You are not connected. Please login or register

Szmaragdowy Strumień

Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7

Go down  Wiadomość [Strona 7 z 7]

151 Re: Szmaragdowy Strumień on Sob Lut 13 2016, 16:36

Vincent

avatar
Dorosły Przedsiębiorca, Przewodnik
Dorosły Przedsiębiorca, Przewodnik
Próbował się nie gapić na jej skrzydła. Naprawdę próbował. Pierwszy raz widział skrzydlatego wilka, ale okazywanie zdumienia mogło być niegrzeczne... Więc próbował.
Chyba nawet się udało. Ze skrzydeł wzrok przeniósł na pyszczek wilczycy. Uśmiechała się - dobry znak. Nie przeszkodził chyba w niczym ważnym, chyba udało mu się zrobić dobre wrażenie, wyglądać na grzecznego wilczka.
Czy jemu wolno zadawać pytania? Zaskoczyło go to pytanie. Jemu zawsze wolno zadawać pytania.
- Tak, proszę pani.
Pokiwał energicznie łebkiem. Również wyszczerzył śnieżnobiałe ząbki w szerokim, radosnym uśmiechu.
O co to on miał zapytać? To na pewno było coś ważnego, jednak pytanie wilczycy nieco "wybiło go z rytmu". Chwilę, dłuższą chwilę zbierał myśli. Co to on miał...? Na pewno nie było to pytanie o skrzydła. Nic niegrzecznego. Wręcz przeciwnie. On jest rycerzem, a rycerze są bardzo grzeczni. I rycerze ratują damy z opresji, właśnie!
- Czy jest pani może damą w opresji? - zapytał więc.
Tak, to było to pytanie. Z całą pewnością to. Zadowolony z siebie, zamachał ogonkiem lekko. Wciąż leżał na brzuszku przed waderą, więc wyglądało to trochę, jakby polował na jej łapki. Nie miał jednak nic złego na myśli, słowo honoru rycerza!


___________________________________

Dziś nie umiałbym zaufać komukolwiek z nich,
Uwierzyć w cokolwiek co miało nas tutaj nieść,
Wszystko zabrał nam stres, hajs i spryt,
A zamiast wspomnień leje się jad z tych ostatnich zdjęć,
Nie umiem patrzeć wstecz tak, by nie czuć nic,
I już nie wiem czy to pier***ony wstyd, żal czy śmiech,
Nie po to tyle lat przyszło mi tu być,
Chcę poczuć to jak wtedy-chcę widzieć cel.

Zobacz profil autora

152 Re: Szmaragdowy Strumień on Nie Lut 14 2016, 15:39

Berenika

avatar
Latający Wojownik, Przewodnik
Latający Wojownik, Przewodnik
Dama w opresji? Glowa Ber - rownie puchata co reszta ciala - przechylila sie na bok w zdumieniu. Nigdy tak osobie nie pomyslala, raczej sama byla kims w rodzaju "ratownika". To znaczy, wojownika. Wiec to jej zadaniem bylo stawac w obronie innych. Szczegolnie, ze staz miala juz naprawde dlugi, byla nawet samym dowodca. No i jej niezle umiesnione, a mimo to wciaz calkiem gibkie i zgrabne cialo mowilo samo za siebie. Bo pomimo sily i wytrzymalosci byla rowniez zreczna. No, taki dobor artybutow ze strony userki. Trzeba korzystac, ze ma sie okreslone rangi! Poza tym, jak na tak stara postac, to ciezko sie bylo dziwic. Nawet jesli chwilowo miala tylko szesc lat. Po dluzszym zastanowieniu znow usmiechnela sie lagodnie, jak to miala w zwyczaju. Swoja droga, zabawne polaczenie - lagodna, ciepla wojowniczka. A mimo to potrafila byc twarda i nieugieta pod ta cala pogoda ducha.

- Wojownikowi raczej nie przystoi, by ktoś go ratował - stwierdzila wreszcie - więc nie sądzę, abym była damą w opresji.

Swoja droga, ona tez miala wazne pytanie do mlodziana. Nie mogla pozwolic, by taki uroczy mlodzian zostal sam na pastwe losu! Szczegolnie, ze mogl popasc w zle towarzystwo! Mogl zginac z glodu, albo... albo...! Oj, Ber, chyba przesadzasz, nieprawdaz?

- Jesteś tu sam? - zapytala, lekko zmartwiona. Rozejrzala sie, liczac na ujrzenie kogos doroslego, ale sie przeliczyla. - Niebezpiecznie jest takiemu młodemu rycerzowi hasać samemu po tej Krainie. Gdzie są twoi opiekuni? - zapytala jeszcze. Chciala ewentualnie pomoc mlodemu odnalezc jego rodzicow. - Swoją drogą, jak ci na imię? Mi możesz mówić Berenika. - dodala, zanim szczeniak zdazyl cokolwiek odpowiedziec.


___________________________________


Zastrzegam całą postać - by Amathaze!
Zobacz profil autora

153 Re: Szmaragdowy Strumień on Nie Lut 14 2016, 19:04

Vincent

avatar
Dorosły Przedsiębiorca, Przewodnik
Dorosły Przedsiębiorca, Przewodnik
Zdaje się, że znów muszę otworzyć laptopa i poprawić złącze. Chyba je przykleję. Znaczek "~" na czas prac technicznych proszę interpretować jako wykrzyknik. Coś się przesunęło i laptop tak czyta klawisz wykrzyknika. ;_;

Wojownik~
Pyszczek Vincenta ułożył się w idealnie okrągłe O. Prawdziwy wojownik~ To coś jak rycerz, prawda? W każdym razie autorytet, wzór rycerskości. Ktoś podziwiany przez szczeniaka.
Zaraz więc malec pozbierał się, usiadł w miarę prosto, wciąż z otwartym pyszczkiem wpatrując się w wilczycę.
- Wojoooowniiik? A wie pani, pani damo wojownik, że ja też jestem wojownikiem? Takim troszeczkę. Ja jestem rycerzem~ Chciałbym być wojownikiem. Czy wszyscy wojownicy mają skrzydła?
Ajj... Ale się wyrwał. Trochę się rozpędził, prawda? Zasłonił pyszczek łapką na chwilę. Nie wolno tyle mówić~ Jego rodzice nigdy tego nie lubili. To niegrzeczne. Nie wolno.
- To znaczy... Miło mi panią poznać. Nazywam się Vincent. Przepraszam za moje zachowanie. Tak, jestem tu sam.
Mniej słów, mniej szkód, czyż nie? Nie chciał być niegrzeczny. Naprawdę nie chciał. Nie mógł nic poradzić na to, że jest złym wilczkiem... Ale jeszcze nie wszyscy o tym wiedzą. Jeśli dla wszystkich będzie miły i grzeczny, to może nie zauważą, że jest niedobry?
- Mój kamień mnie pilnuje proszę pani. Dostałem go od Mikołaja. - dodał jeszcze niepewnie.
Za dużo mówi. Stanowczo za dużo.

Zobacz profil autora

154 Re: Szmaragdowy Strumień on Pon Lut 15 2016, 19:48

Berenika

avatar
Latający Wojownik, Przewodnik
Latający Wojownik, Przewodnik
Szczeniak ten byl naprawde zywa istotka. To milo widziec, ze mlodziez - a przynajmniej pojedyncze przypadki - w tych czasach jest tak pelna energii. Przeciez Ber sama taka byla swego czasu! Nawet wtedy, bardzo dawno temu, kiedy miala jeszcze inaczej na imie. Swoja droga, czemu zmienila imie? Hm, to zastanawiajace. Juz nie pamiętala nawet. Spojrzala na mlodego, gdyz pod wplywem zamyslenia jej wzrok powedrowal gdzies indziej. Bardziej w dal. Usmiechnela sie wiec cieplo, spieszac sie z odpowiedziami.

- Rycerz to bardzo poważna rola, widać jesteś naprawdę odważny. - stwierdzila pogodnie. - Nie, nie wszyscy wojownicy maja skrzydła. Ja się z moimi urodziłam, choć nie od początku byłam w stanie latać.

Przyjrzala sie znow wilczkowi. A wiec mial na imie Vincent! Nigdy wcześnie nie spotkala nikogo o takim imieniu, ani tez oststnimi czasy, a wiec na sto procent nie znala go. Ale ale, nie bylo przy nim nikogo? Wadera wyraznie sie zmartwila.

- Nie przepraszaj za swoje zachowanie - miło się rozmawia z gadatliwymi wilkami, przynajmniej mi. - odparla, posylajac mu krotki, lagodny usmiech. - Martwi mnie jednak fakt, że jesteś tu sam. Gdzie są twoi rodzice? Mogę ci pomóc ich znaleźć. - Skrzydlata spuscila na chwile glowe, jakby sie nad czyms głęboko zastanawiala, co bylo z reszta prawda. No, w sumie miala duzo czasu. Podniosla glowe. Pomoze mu odnaleźć jego dom!


___________________________________


Zastrzegam całą postać - by Amathaze!
Zobacz profil autora

155 Re: Szmaragdowy Strumień on Pon Lut 15 2016, 20:06

Vincent

avatar
Dorosły Przedsiębiorca, Przewodnik
Dorosły Przedsiębiorca, Przewodnik
Wykrzykniku mój! Jakże ja cię uwielbiam!

W reakcji na uśmiech wilczycy, Vince rozchmurzył się natychmiast, odpowiadając szerokim uśmiechem. Skrzydlata wojowniczka chyba go polubiła! Zamerdał ponownie długim, puszystym ogonkiem, ciesząc się tym faktem.
- Jestem bardzo odważny, proszę pani! Nie boję się smoków, potworów, ani nawet szpinaku!
Przecież wszyscy wiemy, że nie ma nic bardziej przerażającego nad szpinak, prawda?
- Chciaaałbym mieć skrzydła. Jak myślisz proszę pani, urosną mi? Jak będę bardzo bardzo chciał?
Gdyby miał skrzydła, mógłby polecieć daleeeko, do gwiazd! Spotkałby tam kosmitów i razem z nimi poszedłby na pizzę!
Na wzmiankę o szukaniu rodziców jego uśmiech zbladł nieco. Ale malec starał się go utrzymać, mimo wszystko!
- Moi rodzice nie chcą, żeby mnie znaleziono. Byłem niegrzeczny i mama wrzuciła mnie do wody. I popłynąłem daleeeko w świat!
Starał się, by i w tej wypowiedzi słychać było tylko radość i entuzjazm, choć wcale ich nie czuł. Bolało go postępowanie rodziców. Ale nie wolno mu tego okazać! Musi być silny,


___________________________________

Dziś nie umiałbym zaufać komukolwiek z nich,
Uwierzyć w cokolwiek co miało nas tutaj nieść,
Wszystko zabrał nam stres, hajs i spryt,
A zamiast wspomnień leje się jad z tych ostatnich zdjęć,
Nie umiem patrzeć wstecz tak, by nie czuć nic,
I już nie wiem czy to pier***ony wstyd, żal czy śmiech,
Nie po to tyle lat przyszło mi tu być,
Chcę poczuć to jak wtedy-chcę widzieć cel.

Zobacz profil autora

156 Re: Szmaragdowy Strumień on Pon Lut 15 2016, 20:36

Berenika

avatar
Latający Wojownik, Przewodnik
Latający Wojownik, Przewodnik
Szeroki usmiech rozjasnil oblicze Ber, gdy szczeniak powiedzial, ze jest bardzo odwazny. Widać energii mu nie brakowalo! O wyobrazni nie wspomnialam, gdyz Ber widziala juz wszystko, co wymienil - smoki, a nawet potwory. No i szpinak tym bardziej. Ona wolala papierowki(lub jakkolwiek zwa sie te zielone jablka). Stara historia, jeszcze daaawno przed przeniesieniem forum.

- Wątpię, by skrzydła mogły sobie po prostu wyrosnąć - odpowiedziala, znow popadajac w zamyslenie, tylko tym razem na duuuzo krocej niz zwykle. - Ale na pewno istnieją sposoby na to, by można było je stworzyć.

Jednak gdy Vincent opowiedzial z grubsza swoja historie, wrecz ja zmrozilo od srodka. Naprawde! Sama miala kiedys szczeniaki, i nigdy w zyciu nie zrobilaby im czegos tak okrutnego... Zmarszczyla lekko brwi, oburzona, i wbila wzrok w ziemie tuz przed soba.

- Nawet jeśli byłeś niegrzeczny, to nie powinno się robić czegoś tak karygodnego jak wrzucenie dziecka do wody... - wymamrotala, bardziej do siebie niz do malca. Zdecydowala sie jednak szybko uspokoic. Nie chciala by mlody pomyslal przypadkiem, ze to on mogl byc zrodlem jej gniewu. Przeniosla spojrzenie znow na Vincenta, choc ciezko bylo to tak nazwac, bo byl dosc blisko niej. Przywolala na twarz mozliwie najcieplejszy usmiech, choc ciezko jej bylo to zrobic po tym co usłyszała. - Nie będziesz miał nic przeciwko, młody rycerzu, jeśli w takim razie to ja się tobą zaopiekuję? - zapytala, dając malcowi mozliwosc wyboru. Choc pewnie i tak, jesli nie przyjmie propozycji, bedzie miala na niego oko w miare mozliwosci. Nie mogla pozwolic, by hasal sobie sam! No!


___________________________________


Zastrzegam całą postać - by Amathaze!
Zobacz profil autora

157 Re: Szmaragdowy Strumień on Pon Lut 15 2016, 20:57

Vincent

avatar
Dorosły Przedsiębiorca, Przewodnik
Dorosły Przedsiębiorca, Przewodnik
Vince zastrzygł uszami.
- A jak będę bardzo bardzo bardzo chciał?
Skrzydła nie urosną od samego chcenia? To nie mieściło się w niedużym łebku szczeniaka. On chciał bardzo, bardzo, bardzo!
Kolejne słowa wojowniczki zaskoczyły go.
- Ale mama ma zawsze rację... - zaproestował niepewnie.
Mama ma zawsze rację. To mu powtarzano, kiedy jeszcze miał mamę. Wpajano mu to niczym mantrę, w którą ślepo wierzył.
Jak się tak zastanowić, ślepo wierzył we wszystko, co rodzice mu powiedzieli. Cóż, był przecież jeszcze bardzo mały.
W reakcji na pytanie wojowniczki, zastrzygł uszami. Zastanawiał się.
- A czy nauczy mnie pani wojownikowania?
Bardzo by chciał umieć walczyć ze smokami jeszcze lepiej, niż dotychczas!


___________________________________

Dziś nie umiałbym zaufać komukolwiek z nich,
Uwierzyć w cokolwiek co miało nas tutaj nieść,
Wszystko zabrał nam stres, hajs i spryt,
A zamiast wspomnień leje się jad z tych ostatnich zdjęć,
Nie umiem patrzeć wstecz tak, by nie czuć nic,
I już nie wiem czy to pier***ony wstyd, żal czy śmiech,
Nie po to tyle lat przyszło mi tu być,
Chcę poczuć to jak wtedy-chcę widzieć cel.

Zobacz profil autora

158 Re: Szmaragdowy Strumień on Wto Lut 16 2016, 19:49

Berenika

avatar
Latający Wojownik, Przewodnik
Latający Wojownik, Przewodnik
Ber pokrecila glowa.

- Choćbyś najmocniej tego pragnął, to musiałbyś przede wszystkim coś robić w celu zdobycia ich. Chociażby zdobyć przedmiot albo specjalny napój, który by je utworzył. - odparla spokojnie.

No coz, szczeniak byl mlodziutki. Takie maluchy sklonne byly wierzyc w wiele rzeczy. Westchnela dyskretnie, gdy Vincent powiedzial, ze "mama ma zawsze rację". Zmarszczyla lekko brwi i spojrzala w ziemie znajdujaca sie tuz przed jej lapami. Wygladala jednak bardziej na zamyslona - nie wygladala ani troche groznie.

- Dorośli nie zawsze mają rację, Vincent. Bywają okrutni. Nawet takie młode wilczki jak ty bywają złe i robią niedobre rzeczy. - stwierdzila, po czym wypuscila dłużej powietrze z pluc, przenoszac wzrok chwilowo na niebo. Choc tu bylo dosc cieplo, to ono wciaz nie wygladalo zachecajaco.

Ale to nic. Berenice to nie przeszkadzalo. Przynajmniej mogla odsapnac od tej uporczywej bieli, ktora chwilami meczyla jej oczy. Bylo jej juz dostatecznie duzo, na jej ciele. Nawet Vincent byl caly - a przynajmniej prawie cały - biały. Ale to juz takie zle nie bylo. Snieg szczypal w lapy. Nie zeby narzekala, ale fakt faktem, zimno do najlepszych rzeczy nie nalezalo. No chyba, ze w upalne lato.
Ale odlozmy to na bok, gdyz Ber wlasnie usmiechnela sie cieplo na pytanie mlodego.

- Oczywiscie, ze tak. - odpowiedziala pogodnie. W sumie, dawno nikogo nie uczyla. Nawet jesli Vinc byl bardzo mlodziutki, to wciąż mogla mu pare rzeczy wytłumaczyć! A gdy bedzie starszy, i wciaz bedzie chcial zostac Wojem - zaczac uczyc na powaznie! No, piekne plany snujesz, Ber. Jeszcze skonczy sie na tym, ze bedziesz go namawiac do dolaczenia do Watahy Nocy... Ale nie, ona nie byla typem zdolnym naciskac na kogos, by cos zrobil. Z reszta, czy w ogole o czyms takim pomyslala?


___________________________________


Zastrzegam całą postać - by Amathaze!
Zobacz profil autora

159 Re: Szmaragdowy Strumień on Sro Lut 17 2016, 18:44

Vincent

avatar
Dorosły Przedsiębiorca, Przewodnik
Dorosły Przedsiębiorca, Przewodnik
Ależ Vincent też potrafi szczypać w łapy! ;>
Wilczek pokiwał łebkiem.
- Mam magiczny kamień od Mikołaja. Wystarczy?
Pokazał wilczycy kamień w kształcie jaja. Był z niego bardzo dumny! Opiekował się nim najlepiej, jak potrafił. Śpiewał mu nawet piosenki, jak nikt nie patrzył!
- Ale mama mówiła, że zawsze ma rację. Tylko ja byłem niedobry. Moje rodzeństwo było dobre. Mama i tata też byli dobrzy, sami tak mówili!
Żelazna Vincentowa logika jest niczym indjańskie kowadło z książek Cejrowskiego.
Słysząc, że wilczyca się zgadza, uśmiechnął się szeroko.
- Jeej! Dziękidziękidziękidziękidzięki! Obiecuję być grzeczny i pilnie się uczyć!
Pani wojowniczka nauczy go, jak zabijać potwory!


___________________________________

Dziś nie umiałbym zaufać komukolwiek z nich,
Uwierzyć w cokolwiek co miało nas tutaj nieść,
Wszystko zabrał nam stres, hajs i spryt,
A zamiast wspomnień leje się jad z tych ostatnich zdjęć,
Nie umiem patrzeć wstecz tak, by nie czuć nic,
I już nie wiem czy to pier***ony wstyd, żal czy śmiech,
Nie po to tyle lat przyszło mi tu być,
Chcę poczuć to jak wtedy-chcę widzieć cel.

Zobacz profil autora

160 Re: Szmaragdowy Strumień on Sob Lut 20 2016, 20:07

Berenika

avatar
Latający Wojownik, Przewodnik
Latający Wojownik, Przewodnik
xdd
Berenika przyjrzała się uważnie kamieniowi. Pierwszy raz taki widziała. Był całkiem ładny. Tylko... od Mikołaja? Hm, w sumie takowa osoba była gdzieś tutaj ostatnio, ale to tylko plotki, które słyszała. Widać to jednak prawda! Ciekawe, kim był ów Mikołaj...

- To zależy od tego, jakie on ma magiczne właściwości. - wytłumaczyła szczeniakowi.

Na kolejne słowa wilczka zmarszczyła lekko brwi i po raz kolejny skupiła swój wzrok na innym punkcie, gdzieś hen! daleko. Cóż za rodzina, w której się biedny malec wychowywał... Skrzydlata pokręciła głową.

- Nawet jeśli byłeś niedobry, to po prostu nie wolno wyrzucać dzieci do wody. - stwierdziła zupełnie poważnie - Tak się po prostu nie robi! Poza tym, naprawdę nie wyglądasz mi na aż tak złą osóbkę.

Gdy jednak szczeniak podziękował jej energicznie, nie była w stanie się nie uśmiechnąć. Tak więc wyraz jej twarzy znów się ocieplił, a nawet zaśmiała się cicho, nie otwierając nawet pyska.

- Trzymam cię za słowo, młody rycerzu. - odparła pogodnie i lekko poczochrała kudełki na głowie młodego.

A więc znów będzie szkolić... No, przynajmniej długo już dzierżyła posadę Wojownika! Postara się, aby zapewnić Vincent'owi możliwie najlepsze szkolenie. Chociaż dopiero jak będzie starszy, będą zapewne mogli się poważnie wziąć za trening. Ale tak też się da coś zrobić, zdecydowanie. I przynajmniej będzie mogła otwarcie mieć oko na wilczka!


___________________________________


Zastrzegam całą postać - by Amathaze!
Zobacz profil autora

161 Re: Szmaragdowy Strumień on Sob Lut 20 2016, 22:08

Vincent

avatar
Dorosły Przedsiębiorca, Przewodnik
Dorosły Przedsiębiorca, Przewodnik
Ze skrzydeł nic nie będzie. Z kamienia wykluł się lew Okruszek. Ale w tym miejscu Vince jeszcze o tym nie wie, nie uprzedzajmy faktów!
Wilczek lekko pokiwał łebkiem.
- Na pewno ma ich dużo! Może z czasem skrzydła wyrosną?
Druga wypowiedź wojowniczki zaskoczyła go, wręcz zdziwiła. Przechylił łepek na bok.
- Dlaaaaczeeegoo? - Oglądaliście kiedyś Kubusia Puchatka i Hefalumpy? W pewnym momencie młody hefalump zadaje to pytanie z identyczną intonacją.
W opinii Vincenta to, co mówią dorośli, jest święte. Przecież dorośli nie kłamią. Nikt nie kłamie. Młody wilczuś nie znał jeszcze nawet pojęcia kłamstwa. A skoro wszystko jest prawdą...
- Mama mówiła, że jestem zły. Na pewno jestem.
To było żelazne przekonanie tkwiące w szczeniaku od momenu narodzin. Trudno, by szybko się zmieniło.
- Tak jest pani damo wojowniczko! Nie zawiodę pani! - uśmiechnął się do wilczycy rozbrajająco.
Wciąż nie znał jej imienia. Ale "pani damo wojowniczko" brzmiało nie najgorzej, prawda?


___________________________________

Dziś nie umiałbym zaufać komukolwiek z nich,
Uwierzyć w cokolwiek co miało nas tutaj nieść,
Wszystko zabrał nam stres, hajs i spryt,
A zamiast wspomnień leje się jad z tych ostatnich zdjęć,
Nie umiem patrzeć wstecz tak, by nie czuć nic,
I już nie wiem czy to pier***ony wstyd, żal czy śmiech,
Nie po to tyle lat przyszło mi tu być,
Chcę poczuć to jak wtedy-chcę widzieć cel.

Zobacz profil autora

162 Re: Szmaragdowy Strumień on Sro Lut 24 2016, 19:53

Berenika

avatar
Latający Wojownik, Przewodnik
Latający Wojownik, Przewodnik
Na szczeniece "dlaczego" i reszte slow Ber zdziwila sie troche, ale widac po prostu takie idealy w nim zakorzeniono. To dosc nieciekawie, ale chyba ciezko bedzie to zmienic. Wadera westchnela dyskretnie, po czym usmiechnela sie cieplo.

- No cóż, ja i tak swoje wiem. - stwierdzila pogodnie. W tej chwili nie bylo sensu wyklocac sie o wlasne przekonania.

W ogole klotnie dobre nie byly, a Berenika nie czula sie w tej chwili na silach, aby robic wyklady. Bo czasem jej sie tak zdarzalo. No, babcia juz byla. Moze tak jej po prostu zostalo. Swoja droga, jakim cudem Vincent nie znal imienia Skrzydlatej, skoro ta mu sie przedstawiala jakis czas temu? Znaczy, nie czepiam sie, choc to tak moglo zabrzmiec. Po prostu nie chce mi sie pisac. Troszku mi sie zachorowalo i ciezko mi zbyt duzo z siebie wykrzesac. Nie liczac pisania o sobie, oczywiście! Taki moj nieladny nawyk.

- A właściwie, to jak długo jesteś w tej Krainie? Wiesz może coś o niej? - zapytala, nie bedac do konca pewna, czy nie pytała juz wczesniej o cos takiego. Ale usmiechnela sie entuzjastycznie. - Jeśli chcesz, to mogę ci opowiedzieć nawet historię tej Krainy! Chyba, że ją słyszałeś.

No, Ber znala te historie. Te kilkanascie lat sporo wiedzy jej dało odnosnie niektorych rzeczy. Sama historie pewnie w jakiejs starej ksiazce przeczytała, albo usluszala od kogos.


___________________________________


Zastrzegam całą postać - by Amathaze!
Zobacz profil autora

163 Re: Szmaragdowy Strumień on Czw Lut 25 2016, 04:54

Vincent

avatar
Dorosły Przedsiębiorca, Przewodnik
Dorosły Przedsiębiorca, Przewodnik
Vince pokiwał łebkiem.
- Ja też wiem! - oznajmił radośnie.
Nie był do końca pewien, co właściwie wie, ale na pewno coś wiedział.
Na pytanie wilczycy zareagował zmarszzeniem czoła i wyciągnięciem przed siebie łapek. Wilki też mają palce, a na nich właśnie próbował policzyć.
- Dwie łapki i troszkę. - stwierdził w końcu.
Skomplikowana ta "matetyka". Zwłaszcza, że tak naprawdę nie wiedział, ile jest tego "troszkę". Nie miał na czym policzyć - wszak łapki się skończyły.
- Tak, widziałem taką wieeeelką dziurę. I Mikołaja! Więc wiem, że tu są.
Gdy padło słowo "opowiedzieć", oczka szczeniaka się zaświeciły.
- Poproooooooszę! - zawołał.
Zwinął się w kłębuszek przy łapkach wilczycy, czekając na bajkę.

Zobacz profil autora

164 Re: Szmaragdowy Strumień on Czw Lut 25 2016, 19:49

Asher delikatnie, łapa za łapą, przemierzał pobliskie krainy w poszukiwaniu czegoś co jest warte jego uwagi. Wiatr nie był zbyt silny, jedynie delikatnie muskał jego śnieżnobiałe futro, a panująca temperatura pasowała mu idealnie.
Basior szedł już sporą część dnia, więc łeb miał nisko, uszy oklapnięte, a łapy wraz z ogonem szurały delikatnie o podłoże. Lubił ten stan odrętwienia, kiedy jedyne o czym myślisz to żeby iść. Wtedy masz czyste i lekkie myśli.
Jego krwiste oczy powoli zaczęły przykrywać powieki, i już wiedział, że jego trans będzie musiał się zakończyć, o ile nie chce paść plackiem. W pewnym momencie jego nozdrza wyłapały zapach. A dokładniej dwa. Wypuścił powietrze i zatrzymał się. Najpierw podniósł uszy, które wyłapały cichy dialog. Kiedy doszedł do wniosku, że jego uczestnikami są wilki strząsł pył z sierści i rozejrzał się dookoła. Dawno nikogo nie spotkał i czuł wewnętrzną potrzebę otwarcia jadaczki.
Ruszył sprężystym krokiem w stronę źródła dźwięku i zapachu. Podczas tej małej przechadzki zorientował się w jak pięknym miejscu się znajduję. Wszechobecna zieleń była wyjątkowo przyjemna dla oka, unoszący się leśny zapach tylko prosił się o wąchanie, a dźwięk delikatnie szumiących liści był istnie melodyjny.
Chyba się w tym wszystkim zatracił, bo niemal nie zauważył, że wyszedł na otwartą przestrzeń.
Jego oczom ukazała się wilczyca i igrające obok niej szczenie.
-O, witam! - wydusił dosyć drętwo. Właśnie sobie zdał sprawę od jak dawna z nikim nie rozmawiał. W ogóle od dawna nikogo nie widział.

Zobacz profil autora

165 Re: Szmaragdowy Strumień on Pią Lut 26 2016, 20:45

Berenika

avatar
Latający Wojownik, Przewodnik
Latający Wojownik, Przewodnik
Ber już miała zacząć opowiadać młodemu historię Krainy, kiedy ktoś nowy się pojawił. Obcy. Odwróciła głowę w jego kierunku wpierw nieco nieufnie, ale jej wyraz twarzy szybko uległ zmianie - posłała mu lekki, ciepły uśmiech.

- Witaj, nieznajomy. - odpowiedziała.

Nie miała co być taka nieufna. Jako wojownik, wciąż jej było ciężko do tego przywyknąć. Ale nie wyczuwała jakichś złych intencji ze strony obcego basiora. No tak, obiecała sobie, że bardziej zaufa swoim umiejętnościom. Przecież miała duże doświadczenie w walce! Ile to już trzymała swą posadę? Oj, na pewno długo, choć straciła rachubę czasu. To wszystko wina tej niesamowitej wyprawy, podczas której przez pewne właściwości tamtego terenu została odmłodzona. Wciąż nie wiedziała jakim cudem, ale miała nadzieję, że z panem Szwedem wszystko w porządku. Bardzo jej pomógł. Aaale~! Przecież mały Vincent czekał na opowiadanie. Tak więc odwróciła głowę w stronę szczeniaka i odchrząknęła cicho.

- Kilkadziesiąt tysięcy lat temu kraina ta była spokojnym miejscem, słońce świeciło przymilnie, wiatr lubieżnie rozwiewał sierść, a ocean szumiał spokojnie, kładąc wszystkie zbłąkane dusze do snu. Mieszkańcy zwykli zwać to miejsce rajem - ba, uznali za piękniejsze, niż eden! Wilki, Smoki i Gryfy żyły w pokoju i zgodzie, zjednoczeni i silni. A przynajmniej było tak do przybycia grupy nieznanych . Choć z początku zdawali się być nikim więcej niż tylko szczęśliwcami, który odnaleźli to niebo - to już niedługo wszyscy mieli zobaczyć swój błąd. Ugrupowanie składało się z szóstki osobników - czwórki wilków, gryfa i smoka. - do tego momentu recytowała śpiewnie, gdyż początek znała na pamięć. Nie chciała jednak zanudzać młodego, więc postanowiła, że w dużej części mu to streści. Z resztą, nie wszystko znała tak dokładnie, by móc z pamięci mu opowiedzieć. - Najstarszy z grupy był odziany w czerń. Krążyły plotki, iż widziano go tylko w świetle księżyca, a podczas świtu zmieniał się w kupę odrażających, rozkładających się mięśni ledwo trzymających się pożółkłych kości. Wiele stworzeń było ciekawych tajemnicy, którą ów skrywał. Wreszcie jego słuchacze ustanowili go swoim liderem - tak powstała Wataha Nocy.
Kolejny był nieco młodszy, przeciwieństwo swego brata. Impulsywny, agresywny i żądny władzy. Był również mistrzem magii ognia. Wielbił zniszczenie i sianie terroru. Widząc poczynania swego brata również zapragnął stworzyć własną grupę. Zmusił słabsze wilki do stania się częścią jego ugrupowania, a ci przerażeni jego potęgą sami postanawiali zasilać jego szeregi. Wreszcie przeniósł się na południe Krainy i wybudował pałac u stóp aktywnego wtedy wulkanu. Zaczął również wojnę z wilkami, które nie należały do żadnej grupy.
Trzeci z nich, najmłodszy, w życiu kierował się spokojem i rozwagą. Miał duże serce i dzielił się nim z tymi, którzy tego potrzebowali, służąc im swoją radą, dobrocią czy przysługą. Martwiły go poczynania Ognistego wilka, ponieważ bał się o życia innych. To on więc stanął w pierwszym rzędzie, gdy wysłannicy południa postanowili zacząć spór krwawo i brutalnie. Samodzielnie odparł ich ataki, chcąc przywrócić ład i harmonię. I później rozpoczęły się bitwy, i gdy Ogień był już bliski wygranej, szala zwycięstwa przechyliła się na stronę Stada Wiatru - bo tak siebie zwać lubili. Stało się to przez aktywną pomoc Ugrupowania Nocy oraz Grona Gryfów, którzy zdecydowali się pomóc. Gdy praktycznie dotknęli już granic Południa wilki księżyca ukazały swój podstęp i pojmali Wietrznego wilka, po czym zabrali prosto do Władcy Ognia, zaraz potem znikając. Pojmanego więziono siedem dni i siedem nocy, a potem kazano rozszarpać na oczach jego grupy. Tak też Wietrzne Stado poddało się, uciekając za Wielkie Jezioro na górzyste tereny.
Ostatni z nich był największą zagadką. Nie był tajemniczy, nie był też otwarty. Nie spokojny, nie żywiołowy. Trzymał się z daleka. Mówiono, że jest psychopatą pogrążonym w swym szaleństwie, że nic nie je, ani nie pije, że nie potrafi mówić, ale umie kontaktować się ze zwierzętami - w końcu, że on sam jest ucieleśnieniem wody. Słysząc te pogłoski, wilk pozostawał neutralny wobec nich. Nie zaprzeczał, nie potwierdzał. Wojnę spędził w ukryciu. Gdy Stado Wiatru zostało pokonane, postanowił pomóc niezrzeszonym, by uniknęli oni rychłej śmierci. Śpiewając Pieśń Wodnistej Iluzji zahipnotyzował on część samotników i zaprowadził na wyspę koło krainy, by po dotarciu przerwać swój czar. Tam zostali, skrywając się pod bezpieczeństwem swej własnej grupy, Watahy Wody. Nie mieli wyboru - wodne stworzenie więziło ich, wytwarzając koło krainy pole ochronne. Zniknęło wraz z jego śmiercią - poprzez spalenie. Jak czarownicę. Zwierzęta nie były zadowolone ograniczoną wolnością i tak postanowiły zakończyć ów spór. Ponoć niekiedy, w pełnie księżyca usłyszeć można, jak jego pieśń rozbrzmiewa po raz kolejny, niesiona wraz z szumem strumyka.
Gryfica i Smok trzymali się razem już od przybycia do krainy. Zwani byli Świetlistymi, gdyż przynosili zgodę i pokój skuteczniej niż wszyscy, którzy tego próbowali. Postanowili założyć wspólne ugrupowanie, gdy i inni zaczęli to robić. Zamieszkali na wschodzie, z dala od sporów. Gdzie zapewne żyliby w zgodzie do dziś. Gdy Władca Ognia zaczął opanowywać krainę, Gryfy, jako waleczne i odważne stworzenia, postanowiły jak najszybciej pomóc, Smoki natomiast wolały się w konflikt nie mieszać. Nastąpiło kilka sprzeczek, nawet bójek - i tak losy Smoków i Gryfów na zawsze rozdzieliły się. Świetlisty Smok postanowił przenieść swoje stado na tereny górzyste, jak się później okazało - koło Watahy Nocy.
Historia ta urywa się przy śmierci Ognistego Wilka. Nigdy przedtem i nigdy później nie było władcy tak okrutnego i bezlitosnego jak on, nie było też wilka tak tajemniczego i inteligentnego jak przywódca Watahy Nocy, osoby tak dobrodusznej i oddanej jak Wietrzny Wilk, ani stworzenia tak szaleńczego i odmiennego jak uosobienie Wody.


Wadera częściowo recytowała i częściowo mówiła własnymi słowami, po części przez moje lenistwo. Po zakończeniu historii jeszcze raz odchrząknęła i przyjrzała się uważnie młodemu. Jakie wrażenie wywarła na nim historia? Może go zanudziła, może zainteresowała? Ber nie mówiła raczej jednostajnym i monotonnym głosem, więc może nie powinno być tak źle... Chyba, że Vincent nie lubił długich historii. Ale co tam, najwyżej po prostu jej o tym powie, i będzie unikała takie rozgadywania się!

- I co o tym myślisz? - zapytała się, pełna entuzjazmu. Kochała tę historię, ale nie będzie zła, jeśli białemu wilczkowi się nie spodoba.


___________________________________


Zastrzegam całą postać - by Amathaze!
Zobacz profil autora

166 Re: Szmaragdowy Strumień on Pią Lut 26 2016, 21:32

Vincent

avatar
Dorosły Przedsiębiorca, Przewodnik
Dorosły Przedsiębiorca, Przewodnik
Szczeniak pomachał nieznajomemu łapką.
- Dzień dobry proszę pana.
On na pewno nie był damą w opresji. W ogóle damą nie był.
Vincent słuchał uważnie historii.
- Tu jest dużo trudnych słów. - stwierdził w końcu.
Podrapał się w łepek łapką, marszcząc czoło z namysłem. Marszczenie proporcjonalne było do stopnia namysłu, więc zmarszczki na czole zasłoniły wręcz szczeniakowi oczy.
- Co to znaczy "lubieżnie"?
Rozprostował Filozoficzne Zmarszczki Namysłu, czekając na odpowiedź.


___________________________________

Dziś nie umiałbym zaufać komukolwiek z nich,
Uwierzyć w cokolwiek co miało nas tutaj nieść,
Wszystko zabrał nam stres, hajs i spryt,
A zamiast wspomnień leje się jad z tych ostatnich zdjęć,
Nie umiem patrzeć wstecz tak, by nie czuć nic,
I już nie wiem czy to pier***ony wstyd, żal czy śmiech,
Nie po to tyle lat przyszło mi tu być,
Chcę poczuć to jak wtedy-chcę widzieć cel.

Zobacz profil autora

167 Re: Szmaragdowy Strumień on Sob Lut 27 2016, 15:36

Berenika

avatar
Latający Wojownik, Przewodnik
Latający Wojownik, Przewodnik
Och, a więc go nie zanudziła, a przynajmniej nie aż tak bardzo. To dobrze! Chociaż z drugiej strony mogło to wynikać po prostu z faktu, że nie wszystkie słowa młody rozumiał. No i zapytał o dość, hm, ciekawe słowo. Teraz to Ber się musiała zastanowić, jak mogłaby to ująć inaczej. No, bądźmy szczerzy, "lubieżnie" znaczy na pewno "sprośnie", ale tu zostało pokazane w innym kontekście. Nie-aż-takim-złym. W sumie w ogóle to nie było tutaj w złym kontekście, no! I nie zamierzała tego najtrafniejszego określenia wyjawiać Vincent'owi. Z resztą, nie musiała.

- "Lubieżnie" tutaj można zrozumieć jako "przyjemnie". No wiesz, w miły sposób. - odparła, uśmiechając się pogodnie po tej dłuższej chwili zamyślenia.

W sumie to dobrze to wytłumaczyła młodemu, tak przynajmniej sama sobie stwierdziła. I niech tak będzie.


___________________________________


Zastrzegam całą postać - by Amathaze!
Zobacz profil autora

168 Re: Szmaragdowy Strumień on Wto Mar 08 2016, 12:35

Vincent

avatar
Dorosły Przedsiębiorca, Przewodnik
Dorosły Przedsiębiorca, Przewodnik
Przepraszam, że się wpycham w kolejkę :c

- Aaaaaaa... - odgłos paszczowy oznajmił światu, że Vincent zrozumiał.
Jego słownik wzbogacił się o nowe fajne słowo, w sam raz do częstego używania.
- Czy wojownicy dużo walczą ze smokami?
Chciał walczyć, dużo, często, i zwyciężać! Śmierć wszystkim smokom! Podobno rycerze noszą zbroje ze skóry smoka. Chciałby taką mieć. Księżyc by pozieleniał z zazdrości!
- Kiedy zaczniemy się uczyć? - zapytał.
Miał setki pytań i tylko jeden pyszczek! A szkoda, bo chciałby zadać je wszystkie na raz.


___________________________________

Dziś nie umiałbym zaufać komukolwiek z nich,
Uwierzyć w cokolwiek co miało nas tutaj nieść,
Wszystko zabrał nam stres, hajs i spryt,
A zamiast wspomnień leje się jad z tych ostatnich zdjęć,
Nie umiem patrzeć wstecz tak, by nie czuć nic,
I już nie wiem czy to pier***ony wstyd, żal czy śmiech,
Nie po to tyle lat przyszło mi tu być,
Chcę poczuć to jak wtedy-chcę widzieć cel.

Zobacz profil autora

169 Re: Szmaragdowy Strumień on Wto Mar 08 2016, 15:37

Berenika

avatar
Latający Wojownik, Przewodnik
Latający Wojownik, Przewodnik
Oj, jakby mial wiecej pyszczkow to moze i by zadal wiecej pytan, ale biedna Ber nic by z tego nie zrozumiala. Wiec to dobrze, ze Vincent mial tylko jeden, jak kazdy. No, moze prawie kazdy?

- Wojownicy? Nie, raczej walczą w obronie swojego stada, rodziny i przyjaciół. Może to robić każdy, ale zazwyczaj wojownikami zostają ci, którzy się wyróżniają w walce - a więc robią to skuteczniej. - wytlumaczyla mu spokojnie. No niestety, nie miala az takiej wyobrazni jak szczeniak. - Myślę, że ciężko byłoby wilkowi pokonać smoka, szczególnie że ten drugi zazwyczaj jest olbrzymi. Ale jak będziesz bardzo silny, to i smoki będziesz mógł zwyciężać.

Swoja droga ciekawe, czy Ber by wygrala ze smokiem. W sumie ciezko stwierdzic, pewnie zalezaloby od rodzaju przeciwnika. No i luski bywaja twarde, a smoki posiadaja rozne ciekawe zdolnosci jak zianie ogniem. Ale mniejsza o to, takie rozmyslania do niczego nie prowadza. I co pozostalo skrzydlatej wilczycy? Ano, zwyczajnie sie usmiechnac. Co juz pewnie robiła.

- Możemy zacząć się uczyć kiedy tylko zechcesz. - stwierdzila pogodnie na pytanie malca.


___________________________________


Zastrzegam całą postać - by Amathaze!
Zobacz profil autora

170 Re: Szmaragdowy Strumień on Pon Mar 21 2016, 11:23

Vincent

avatar
Dorosły Przedsiębiorca, Przewodnik
Dorosły Przedsiębiorca, Przewodnik

Vince uśmiechnął się szeroko.
- Ja będę większejszy i bardziej silniejszy, bo piję mleko! - oznajmił z dumą. - A smoki nie pijąmleka, tylko zjadają niegrzeczne wilczki i królewny!
Mogą zacząć kiedy on chcee?
- Teraz teraz teraaaz! Prooooszę... - spojrzał na wojowniczkę błagalnie.
Ona jednak nie reagowała. Po jakimś czasie bez odzewu z jej strony uznał, że ona go chyba nie lubi. Nie chce z nim rozmawiać. Nie, żeby go to dziwiło - był przecież złym wilczkiem. Podwinął więc ogonek i ruszył przed siebie. Tu nie było dla niego miejsca.

zt

Zobacz profil autora

Sponsored content


Powrót do góry  Wiadomość [Strona 7 z 7]

Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7

Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach