You are not connected. Please login or register

Diamentowy Wodospad

Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6  Next

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down  Wiadomość [Strona 5 z 6]

101 Re: Diamentowy Wodospad on Sro Cze 15 2016, 00:53

Owachinashi

avatar
Dorosły
//moze byc krotsza, nie mam nic przeciwko x3

Co do lamania sie chinskich przedmiotow, to mojemu tacie raz zlamal sie wyprodukowany w tym kraju plaski klucz, taki do odkrecania srub w ksztalcie tych kanciastych okregow. Nazwa mi uciekla.
Shirokuma kiwnak glowa na odpowiedz Ignisei, po czym wysluchal jej opowiesci odnosnie miejsca pochodzenia. No dobra, bez przesady, gdyz to bylo zwyczajne, krotkie zdanie. Z pytaniem na koncu.

- Ja z Japonii pochodzę, która bardzo daleko stąd się znajduje. Choć w kierunku którym, nie wiem. Miast wiele tam nie było, raczej wioski pomniejsze. I okolica piękna. - odparl zwyczajnie, chwilami spogladajac na Tajemniczy Krysztal. Byl to obiekt naorawde interesujący, tym bardziej ze sama Ignisea zdawala sie nie wiedziec, do czego on wlasciwie sluzyl.

Basior spojrzal w niebo. Wciaz bylo zachmurzone, ale nic na to poradzic nie mogl. Oddalil sie troche od gryficy i otrzepal z wody, po czym wrocil na miejsce. Nie chcial ryzykowac ze ja zmoczy, a pozniej ona zrobi z nim to samo. O swoje futro staral sie dbac.

- A wiesz może czy i tutaj jakieś wioski się znajdzie? - zapytal, szczerze zainteresowany tematem. Ciekawilo go, jak bardzo jego ojczyste terenu roznily sie od tutejszych, no i czy byly jakies inne zabudowane miejsca procz terenow handlowych, na ktorych mial okazje byc.


___________________________________
Zobacz profil autora

102 Re: Diamentowy Wodospad on Sro Cze 15 2016, 15:57

Ignisea

avatar
Dorosły
Znam takie klucze, jednak nie pamiętam ich nazw, nie wiem dokładnie, czemu. Może po prostu kwestia priorytetów? Przecież nie wszyscy muszą znać się na jednej rzeczy tak samo, jak reszta. Jedni znają się lepiej, inni gorzej. To tak, jakby pokazać facetowi te kosmetyki, co są do rzęs, żeby były ładniejsze i gęstsze, a także różne ich kształty, a nie wiem, po co tyle ich wymyślono. Możliwe, iż po to, by zachęcać "dziewczyny na czasie" do dalszego zakupu z tej samej firmy? I co z tego, że kosztuje 50-100 zł, kobieta musi mieć to w swojej kolekcji! Albo buty. Jedne do koleżanki, inne do pracy, do szkoły, do kawiarenki, do mamy, do taty...
Gryfica wsłuchała się w słowa basiora, powoli machając swoim ogonem. Leciutko padał deszczyk, który zamoczył jej biedny puszek pod piórami, przez co zniknął jej troszeczkę dobry humor. Postanowiła jednak nie wychodzić na idiotkę, co na wszystkich szczeka i kłapie dziobem, zatem zachowała swój wadliwy komentarz tylko i wyłącznie dla siebie, ukrywając swoją niewielką złość do pogody w duszyczce, nie pozwalając jej nigdzie uciec.
- Słyszałam o Japonii, jest to bardzo piękne miejsce - dodała krótko i na temat, przypominając sobie formułki podręcznikowe na temat tego kraju, skąd pochodzi Kuma. Nie po to się uczyła, by jej wiedza została zmarnowana! Zatem Kraj Kwitnącej Wiśni znajduje się w Azji, na takich wyspach. Tam znajdują się miejsca, gdzie zostały zrzucone dwie bomby atomowe, na Hiroszimę i Nagasaki. Pierwszy z ładunków został nazwany kryptonimem "Little Boy'a", czyli po prostu "Małego Chłopczyka", a drugi to "Fat Man", czyli "Tłuścioch". Naprawdę nie mogli wymyślić lepszej nazwy? Pomijając jej zamyślenia na temat wybuchów, gryfica uważnie przeanalizowała wszystkie słowa basiora, by powiedzieć kilka kolejnych zdań. Jednak wcześniej zauważyła, iż basior przez dłuższy czas gapi się na jej medalion, mimo to nie przeszkodziła ta sytuacja w dalszej rozmowie. - Wioski? Chyba jedynie tereny stad, nic więcej - dodała krótko i na temat. Czy widziała kiedykolwiek jakąś wioskę? No właśnie, zero takich cudów ludzkich tutaj. - Chyba, że chodzi ci o te dwunogów, one są, lecz na obrzeżach.


___________________________________
Zobacz profil autora

103 Re: Diamentowy Wodospad on Czw Cze 16 2016, 00:35

Owachinashi

avatar
Dorosły
Kosmetyki to rzecz zbedna i niszczaca skore, tak przynajmniej twierdzi uparcie userka Chiny. A butow wiele nie ma, bo chwilowo chodzi tylko w jednych, bardzo wygodnych, choc cienkich. Ale trzeba bedzie sobie na zime jakies nowe, gdyz w starych i poobdzieranych pewnie jej mama nie pusci do szkoly czy na jakies wyjscia, i ciagle przypina im latke "zimowe buty na konie". Ale fakt faktem, zima byly idealne do jazdy konnej, bo szybko sie w nich stopa rozgrzewala.
Na pochwale skierowana pod adresem swojej ojczyzny China pokiwal zywo glowa, w stu procentach sie z tym zgadzajac. Nawet jesli nie byl typem, ktory godzinami potrafil podziwiac otoczenie, to docenial piekno swojego kraju. Szkoda, ze duza czesc Polakow nie potrafila tych samych emocji skierowac ku swej ojczyznie.

- Szkoda to. - odpowiedzial na slowa Ignisei o wioskach. O dwunogach troche wiedzial, ale wolal sie w nich nie mieszac. To nie jego bajka.

Rozejrzal sie, tym razem wzrok chwilowo zawieszajac na wodospadzie. Czy to bylo chwilowe rozposzenie, ciezko stwierdzic. Po prostu przygladal mu sie przez kilka sekund, po czym jego spojrzenie powróciło na gryfice.

- Pewnie niemiło stać ci na tym deszczu tak. - stwierdzil, patrzac na chwile w niebo, z ktorego leniwie spadaly krople deszczu. - Przeciwko byś nic nie miała, jakby pójść w suchsze miejsce jakieś? Jeżeli nawet padać deszcz przestanie, to otoczenie wciaz mokrym bedzie, a niektórym przeszkadzać to może. Oczywiście, zależy wszystko od tego, czy jakies suche miejsce znasz.

Sam Owachinashi nie mial nic przeciwko takiej pogodzie, ale staral sie nie byc egoista, gdy ewidentnie widzial, ze jego rozmowczyni mokla. Byc moze ta Kraina miala na niego jakies dziwne dzialanie, ze zaczynal sie bardziej przejmowac obcymi. W koncu, turaj wreszcie mogl sie bardziej na sobie skupic.


___________________________________
Zobacz profil autora

104 Re: Diamentowy Wodospad on Czw Cze 16 2016, 19:26

Ignisea

avatar
Dorosły
Prawda, jedna kobieta przez niemalże dwa lata miała na swojej twarzy makijaż. Jej wiek wynosił około 20 lat lub troszeczkę więcej, a skóra została oznaczona jako 40-letnia. Nie rozumiem, po co ludzie noszą na swoim ryju (przepraszam za brzydkie słowo, następnym razem się poprawię :D) tonę tapety, skoro nawet na basenie będą musieli z niej zrezygnować. To co? Nie pójdą w ogóle na basen? Przecież to głupota ogromna jest! Ludzie dają pod koniec klasy bilety na basen, a to ogromny grzech, by z nich nie skorzystać. Aktywność fizyczna dobra! W szczególności po zjedzeniu połowy paczki cukierków owocowych do żucia (coś jak Mamba, tylko miększe) oraz oglądnięciu "Zwierzogrodu". Ciekawa animacja, powiem szczerze. Zachwyciła swoim urokiem, jak i pomieszaniem gatunku kryminalistyki z komedią. W końcowym efekcie otrzymujemy wspaniały film, zarówno dla tych starszych, jak i młodszych. A perełki też się tam znajdą, jak np. imię białego wilka - Geralt. Jeżeli chodzi o budy - wolę z twardą podeszwą, by nie czuć każdego kamyczka na drodze.
- Tak, to po części prawda - oznajmiła spokojnie, spoglądając na szare, pochmurne niebo, z którego nadal spadały niewielkie kropelki wody. Zimno jej nie było, jednak i tak trochę wnerwiające jest to, że co jakiś czas na jej dziobie ląduje niewielka ilość cieczy, której mniejszej cząstki lądują do jej złotych oczu. Polacy nie mają szacunku do swojej ojczyzny, gdyż po prostu wiele osób ich wykorzystuje. 30% podatki, jeżeli chodzi o zarobki, VAT, PIT, prawo niezbyt stabilne, jeszcze samowolka osób rządzących. To jest powodem nienawiści do ojczyzny. Warto dodać jednak, iż w czasach II WW Polacy dzielnie walczyli o swój naród i nie dawali się gnębić Niemcom. - Nie wnoszę sprzeciwu, nawet znam kilka suchych miejsc, jednak bardzo gorących - a raczej tylko słyszała o nich. Pustynie, gdzie w ogóle nie pada, a pragnienie daje się we znaki.


___________________________________
Zobacz profil autora

105 Re: Diamentowy Wodospad on Pią Cze 17 2016, 17:01

Owachinashi

avatar
Dorosły
W sumie z Polską to racja, sytuacja bardzo brzydka. I oczywiście, nic nie ma do tego, że w trakcie II WŚ Polacy walczyli o naród. To czyni mnie dumną z kraju, w którym się urodziłam. A wracając do basenu, dla mnie pływanie to głupota, ale wynika to z faktu, że boję się położyć na wodzie. Gdyby nie moja ostatnia nauczycielka od wychowania fizycznego, prawdopodobnie nigdy bym się na to nie zdobyła. Teraz potrafię trochę pływać, ale wciąż nie lubię tego. Uraza z podstawówki, kiedy się jeździło raz w tygodniu na basen. Wredna nauczycielka od pływania, która mnie do tej czynności skutecznie zniechęciła, a nawet przestraszyła. Szczególnie, gdy na chama kazała położyć się na wodzie. Ale dość, bo zaraz cały post to będą przemyślenia moje, a nie postaci.
China uśmiechnął się nieznacznie i kiwnął głową. Skoro miejsca były bardzo gorące, to wypadało się napić póki miał okazję. To też zrobił, po czym wrócił do Ignisei.

- Prowadź w razie takim jeśli możesz, Igni-san. - powiedział grzecznie. - Ja Krainę tę znam ledwo zupełnie.


___________________________________
Zobacz profil autora

106 Re: Diamentowy Wodospad on Sob Cze 18 2016, 21:59

Ignisea

avatar
Dorosły
Cholibka. Napisałam "budy". No żesz... Jak to możliwe? How is this possible? Nie pamiętam, czy ten post, a raczej poprzedni. Nie został przypadkiem utworzony na telefonie, a wiadomo - ten lubi płatać różne śmieszne figle? Może. Miejmy nadzieję, że tak. Inaczej będę musiała powtórzyć wszystkie wyrazy ze słownika, a raczej go przeczytać w całości, bez żadnych dłuższych przerw. Być może to pomoże mi w dalszym pisaniu tego tekstu, który pewnie każdego zanudza jak mowa nauczycielek w szkole. Na szczęście wakacje, więc nie będziecie musieli doświadczyć tego uczucia znudzenia. Chyba, że właśnie to czytacie!
Pływanie jest moim zdaniem nawet fajne, jednak osobiście nienawidzę skoków do wody. Pewnie zapytacie mnie: "Czemu?". A kto lubi wypić wodę przez nos, czuć się z tym źle oraz mieć wymioty? Poza tym basen jest głęboki, więc strach jeszcze przed tym, jak się potem wynurzyć, no i też za co chwycić, jeżeli nie jest się na rogu. Woda to żywioł potrzebny, lecz również i zabójczy, należy o tym pamiętać, zawsze i wszędzie!
- Nie wolałbyś na mym grzbiecie polecieć? - zapytała się uprzejmie, również uzupełniając zapasy wody w organizmie. W rzeczywistości gryfica nie miała okazji być w tych miejscach, po prostu o nich słyszała, a raczej tylko to, gdzie się one znajdują. A czy dotrą - tego nie wiadomo. Należy liczyć tylko na szczęście gryficy, bo przecież wiadomo, że węch Kuma stracił. Użytkownicy o tym wiedzą, a Ignisea - nie.


___________________________________
Zobacz profil autora

107 Re: Diamentowy Wodospad on Nie Cze 19 2016, 09:55

Owachinashi

avatar
Dorosły
Na pytanie gryficy Owachinashi pokręcił przecząco głową. Nie lubił tak wykorzystywać innych, czuł się wtedy jak ktoś naprawdę niepełnosprawny. Wystarczy, że po prostu będzie uważał, o! Może jeśli dostatecznie się skupi, to nie zgubi Ignisei. Wolał nie ryzykować, że nagle zaśnie i spadnie.

- Własne wolę łapy, ryzyko mniejsze, gdybym zasnął nagle. - stwierdził poważnie.

Wstał i przeciągnął się. Parę kości mu strzeliło, ale poza tym nic. Od kiedy dotarł do tej Krainy, rzadko był naprawdę zmęczony. Nawet jeśli biegał często i długo, i możliwie najszybciej. W przypadku tego ostatniego nie osiągał jakichś zaskakujących prędkości, ale musiał dbać o swoją kondycję. Nie chciał się "zapuścić" tylko dlatego, że nie napotkał w tej Krainie jeszcze żadnego niebezpieczeństwa. Za to jedno mógł stwierdzić, że przypadki, kiedy mu coś umykało, były zdecydowanie rzadsze. Nawet on to zauważył, chyba że po prostu o czymś zapomniał. I może wciąż się gubił, ale przynajmniej wynikało to z tego, że przez te wszystkie lata jego zmysł orientacji, hm, zanikł. Szczególnie, że nigdy nie uczył się kierunków, a raczej uczył, ale mu się myliły. A zanim wykuł wszystko na blachę, zaczął brać sterydy. Już nawet nie pamiętał, co stracił pierwsze: pamięć czy węch. No, nigdy nie był mistrzem koncentracji. Poza tym, podróżował długo w grupie i rzadko wykonywał samodzielne misje, rzadko wśród Błyskawic ktoś szedł na misję sam. Nie licząc oczywiście Tai'a, który okazał się być parszywym zdrajcą od Słonecznych Wojowników. O tyle dobrze, że China nauczył się walczyć, ukrywać swą obecność i skradać. To jedne z naprawdę niewielu rzeczy, których naprawdę chciało mu się uczyć. Ale właśnie dzięki temu z tchórzliwej beksy przekształcił się w spokojnego, opanowanego wojownika. Chociaż, czy można go tak naprawdę nazwać wojownikiem? Często musiał walczyć i zabił naprawdę wielu, lecz nie robił tego z pasji. Po prostu to była część jego życia. Brał tylko to, co mu się opłacało, a także to, co nie przekraczało jego możliwości, szczególnie od kiedy musiał "pracować" sam. Zawsze starał się, by pieniędzy miał wystarczająco, aby po prostu przeżyć. I móc napić się sake. Ostatnio nawet przyszło mu na myśl, aby spróbować też tutejszych alkoholi. Gdy uda mu się spotkać Jiyuu, będzie musiał się dowiedzieć, czy ma takowe.
Zamyślony czy nie, Owachinashi był gotów w każdej chwili ruszyć za gryficą.

//jeśli wyjdziesz w następnym poście, to napisz zt też za Chinka, kk? xd


___________________________________
Zobacz profil autora

108 Re: Diamentowy Wodospad on Nie Cze 19 2016, 21:40

Ignisea

avatar
Dorosły
Ignisea kiwnęła lekko głową, nadal zachowując ten sam wyraz twarzy - dosyć poważny i smutny, jeżeli mamy tutaj wprawnego widza, co widzi nawet martwe pixele na ekranie. Postanowiła wzbić się w powietrze, jednak na taką wysokość, by nie straciła białego wilka ze swoich złotych oczu, przecież jest teraz za niego odpowiedzialna! Delikatnie machając własnymi, sporymi skrzydłami, co w świetle ogień przypominały, znalazła się na wysokości około dziesięciu metrów, może ciut więcej. Jedno pióro spadło na ziemię, najprawdopodobniej było ono dosyć stare, no i też podniszczone. Uroki bycia gryfem, co ma trochę więcej lat niż jakiekolwiek inne w Krainie. Jeżeli takie są. Kto wie, być może spotka jakiegoś?
- Wedle życzenia - dodała dosyć cicho i ruszyła przodem, pomimo padającego na nią drobnego deszczyku. Pióra są wodoodporne, gdyż ich zewnętrzna warstwa to głównie coś na kształt oleju, tłuszczu. Dlatego ptaki nie myją się, lecz tarzają w piasku lub też ziemi. Co chwilę spoglądała w dół, byleby nie zgubić nowego towarzysza. Ale coś takiego raczej mieć miejsca nie powinno, lecz lepiej jednak pozostać przy tezie opiekowania się nad basiorem, co posiada broń. Nawet jeśli się zgubi, da radę. Wilk też za nią ruszył, więc mogę napisać tylko jedną rzecz, a raczej dwie takie same.
z.t dla Igni oraz z.t dla Owachinashi.


___________________________________
Zobacz profil autora

109 Re: Diamentowy Wodospad on Wto Wrz 13 2016, 15:54

Nighti

avatar
Dojrzewający
Wadera po dość długim biegu dotarła nad diamentowy wodospad. Jej klatka piersiowa unosiła się i upadała w naprawdę szybkim tempie. Dawno już nie biegała, taki trening przydał się jej. Teraz kiedy już trochę odpoczęła zaczęła rozglądać się po pięknym miejscu do jakiego trafiła. Przyjrzała się niesamowicie czystej wodzie. Jejku, chyba już wie dlaczego zwą to miejsce diamentowym wodospadem.


___________________________________
W dżunglach Katangi i w bagnach Konga,
w stępach Jemenu,piaskach Sudanu,
Gdzie śmierć swe żniwa zbiera codziennie,
walczą psy wojny-najemni żołnierze

Czerwone łuny na niebie,czarna dookoła noc
i naprzód wciąż naprzód,czołgiem na wierzę
i viva la gwera i viva la mort
Gdy huczą działa,świszczą pociski
gdy serce wali jak opętane
brudni od kurzu,od potu ciemni
biegną przed siebie,biegną w nieznane

Czerwone łuny na niebie,czarna dookoła noc
i naprzód wciąż naprzód,czołgiem na wierzę
i viva la gwera i viva la mort
Dla tych co w piaskach Zambii i Konga
i dla tych wszystkich w bezimiennych grobach
dla wszystkich, którzy polegli w walce
bóg wojny wieniec niesie laurowy
Zobacz profil autora

110 Re: Diamentowy Wodospad on Sro Wrz 14 2016, 00:34

Testament

avatar
Dorosły
-... jakby nie patrzeć, fajniej jest być między drzewami niż w kojcu. Chociaż nie powiem żarcie tu jest paskudne, już wolałem jeść zwłoki innych psów. No i oczywiście ludzie sami nam dawali jedzenie, nie musieliśmy za nim biegać, a tu to co? Przereklamowana jest ta cała wolność i nudna. Nie ma co robić. - trajkotał czarny wilk idący między drzewami, zmierzający w stronę wadery nie świadomy jej obecności. Na zakończenie swoich słów westchnął tylko ciężko z cichym jękiem szczenięcego niezadowolenia.
- Jedno i drugie było by znośniejsze bez twojego skomlenia. Poza tym zdecyduj się na coś bo wpierw mówisz, że wolność jest lepsza, a po chwili argumentujesz, że w hodowli było lepiej. Gorzej się z tobą dogadać niż z babą w ciąży. - zawarczał poirytowany i zmęczony jedynie pokręcił głową z niedowierzaniem co powiedział przed chwilą ten drugi. Co ciekawe wilk szedł sam.
Nagle przystanął i spojrzał wprost na waderę. Uśmiechnął się szczerząc podstępnie kły, a jego oczy się zaświeciły niebezpiecznie. Od razu zaczął ruszać na boki uniesioną do góry kitą.
- Samiczka. - mruknął z zadowoleniem i oblizał sobie pysk.
Nie minęła sekunda jak jego postawa i nastawienie się zmieniły w odpowiedzi na swoje zachowanie. Wilk usiadł i pacnął się łapą w pysk wzdychając ciężko.
- A tobie tylko jedno w głowie. Jesteś stary i obleśny wiesz? - burknął do siebie z przymkniętymi oczami. Po chwili otworzył swoje jadowicie zielone jarzące się ślepia bez źrenic i spojrzał na waderę groźnie i poważnie.
- Wybacz temu prostakowi. Nie umie się zachować w określonej sytuacji. - zwrócił się do samicy zobojętniałym tonem. Nie chciało mu się, ale czuł, że powinien przeprosić ją za swoje zachowanie. W końcu był tu od niedawna i wolał mieć więcej sprzymierzeńców niż wrogów. Poza tym łatwiej jest wykorzystywać do swoich celów wilka, który mu zaufał. Patrzył na nią ze starannie złożonym na grzbiecie jednym skrzydłem, bo po drugim został tylko odstający kikut.


___________________________________

I diabeł może płakać.
Zobacz profil autora

111 Re: Diamentowy Wodospad on Sro Wrz 14 2016, 18:20

Nighti

avatar
Dojrzewający
Wadera spojrzała z uznaniem na stojącego przed nią basiora. Protezy na łapach, jedno skrzydło, czaszka i jadowicie zielone oczy. Niesamowite. Rozstrojenie jaźni. Jakby dwie osobowości, dwa wilki w jednym ciele, każdy inny.
-Nic się nie stało.
Uśmiechnęła się do niego przyjaźnie. Jego oczy były niespotykane, zadziwiające, chol*ernie zielone bez źrenic. Przyciągały jej uwagę, podobały się.
- Masz niesamowite oczy
Nie mogła się powstrzymać przed wypowiedzeniem tego na głos. To było silniejsze od niej. Po chwili znów obróciła się w stronę wodospadu. Woda wydawała się taka beztroska, wolna. Mogła być piękna i dawać życie ale również je niszczyć, stawać się rwąca i niebezpieczna. Tu na dole, tworząc wodospad wydawała się niesamowita, dostarczała wody wilkom, smokom, gryfom ale również rośliną, u góry jednak kto wie czy nie ściągnęła kogoś tu na sam dół, jednak już martwych. Nikt nie wiedział jaka była tam u góry, spokojna tak że mogły by się w niej bawić szczeniaki czy potężna, ściągająca najsilniejszych na sam dół, na skały. Wadera zawsze utożsamiała się z wodą, ogniem i powietrzem.Niby każdy żywioł był inny, przeczący sobie nawzajem a jednak ona łączyła je w jedno. W tym całym skupieniu nawet nie zauważyła kiedy na jej prawe ramię usiadł kruk o niebieskich oczach. Jeden z jej pupilów, któremu zawsze może się wyżalić, szkoda jednak że nie mówi on wilczym głosem.


___________________________________
W dżunglach Katangi i w bagnach Konga,
w stępach Jemenu,piaskach Sudanu,
Gdzie śmierć swe żniwa zbiera codziennie,
walczą psy wojny-najemni żołnierze

Czerwone łuny na niebie,czarna dookoła noc
i naprzód wciąż naprzód,czołgiem na wierzę
i viva la gwera i viva la mort
Gdy huczą działa,świszczą pociski
gdy serce wali jak opętane
brudni od kurzu,od potu ciemni
biegną przed siebie,biegną w nieznane

Czerwone łuny na niebie,czarna dookoła noc
i naprzód wciąż naprzód,czołgiem na wierzę
i viva la gwera i viva la mort
Dla tych co w piaskach Zambii i Konga
i dla tych wszystkich w bezimiennych grobach
dla wszystkich, którzy polegli w walce
bóg wojny wieniec niesie laurowy
Zobacz profil autora

112 Re: Diamentowy Wodospad on Sro Wrz 14 2016, 20:56

Testament

avatar
Dorosły
Wilk się lekko uśmiechnął i kiwnął jej na pierwsze słowa wilczycy. Gdy jego uszy wyłapały kolejne wyrazy łączące się w jedno zdanie, usiadł dumnie wyprężając do przodu swoją pierś. Podniósł pysk do góry tak, że patrzył na nią jednym okiem, a z pomiędzy kłów wywalił swój ozór nie otwierając przy tym paszcz. Dodatkowo rozpostarł demonstracyjnie skrzydło.
- Też mi się podobasz suniu, aż bym cię zjadł. - oblizał sobie pysk by nadać swoim słowom wiarygodności, po czym zachichotał szyderczo rozbawiony. Opacznie mogło być to zrozumiane, ale niestety taki jest naturalny śmiech czarnego basiora.
Wstał z ziemi zbliżając się drapieżnie do samicy. Uśmiechał się pewny siebie i przeszedł obok niej pod jej brodą ocierając się o jej pysk swoim ogonem.
Jednakże na tym tylko się skończył bo wilk w porę się opamiętał i wrócił na bezpieczną odległość od samicy. Nie ufał jej.
- Za to ty wyglądasz na wojowniczkę. - mruknął i poniuchał powietrze. - W dodatku nie pachniesz jak Samotnicy. - dodał, a jego mięśnie od razu się napięły. Podejrzewał zasadzkę z jej strony i był gotowy do walki w każdej chwili, choć obecnie zachowywał spokój. Śmierć w walce, zaszczyt dla każdego wojownika, a wilk takowo się mianował.


___________________________________

I diabeł może płakać.
Zobacz profil autora

113 Re: Diamentowy Wodospad on Sro Wrz 14 2016, 21:26

Nighti

avatar
Dojrzewający
Wadera zastygła gdy wilk się o nią otarł. Gdy za to powiedział kolejne słowa uśmiechnęła się.
- Tak, bardzo chciałabym być wojowniczką, dlatego trenuje. Od bardzo dawna tego nie robiłam i chodziłam po krainie jak tykająca bomba, jednak postanowiłam wrócić do ćwiczeń i czuję że to naprawdę dobrze na mnie działa. Lubię wysiłek fizyczny.
Uśmiechnęła się na swoje słowa. Kocha ćwiczyć, wyć do księżyca i odkrywać nowe, nie znane nikomu miejsca. Zmęczenie po treningach i ta niewiedza co może cię spotkać, czy w danym miejscu przeżyjesz jeszcze chociażby minutę.
- Masz rację, nie jestem samotnikiem, tak jak ty. Jestem z watahy nocy, mimo iż dawno mnie tam nie było. To naprawdę piękne miejsce, mamy wspaniałe terytorium, doskonałego Alfę... Nie będę cię tym zanudzać bo pewnie nie chcesz o tym słuchać. Ta... Mogłabym tam się w końcu przejść. A jak żyje się wam samotnikom? Kiedyś nie chciałam należeć do żadnej watahy, ale szybko z tego zrezygnowałam. Kiedy pierwszy raz znalazłam się na tych terenach byłam szczeniakiem ciągle wpadającym w kłopoty, potrzebowałam ich, innych wilków, teraz sama sobie radzę, a za jakiś czas będę pomagać szczeniakom. takim jakim ja byłam
Wadera uśmiechnęła się do basiora. Miał piękne skrzydło. I nagle tak bardzo chciała dowiedzieć się co stało się z tym drugim. W porę jednak się powstrzymała, to może być cięższy temat, a przecież już na pierwszy rzut oka widać że basior w pełni jej nie ufa. Niebieskooki kruk przysłuchiwał się wilkom jakby wiedział o czym rozmawiają jakby dostrzegał więcej niż te wilki. Po chwili wzbił się w powietrze, krążył parę razy wokół dwójki wilków, po czym stwierdzając że jest tu bezpiecznie odleciał.


___________________________________
W dżunglach Katangi i w bagnach Konga,
w stępach Jemenu,piaskach Sudanu,
Gdzie śmierć swe żniwa zbiera codziennie,
walczą psy wojny-najemni żołnierze

Czerwone łuny na niebie,czarna dookoła noc
i naprzód wciąż naprzód,czołgiem na wierzę
i viva la gwera i viva la mort
Gdy huczą działa,świszczą pociski
gdy serce wali jak opętane
brudni od kurzu,od potu ciemni
biegną przed siebie,biegną w nieznane

Czerwone łuny na niebie,czarna dookoła noc
i naprzód wciąż naprzód,czołgiem na wierzę
i viva la gwera i viva la mort
Dla tych co w piaskach Zambii i Konga
i dla tych wszystkich w bezimiennych grobach
dla wszystkich, którzy polegli w walce
bóg wojny wieniec niesie laurowy
Zobacz profil autora

114 Re: Diamentowy Wodospad on Sro Wrz 14 2016, 22:24

Testament

avatar
Dorosły
- Zawsze musisz wszystko popsuć, a już myślałem, że w końcu będę miał jakąś suczkę. - jęknął  i załamany padł na ziemię. Cicho warcząc mamrotał pod nosem niezadowolony i nerwowo uderzał końcówką ogona w ziemię, obrażony na siebie.
- Pragnę tylko skromnie przypomnieć, że twoje związki z poprzednimi samicami nie wychodziły im na zdrowie. - westchnął podnosząc się z ziemi i siadając na ziemi. Był poważny i nie mówiła tego tylko jego mimika, ale także postawa ciała. Wysłuchał spokojnie samicy i raz jeszcze obadał ją spojrzeniem.
- Z tego co widzę jeszcze długa droga przed tobą. Nie blizny świadczą o sile wojownika, a ich brak. - burknął od niechcenia, ale powoli się rozluźniał nie czując żadnego większego zagrożenia, jednakże wolał być czujny. - Stado to tylko niepotrzebne gęby do wykarmienia i towarzysze, którzy mogą w każdej chwili cię zdradzić. Dodatkowo to są same zasady i obowiązki. Samotnicy przynajmniej mogą czuć się wolni i niczym nie ograniczeni. Samotność to niezależność. - powiedział dumny z tego, że jest sam i uprzedzony do stadnego życia, którego nigdy nie uświadczył.
- Co to są szczeniaki? - zapytał przekrzywiając głowę jak nierozumiejący czegoś psiak. Patrzył na wilczycę przenikliwie i pytająco szczerze nie wiedział co to jest, a przynajmniej ta połowa Testa nie wiedziała.


___________________________________

I diabeł może płakać.
Zobacz profil autora

115 Re: Diamentowy Wodospad on Czw Wrz 15 2016, 18:21

Nighti

avatar
Dojrzewający
Wadera pokiwała z uznaniem głową. W tym co mówi znajduje się dużo racji. Sam ma pełno blizn, ale wygląda na takiego, który jest tu od dawna i zapewne walczył z lepszymi od siebie wojownikami. A wiadomo że nie tak łatwo odejść bez szwanku w walce z lepszym bądź też lepszymi. No właśnie, równie dobrze mogli go atakować grupami skoro tak bardzo nie lubi większych zbiorowisk. To co mówił o watasze. Miał rację w pewnej części, ale to tez przyjaciele i rodzina. Wadera wolała nie ciągnąć dłużej tematu.
-Szczeniaki? To młode wilki, nowo narodzone czy też dopiero się uczące. Szczenięta to młode psowatych. Czyli również nas.
Wadera uśmiechnęła się i znów zagłębiła w swoje myśli. Szczeniaki są takie wolne, jakby nie znały konsekwencji. Rodzice odpowiadają za nie w pewnych sytuacjach, chodź nie zawsze. Na przykład kiedy konsekwencją jest śmierć, wręcz skoczenie pod ludzkie samochody, rodzic nie ma możliwości uratować takiego malca. Może z cudem zdąży, ale zdarza się że jest już za późno. A szczeniaki bez rodziców? Jak im się żyje? Wadera szybko pozbyła się niepokojących jej myśli i wsłuchała się w szum wiatru. Jakby śpiewał. Opowiadał historię swojego istnienia, niekończącą się opowieść, która zaczęła się miliardy lat temu.
- Jeśli mogę spytać co stało się z twoim skrzydłem?
Wilczyca spojrzała na piękne skrzydło. Czy ten wilk kiedyś latał? Ona bardzo by chciała. Zobaczyć świat z góry. Widzieć krainę z lotu ptaka. Obserwować bawiące się szczenięta jak i walczące dorosłe wilki. Boże kiedy to się stało? Kiedy zaczęła tak myśleć o wszystkim i o niczym? O życiu i śmierci?


___________________________________
W dżunglach Katangi i w bagnach Konga,
w stępach Jemenu,piaskach Sudanu,
Gdzie śmierć swe żniwa zbiera codziennie,
walczą psy wojny-najemni żołnierze

Czerwone łuny na niebie,czarna dookoła noc
i naprzód wciąż naprzód,czołgiem na wierzę
i viva la gwera i viva la mort
Gdy huczą działa,świszczą pociski
gdy serce wali jak opętane
brudni od kurzu,od potu ciemni
biegną przed siebie,biegną w nieznane

Czerwone łuny na niebie,czarna dookoła noc
i naprzód wciąż naprzód,czołgiem na wierzę
i viva la gwera i viva la mort
Dla tych co w piaskach Zambii i Konga
i dla tych wszystkich w bezimiennych grobach
dla wszystkich, którzy polegli w walce
bóg wojny wieniec niesie laurowy
Zobacz profil autora

116 Re: Diamentowy Wodospad on Nie Wrz 18 2016, 23:18

Testament

avatar
Dorosły
- A takie małe piszące szczury wychodzące z samic, które można przegryźć na pół jednym kłapnięciem szczęk? - spytał dla pewności, a przy tym wyszczerzył z dziką przyjemnością w kły w złowrogim uśmiechu. Nieraz zdarzało mu się walczyć przeciwko ciężarnym samicom, którym w rozszarpanych brzuchach można było dostrzec płody w różnych stopniach rozwoju. Innymi razami był po prostu karmiony zdechłymi szczeniętami, czy takimi, które nie spełniały kryteriów ludzi. Siedział spokojnie i radośnie podrygiwał ogonem czekając z błyskiem w oku na odpowiedź wadery.
- Pewien pies odgryzł mi je w jednej z walk. Chcesz je dotknąć, dziecinko? - mruknął radośnie wciąż się szczerząc. Był bardzo zadowolony z faktu iż utracił skrzydło. Nie przeszkadzało mu to, a wręcz przeciwnie przypominało o tym co się stało i napawało go psychopatyczną radością oraz dumą przez to jak skończył tamten pies. A raczej jego truchło. Ten drugi nie odzywał się. Nie miał zamiaru drążyć tych obu tematów, a już na pewno o nich rozmawiać. Doskonale pamiętał jak rozszarpał swoje rodzeństwo po narodzinach.

/wybacz, że musiałaś tyle czekać. Pomagałam przy organizacji pewnego eventu w moim mieście przez co nie miałam czasu ani kompa


___________________________________

I diabeł może płakać.
Zobacz profil autora

117 Re: Diamentowy Wodospad on Pon Wrz 19 2016, 16:39

Nighti

avatar
Dojrzewający
Wadera otworzyła paszczę w zdziwieniu. No, nieźle...
-Można to tak ująć
Powiedziała nadal zdziwiona. Jednak słysząc kolejne słowa basiora opamiętała się. Patrząc na tego basiora można stwierdzić że pies albo był wariatem albo był bardzo odważny. Coś w tym basiorze jest bardzo interesującego.
-Tak, pewnie
Ciekawość to pierwszy stopień do piekła jak to mówią, a wadera niestety jest bardzo ciekawską osobą.
-Nigdy cie tu nie widziałam tak właściwie, od jak dawna jesteś w tej krainie?
I nagle waderę zaatakowały wspomnienia, znała na prawdę dużo rożnych osób, wilki czy smoki. Każdy inny, każdy miał jakąś niesamowita zdolność, inaczej wyglądał,albo miał jakieś bardzo dziwne zasady. Tak naprawdę każdy w tej krainie miał inny charakter, był zupełnie inny, każdy miał swój oddzielny pogląd, doświadczenie a mimo to z nikim się nie kłóciła. No może z jednym basiorem czy też dwoma. Zdarzało się jej to między swoją watahą ale nigdy nie doprowadziło do walki, czy gdyby było inaczej ona nadal była by w swojej watasze. No właśnie a pro po długości przebywania w krainie, ile to już rok? Czy to możliwe? Przez rok życia tutaj, przywiązała się do krainy jak do własnego domu, w końcu nim jest. To miejsce tak bardzo ją zmieniło, miała być Alfa w swojej watasze ale teraz jedyne o czym marzy to by być tym kim jest. Niegdyś pragnęła władzy teraz chce być najzwyklejszym wojownikiem. Wadera zamerdała dwa razy ogonem i spojrzała na basiora naprzeciwko niej czekając na odpowiedź.


___________________________________
W dżunglach Katangi i w bagnach Konga,
w stępach Jemenu,piaskach Sudanu,
Gdzie śmierć swe żniwa zbiera codziennie,
walczą psy wojny-najemni żołnierze

Czerwone łuny na niebie,czarna dookoła noc
i naprzód wciąż naprzód,czołgiem na wierzę
i viva la gwera i viva la mort
Gdy huczą działa,świszczą pociski
gdy serce wali jak opętane
brudni od kurzu,od potu ciemni
biegną przed siebie,biegną w nieznane

Czerwone łuny na niebie,czarna dookoła noc
i naprzód wciąż naprzód,czołgiem na wierzę
i viva la gwera i viva la mort
Dla tych co w piaskach Zambii i Konga
i dla tych wszystkich w bezimiennych grobach
dla wszystkich, którzy polegli w walce
bóg wojny wieniec niesie laurowy
Zobacz profil autora

118 Re: Diamentowy Wodospad on Sro Wrz 21 2016, 21:41

Testament

avatar
Dorosły
- Czemu można to tak ująć? - spytał nie bardzo rozumiejąc o co wilczycy z tym chodzi. Dla niego było to oczywistym i niepodważalnym faktem popartym osobistymi doświadczeniami, że szczenięta są na jedno kłapnięcie szczęką i raczej nie da się tym najeść. Według niego z wilczym mięsem jest tak samo jak z winem - im starszy osobnik tym smaczniejszy, choć żylasty.
- Eh... Może zakończmy temat szczeniąt. - mruknął z niechęcią, nie chciał tego ciągnąc bo chciał zapomnieć o tym co kiedyś było i zacząć życie normalnego wilka. Coraz częściej nawet łapał się na myśleniu o tym czy nie udać się do lekarza ze swoimi zaburzeniami psychicznymi. - Co do tego od kiedy tu jestem. W sumie jakiś miesiąc bądź dwa już się tułam po tej krainie. Ale kontakty społeczne z innymi osobnikami mojego gatunku nie są moją najlepszą stroną. - dodał obojętnie. Doskonale pamiętał jak potraktował go Kejn, choć jego iluzja z samiczkami była dość przyjemna dla Testamenta, ale sam fakt oszustwa tkwił mu cierniem w boku. Co do Vincenta posprzeczali się jedynie o pewne różnice w postrzeganiu przez nich świata i aspekty z tym związane.
- Co ty gadasz? Śmiesznie przynajmniej było wkręcać tego młokosa, a i ten staruch sprawił nam nieco rozrywki. A te sunie, które wyczarował... Mmm hmm...- zamruczał energicznie merdając ogonem pobudzony i oblizał pysk rozmarzony tamtym wspomnieniem.


sorki, że czekałaś. Po prostu odpisik nabierał mocy prawnej ;P.


___________________________________

I diabeł może płakać.
Zobacz profil autora

119 Re: Diamentowy Wodospad on Pią Wrz 23 2016, 21:47

Nighti

avatar
Dojrzewający
Wilczyca przytaknęła na słowa basiora. No cóż nie każdy ma z górki a ten basior tym bardziej. Bynajmniej jego wygląd nie świadczy o tym. Odgryzione skrzydło, protezy i czaszka.
-Jeśli mogę spytać, jak się tu znalazłeś? Hmm... Przepraszam zadaje za dużo pytań
Wadera obróciła się w stronę małego basenu pod wodospadem i po krótkim zastanowieniu postanowiła zamoczyć łapy. Weszła do wody z początku mocząc tak jak chciała tylko łapy, po chwili jednak weszła głębiej i zaczęła pływać. W tej letniej wodzie na prawdę świetnie się pływa/ Ciekawe czy za wodospadem jest jaskinia tak jak przy tych gdzie niegdyś mieszkała. Spojrzała na wilka na brzegu i uśmiechnęła się
-Umiesz pływać?
Spytała po raz kolejny nieznajomego
-A tak przy okazji, jestem Nighti

(tym razem to ja przepraszam że nie odpisywałam ale brak weny i powracające problemy w rodzinie)


___________________________________
W dżunglach Katangi i w bagnach Konga,
w stępach Jemenu,piaskach Sudanu,
Gdzie śmierć swe żniwa zbiera codziennie,
walczą psy wojny-najemni żołnierze

Czerwone łuny na niebie,czarna dookoła noc
i naprzód wciąż naprzód,czołgiem na wierzę
i viva la gwera i viva la mort
Gdy huczą działa,świszczą pociski
gdy serce wali jak opętane
brudni od kurzu,od potu ciemni
biegną przed siebie,biegną w nieznane

Czerwone łuny na niebie,czarna dookoła noc
i naprzód wciąż naprzód,czołgiem na wierzę
i viva la gwera i viva la mort
Dla tych co w piaskach Zambii i Konga
i dla tych wszystkich w bezimiennych grobach
dla wszystkich, którzy polegli w walce
bóg wojny wieniec niesie laurowy
Zobacz profil autora

120 Re: Diamentowy Wodospad on Wto Wrz 27 2016, 11:16

Testament

avatar
Dorosły
- Na spokojnie panienko. Kto pyta nie błądzi, a dodatkowo z każdą odpowiedzią staje się mądrzejszy. - burknął obojętnie i się zastanowił. Dłuuuugo myślał nad odpowiedzią nawet kilka razy uderzył końcówką ogona o ziemię i podrapał się po głowie. Ostatecznie wzruszył ramionami i spojrzał w niebo. - Ludzie zamknęli bazę w której się urodziłem. Z braku jakiegokolwiek zajęcia uciekłem z kojca zostawiając innych zamkniętych. - odparł.
- No tak nie do końca zostawiliśmy, bo w końcu zaczęliśmy ich ledwo żywych wypuszczać z klatek tylko po to by ich zjeść. - wyszczerzył kły w drapieżnym uśmiechu i oblizał sobie pysk. Nie przeszkadzało mu to, że jest kanibalem, a nawet lubił się tym chwalić. Był z tego dumny.
- Umiem, ale nie przepadam za wodą. Skrzydło nasiąka i jest strasznie ciężkie, a to jest bardzo problematyczne w terenie, gdy się robi coś ważnego. - ziewnął przeciągle i się położył na brzegu patrząc co wyprawia dojrzewająca wadera.
- Jestem TestAment. - przedstawili się.


___________________________________

I diabeł może płakać.
Zobacz profil autora

121 Re: Diamentowy Wodospad on Sro Wrz 28 2016, 19:05

Nighti

avatar
Dojrzewający
Wadera wyszła z wody nie co dalej, by następnie się wytrzepać i nie zmoczyć basiora. Położyła się obok
-W takim razie, milo mi ciebie poznać Testamencie
Wilczyca uśmiechnęła się mile do basiora i spojrzała na niebo, które zaczęło powoli ciemnieć. Dwa kruki znowu przyleciały do dwójki wilków jednak trzymały się z dala od nich, jakby wyczuwały że waderze i basiorowi nic nie grozi ale nieznajomy może im coś zrobić. Niebieskookiego kruka zaczęło ogarniać zmęczenie natomiast ten drugi zaczął odzyskiwać energię. Czerwone znaki na ciele wadery zaczęły lekko, samoistnie świecić. Pręgi na plecach, tylnej lewej łapie, prawe ucho i znak ciągnący się od nosa, przez oko do grzywki, wszystko to zaczęło delikatnie się czerwienic i świecić. To był jeden z wielu minusów sierści tej wadery, dlatego gdy robiło się ciemniej zakładała płaszcz, teraz jednak nie zrobiła tego, w końcu przed nikim nie musi się chować, i nie jest na żadnej misji a kruki tylko powiadamiają ją swoim krzaczeniem że jest tu bezpiecznie. Po chwili znowu odleciały co było wyraźnym znakiem iż niema czego się bać.
-Ci ludzie... stworzyli cię takiego, byłeś ich eksperymentem?
Spytała wadera zaciekawiona choć mógł to być drażliwy temat dla basiora, jednak to pytanie zaprząta jej głowę od samego początku spotkania.

(wybacz że tak późno ale brak weny i szkoła)


___________________________________
W dżunglach Katangi i w bagnach Konga,
w stępach Jemenu,piaskach Sudanu,
Gdzie śmierć swe żniwa zbiera codziennie,
walczą psy wojny-najemni żołnierze

Czerwone łuny na niebie,czarna dookoła noc
i naprzód wciąż naprzód,czołgiem na wierzę
i viva la gwera i viva la mort
Gdy huczą działa,świszczą pociski
gdy serce wali jak opętane
brudni od kurzu,od potu ciemni
biegną przed siebie,biegną w nieznane

Czerwone łuny na niebie,czarna dookoła noc
i naprzód wciąż naprzód,czołgiem na wierzę
i viva la gwera i viva la mort
Dla tych co w piaskach Zambii i Konga
i dla tych wszystkich w bezimiennych grobach
dla wszystkich, którzy polegli w walce
bóg wojny wieniec niesie laurowy
Zobacz profil autora

122 Re: Diamentowy Wodospad on Pią Wrz 30 2016, 23:30

Testament

avatar
Dorosły
Cały czas bacznie obserwował poczynania wadery, swoimi jadowicie zielonymi oczami. Nie czuł żadnego zagrożenia z jej strony, więc leżał spokojnie na ziemi zrelaksowany, choć czujny i gotowy do nagłej zmiany pozycji, gdyby coś miało zamiar się wydarzyć nieoczekiwanego. Kiwnął życzliwie wilczycy głową, ale nie zmienił swojego obojętnego nastawienia. Nie to, że nie lubił samicy. Po prostu miał takie podejście do wszystkiego. Dla niego najcenniejsze w życiu było tylko jedzenie, spanie i walka. To ostatnie było dla niego jak narkotyk.
- Mi też miło ciebie poznać kruszynko. - uśmiechnął się przyjaźnie z podstępną niewinnością.
Jego drapieżnie lśniące oczy z szaleńczą radością zmieniły swój wyraz ponownie na zobojętniałe i pełne powagi, a wzrok utkwił w latających nad ich głowami ptakach. Był poirytowany ich obecnością oraz krakaniem. Z przyjemnością ściągnął by je na ziemię, połamał im skrzydła i bawił się nimi, aż by ich nie wykończył, bądź same by nie padły przez strach i stres.
Dopiero po chwili dostrzegł, iż coś dziwnego dzieje się z futrem Nighti i było widać, że go to zaintrygowało.
- Po części ludzie po części ja sam. Oni chcieli jedynie stworzyć idealnego ogara bojowego, ja chciałem jedynie rozszarpać konkurencję. - mruknął warkliwym acz spokojnym tonem. - Ładnie się świecisz. - zamerdał ogonem jak szczeniak patrząc na nią z uśmiechem.


___________________________________

I diabeł może płakać.
Zobacz profil autora

123 Re: Diamentowy Wodospad on Sob Paź 01 2016, 20:23

Nighti

avatar
Dojrzewający
Wadera pokiwała zrozumiale głową. Dla niej to było okropne, jak można zmienić kogoś w maszynę do zabijania. A jej sierść? Jej przodkowie mieli kontakty z ludźmi, którzy zdradzili ich.
- Można by powiedzieć że coś nas łączy, tobie jak i mnie zrobili coś ludzie. W moim przypadku jest to zdolność przekazywana z pokolenia na pokolenie a ciebie uczynili takiego osobiście. W moich żyłach płynie krew nie tylko wilcza ale również jakieś błękitne chol*rstwo które czyni że sierść mi się świeci, tak jak twoje oczy. Z początku moja wataha nazywała się Kometa ale po tym co zrobili nam ludzie staliśmy się Mściwi. Świecąca się sierść przekazywana jest u nas z pokolenia na pokolenie, ale mimo iż tam wszyscy byli tacy jak ja, tu czuje się lepiej.
Mruknęła wilczyca, historia wydawała się jej nudna, wkuwano ją w końcu każdemu szczeniakowi i mimo iż miał to być powód do szału i nienawiści ją tylko zanudzał. Owszem nienawidziła ludzi za to co jej zrobili, jej i innym wilkom ale nie widziała niczego w tej historii. W sumie ta opowiastka wcale nie miała dla niej znaczenia, wściekała się bowiem tylko wtedy gdy widziała świecąca się swoją sierść tak że teraz była lekko poddenerwowana ale co niby miałaby teraz zrobić? Po niedługim czasie uderzyła tylko sfrustrowana ogonem o ziemię i skupiła uwagę na basiorze.


___________________________________
W dżunglach Katangi i w bagnach Konga,
w stępach Jemenu,piaskach Sudanu,
Gdzie śmierć swe żniwa zbiera codziennie,
walczą psy wojny-najemni żołnierze

Czerwone łuny na niebie,czarna dookoła noc
i naprzód wciąż naprzód,czołgiem na wierzę
i viva la gwera i viva la mort
Gdy huczą działa,świszczą pociski
gdy serce wali jak opętane
brudni od kurzu,od potu ciemni
biegną przed siebie,biegną w nieznane

Czerwone łuny na niebie,czarna dookoła noc
i naprzód wciąż naprzód,czołgiem na wierzę
i viva la gwera i viva la mort
Dla tych co w piaskach Zambii i Konga
i dla tych wszystkich w bezimiennych grobach
dla wszystkich, którzy polegli w walce
bóg wojny wieniec niesie laurowy
Zobacz profil autora

124 Re: Diamentowy Wodospad on Nie Paź 02 2016, 11:33

Testament

avatar
Dorosły
Test jej wysłuchał po czym zbliżył się i okrył ją skrzydłem uśmiechając się przyjaźnie, acz podstępnie co było jego normalnym uśmiechem. Nikt mu nie powinien ufać bo wilk sam sobie nie ufał. Nie miał sumienia i był niezrównoważony, przez co nie miał żadnych znajomych nawet w hodowli, a nawet jeśli jakiś miał to po prostu zabił ich w walce. Z drugiej strony jakoś specjalnie nie dążył do zacieśniania więzi z innymi przedstawicielami swojego gatunku przez to też nie krył swoich morderczych upodobań i tego, że jest nie zbyt przyjemnym gościem.
- Nie mam nic do ludzi. Zrobili mnie silnym i dawali jeść i było gdzie spać. Tu sam muszę szukać schronienia przed deszczem, a znaleźć jakiegoś martwego wilka to rzadkość. - westchnął robiąc obrażoną minę jak szczeniak przy czym lekko pochylił głowę i położył po sobie ciut dłuższe niż u normalnych wilków uszy. - Co do twojego futra kruszynko to przynajmniej wyróżniasz się w tłumie. - zachichotał lekko z rozbawieniem machając przy tym leniwie ogonem w jedną i drugą stronę jakby udawał źdźbło trawy.


___________________________________

I diabeł może płakać.
Zobacz profil autora

125 Re: Diamentowy Wodospad on Pon Paź 03 2016, 15:27

Nighti

avatar
Dojrzewający
Wilczyca lekko spięła się słysząc wilka
-więc zjadasz wilki?
Spojrzała na niego unosząc brew. Właściwie w tej dziwnej krainie to nie powinno jej dziwić, w końcu widziała już smoki, gryfy, roboty w połowie wilki, demony i inne stworzenia, każdy tu był inny, wyróżniający się, w pewien sposób dziwny
-emm... dziękuje?
Pierwszy raz usłyszała od kogoś coś takiego. Właściwie było to miłe uczucie. Wilczyca uśmiechnęła się do basiora. Zamerdała ogonem i po raz -etny skupiła się na wilku obok


___________________________________
W dżunglach Katangi i w bagnach Konga,
w stępach Jemenu,piaskach Sudanu,
Gdzie śmierć swe żniwa zbiera codziennie,
walczą psy wojny-najemni żołnierze

Czerwone łuny na niebie,czarna dookoła noc
i naprzód wciąż naprzód,czołgiem na wierzę
i viva la gwera i viva la mort
Gdy huczą działa,świszczą pociski
gdy serce wali jak opętane
brudni od kurzu,od potu ciemni
biegną przed siebie,biegną w nieznane

Czerwone łuny na niebie,czarna dookoła noc
i naprzód wciąż naprzód,czołgiem na wierzę
i viva la gwera i viva la mort
Dla tych co w piaskach Zambii i Konga
i dla tych wszystkich w bezimiennych grobach
dla wszystkich, którzy polegli w walce
bóg wojny wieniec niesie laurowy
Zobacz profil autora

Sponsored content


Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry  Wiadomość [Strona 5 z 6]

Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6  Next

Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach