którą mogliby wybrać.
Znajdując się już na holu pałacu, zatrzymała się rozstawiając szeroko łapy, czemu przy okazji towarzyszył zgrzyt pazurów o podłogę, kafelki czy cokolwiek tam było.
- Jak tu jest pięknie! - Szczeknęła radośnie, rozglądając się dookoła. Ogon jej spokojnie majtał się na boki, jakby chcąc oddać stan, w którym właśnie się znajdowała. Chociaż pewnie, to szczęście nie potrwa aż tak długo. Ku ich nieszczęściu znaleźli się teraz na pewnego rodzaju rozdrożu. Mieli do wyboru schody albo któryś z korytarzy. Odwróciła się do swoich towarzyszy, już mniej żywo niż chwilę temu, jakoby lekko przygasając.
- Tak więc.. - Yumi, od "więc" zdania nie rozpoczynamy! - ..co teraz? - Oczywiście, miała na myśli czy według nich lepszym pomysłem będzie wspólnie obrać jedną drogę, stawiając na trzymanie się w grupie czy może jednak rozdzielić się i pojedynczo pójść w swoją stronę. Osobiście była za tą pierwszą opcją, zawsze wolała pracę zespołową. W ten sposób mogli zapewnić sobie bezpieczeństwo, a świadomość, że ktoś jest obok zawsze stanowiła swojego rodzaju wsparcie, będące w stanie w każdej sytuacji podnieść na duchu. Jednak nie była tutaj od podejmowania samodzielnych decyzji..

// Więc jak to zostało omówione, z Desiową zamieniamy się kolejnością :3

Zobacz profil autora

Hades

avatar
Dorosły
Najmądrzejszy może i Hades nie był. Wiedział jednak, że jedynie nie oddzielanie się od tej dwójki może dać mu jakąkolwiek szansę, aby przeżyć. ONA kazała iść za nimi. ONA kazała trzymać się blisko przekonując, że w ten sposób więcej osiągnie. A jak już wiadomo, ONA była jedyną istotą której słuchał. Słuchał bezwarunkowo. Dlatego więc zamiast rozpaczać nadal nad utraconym kłakiem, podniósł leniwie ciemny zad i przeciągnął się krótko, a wzdłuż kręgosłupa rozeszły się kolejne trzaski. Co prawda biegać mu się nie chciało, lecz skoro tamta wilczyca narzuciła takie tempo, a on nie zamierzał oddalać się od potencjalnych wybawców za daleko, ruszył susami za nią, klnąc pod nosem: a to na chmury, a to na tempo, a to na portal, a to na bogów, a to na... na wszystko, krótko mówiąc. Wszystko co mu nie pasowało.
- Teraz proponuję obiad, relaks i odpoczynek - mruknął cynicznie, stukając łapami o posadzkę i zaglądając w każdy kąt hallu czy jakkolwiek nazwać to pomieszczenie, w którym się znaleźli. Mruczał coś pod nosem, najprawdopodobniej odpowiadał ONEJ, jednak na tyle cicho i niewyraźnie, że nie sposób rozpracować znaczenie jego słów.
Wyprawa mu się nie podobała, to pewne. Ale ONA kazała. A ONEJ się słucha.


___________________________________

[color=#5990bb]
Zobacz profil autora

Kejn

avatar
Latający Doświadczony Łowca
Admin
Kein nie miał zbytnio jakiegoś wyjścia. Taki jest los bycia ostatnim, no ale cóż.
Więc nadchodzimy w końcu do jakiegoś punktu a nie bijemy się z własnymi myślami o tym jak skakać po chmurkach?
Och jak dobrze.. naprawdę dobrze.
Nadzieja umiera ostatnia... ciekawe powiedzenie, tylko szkoda iż nie odbija się to na nich właściwie.
No co? Nie są ostatni na pewno, a poza tym kto powiedział, że przeżyją to? Trudno, koniec przywiązywania się do tej postaci.
Pobiegł za nimi, bo nie miał nic innego do roboty. Wycofywać się przecież nie będzie.
Więc są w budynku. No dobrze, nie jest jakoś zbytnio zachwycający. Znaczy się na pewno się nad nim starali i to jest pewne, ale po co im to było? Stworzyć budynek dla morderców? Dla Kein'a nie byli niczym więcej aniżeli prześmiesznymi i żałosnymi stworzeniami które próbują zniszczyć całe życie w Krainie.
Zobaczymy czy im się to faktycznie kiedyś uda.
- Jak chcesz to odpoczywaj, ale ja po prostu wolałbym ruszyć dalej i nie czekać na nic. Trzeba pamiętać, że czym dłużej tu zostaniemy tym większa jest szansa ażeby nas ktoś zaatakował. W końcu nie jesteśmy na swoim terenie i szczerze mówiąc nie powinniśmy tutaj być.
Nie chciał zostawać tutaj zbyt długo, bo faktycznie to co powiedział to była prawda poniekąd.
W sumie.. są w niebie czy gdzie? Bo raczej tamci bogowie powinni w większości z piekieł pochodzić bo tylko na zesłanie tam im się to należy.
Uch.. co teraz, ten nie podejmie decyzji.

Zobacz profil autora

Shathow

avatar
Dowódca Wojowników
Przedsiębiorca
Drużyna 1

Sytuacja bez zmian. Czekam sobie cierpliwie, aż zrobicie... Coś. Cokolwiek.

Drużyna 2

Ciemno, zimno, bezwietrznie, póki co. Dokładnie ta sama polana, co odnaleziona przez drużynę poprzednią. Ślady poprzedników są jeszcze stosunkowo świeże - pochodzą najwyżej sprzed trzech - czterech godzin. Dokładnie pośrodku polany unosi się jednowymiarowy owal, przy którym tropy się urywają.
Leise, Marano, Berenika. Druga ekipa. Ruszajcie! Kto wie, może jak zagęścicie ruchy, dogonicie tych z jedynki? W kupie raźniej i tak dalej...
Miłej zabawy!


___________________________________

[color=#9083d2]

Avatar zrobiłam sama, na podstawie prac Gorsh'y
Podoba się wam?
Zobacz profil autora

Leise

avatar
Dorosły
Nie znając tutejszych terenów oczywistym jest, że Leise podążał ślepo. Nie miał żadnego celu, gdzie mógłby się zatrzymać, co mógłby aktualnie robić. Wyłonił się z krzaków, czując, jak pojedyncze gałązki tkwią w jego nieskazitelnej, niesamowitej... Błagam, taka mogłaby być po wyszczotkowaniu, w dzisiejszych czasach weź o siebie człowieku zadbaj... Obecnie był obrazem "rozpaczy w kratkę", jakby go biczem Bożym wychłostali, zwłaszcza na łapach, droga bowiem sroga, a kolczaste rośliny pod nogi się pchają...
Kroczył apatycznie, niemalże bezwładnie, rachitycznie noszony przez łapy.
Kto wie co się na drodze spotka? Może coś się wydarzy ciekawego? Do kroćset, ależ oczywiście, że nie! Znaczy, samej misji bycia interesującą nie można odmówić. Niestety, Leise zauważył, i to chyba nawet trafnie, że od przybycia do krainy miewa pecha. A tak sobie miło żył. Gdyby nie pogoń za "wolnością", chęć "poznania siebie", czy po prostu bycie wyganianym w odpowiednim wieku przez rodziny, to byłoby w porządku. Teraz łazi przemoczony przez te wyschnięte ciemnice, zastanawiając się, co się tutaj do jasnej
(chciałoby się)ciasnej dzieje. Gdzie słońce? Gdzie zwierzyna? Uciekł od dwóch popaprańców, żeby patrzeć, jak to, w co tchnął w życie każdy żywioł, obumiera? Trochę to smutne. Bardzo smutne i dołujące zarazem. Userka jednak nie da tak zgnić tej pięknej krainie, wyschnąć majestatycznym jeziorom i wodospadom, nie da za żadne skarby!
Dlatego, nawet, jeżeli te wszystkie rozszalałe bestie krążące wokół miałyby zesłać nań plagę egipską, Leise będzie szedł. Bo tak na prawdę nie ma nic do stracenia.
Widział, gdzie się znalazł, jednak nie czuł większego entuzjazmu. Ot, polanka. Okej. Nabrał powietrza do płuc. Ktoś tu był. Obejrzał się leniwie. Zamrugał za to energicznie, jakby ciało ograniczało jego ruchy. Była to jednak prędzej niepewność, niżeliby zmęczenie. Rzeczywiście, ktoś tutaj był, poznał to po tropach, o różnych kształtach i różnej wielkości. Z każdym krokiem coraz wyżej wychylał łeb, by zobaczyć, co się dalej dzieje. Coś, czego nie mógł się spodziewać.
Można powiedzieć, że ożył, zrywając się i przyśpieszając. Ciekawość wzięła górę. Otworzył ślepia szerzej, wziął haust powietrza, po czym zahamował, i to ledwo. Obejrzał teleport dookoła.

Co to, do cholery, ma być? Między wymiarowa kopalnia krasnoludków?

Pomyślał, robiąc charakterystyczny dla niego grymas, marszcząc przy tym nochal. Od kiedy na polanach są portale? Od kiedy trop urywa się tak nagle?
O nie, nie wejdzie. Woli przyglądać się z daleka. Po prostu nie. Czy nie lepiej poczekać? A nuż, widelec coś się wydarzy?





///Czekam uczciwie na resztę, nie jestem pacanem... Lesio nie jest xD ///


___________________________________
reset dnia 17 stycznia 2015r. Dziękuję.
Zobacz profil autora

Sponsored content


Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry  Wiadomość [Strona 1 z 2]

Idź do strony : 1, 2  Next

Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach